Skrzydła uwiarygodniają firmę
ADAM NIKOŁAJEW: Chińczycy opanowują rynek elektroniki agresywnie, ale oferują urządzenia, które wcześniej zostały stworzone w USA czy w Europie. Dlatego nie są dla nas wielkim zagrożeniem, bo nie tego oczekują nasi klienci
W ubiegłym roku Eyevis Polska został wyróżniony Skrzydłami Biznesu przyznawanymi przez Dziennik Gazetę Prawną. Jakie znaczenie miała ta nagroda?
Takie wyróżnienie jest bardzo pomocne w tworzeniu wizerunku firmy. Dlatego poinformowaliśmy o nim kluczowych klientów. Osobiście uważam, że takie rankingi mają sens, bo jeśli spółka nie jest notowana na giełdzie, nie upublicznia wyników, to właśnie takie nagrody jak Skrzydła Biznesu uwiarygodniają firmę i pozwalają jej poszerzyć kontakty.
Zamówienia w branży, w której działa Eyevis Polska, zależą od sytuacji waszych klientów? Wielu przedsiębiorców narzekało w ubiegłym roku na spadek popytu.
Eyevis Polska specjalizuje się w dostarczaniu kompletnych rozwiązań profesjonalnych systemów wizualizacji dla przemysłu, telekomunikacji, reklamy i informacji. Nasza oferta to przede wszystkim systemy przeznaczone do pracy 24 godziny na dobę. Oprócz monitorów wielkogabarytowych dostarczamy sterowniki integrujące środowisko użytkownika i oprogramowanie do zarządzania i wyświetlaniem jego automatyzacji. Nie ukrywam, że w ubiegłym roku w naszej branży także dało się odczuć pewne spowolnienie. Dużo projektów, które były przygotowywane od kilku czy kilkunastu miesięcy, zostało przesuniętych na ten rok ze względu na to, że firmy wstrzymywały inwestycje lub je opóźniały. Same odczuwały niestabilną sytuację w swoich branżach.
Jak sobie poradziliście?
Korzystnie zadziałały długofalowe projekty, które nasi klienci finansowali ze środków Unii Europejskiej. Musieli realizować określone inwestycje w konkretnych terminach, bo tego wymagały harmonogramy przyjęte we wnioskach konkursowych.
Dosyć dużo działamy w branży związanej z modernizacją infrastruktury. Nasze urządzenia znajdują się w centrach dyspozytorskich, które odpowiadają za nadzór ruchu miejskiego, bezpieczeństwa w mieście. To one często są finansowane ze środków UE. To nas dość mocno ratowało.
Eyevis korzysta ze środków Unii Europejskiej?
Raz, kilka lat temu. Dzięki czemu mogliśmy poszerzyć nasze portfolio usług o wypożyczanie sprzętu, obsługę stoisk targowych, eventów firmowych. To przyniosło zarówno korzyści finansowe, jak i pozwoliło nam nawiązać kontakty biznesowe oraz długofalowe partnerskie z firmami, które z naszych usług skorzystały.
Czy sami konstruujecie urządzenia oferowane w Polsce?
Nie, sprowadzamy je z Niemiec od firmy Eyevis. W Polsce przygotowujemy konfigurację sprzętu, dobieramy odpowiednie urządzenia, projektujemy systemy. Jeśli zdarza się, że zakres produktów naszego partnera jest zbyt mały, to szukamy ich u naszych partnerów w Polsce.
Kto jest głównym odbiorcą rozwiązań firmy?
Teoretycznie grupa odbiorców, którzy mogą być nimi zainteresowani, jest bardzo duża. Ale są to urządzenia kosztowne. Dlatego naszymi klientami są firmy, które mogą wydać na nie znaczne kwoty - rzędu kilkuset tysięcy złotych, choć mamy partnerów wydających kilkadziesiąt milionów złotych. Jeśli firma może kilkaset tysięcy wydać nie tylko na sprzęt, a na cały system, wówczas szuka możliwości odchudzenia rozwiązania. Wtedy padamy ofiarą poszukiwania oszczędności.
Naszymi wiernymi odbiorcami, poza miastami, są branża energetyczna czy telekomunikacyjna wdrażające rozbudowane systemy monitoringu czy bezpieczeństwa.
Ile kontraktów firma pozyskała w ubiegłym roku?
Sześć, czyli pod względem liczby podobnie jak w 2012 r. Jednak w ubiegłym roku były to mniejsze kontrakty, bo klienci szukali oszczędności, rozwiązań, które dałoby się w przyszłości rozbudować.
Ale w tym roku podpisaliśmy już np. umowę na rozbudowę projektów zeszłorocznych.
Dużą konkurencję macie w Polsce?
Kilka firm zajmuje się podobnymi rozwiązaniami i to w tej grupie rozstrzyga się rywalizacja o zamówienia, walka o projekty. Natomiast projektów jest do podziału kilkanaście rocznie. Wystarczająco, by każdy z tego torciku uszczknął coś dla siebie.
Jaką część Eyevis uszczknął dla siebie?
Około 30 procent.
Dużo. A nie myśleliście, by podobne urządzenia sprowadzać z Azji, na przykład z Chin? Zeszlibyście z ceny, wasz udział w rynku mógłby być jeszcze większy.
Nie. Nasze urządzenia są produkowane w Niemczech. Cechuje je bardzo wysokie zaawansowanie technologiczne. Są dostawcy, którzy sprowadzają z Azji. Chińczycy opanowują rynek elektroniki dość agresywnie, ale zwykle są to urządzenia, które kilka lat wcześniej zostały stworzone w Stanach Zjednoczonych czy w Europie. Są dwa, trzy kroki za konkurencją z Unii. Stąd nie są dla nas wielkim zagrożeniem, bo nie tego oczekują nasi klienci.
Czy staracie się również o kontrakty zagraniczne?
Działamy w strukturze partnerów naszego niemieckiego dostawcy. Dlatego wychodzenie za granicę, mówiąc delikatnie, nie zawsze jest mile widziane. Natomiast jeśli polskie firmy będące naszymi klientami wychodzą ze swoją działalnością za granicę, to wtedy mamy możliwość uczestniczenia w takim projekcie. Dlatego mamy swoich klientów na przykład na Litwie czy w Szwecji.
@RY1@i02/2014/141/i02.2014.141.000001300.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Adam Nikołajew, prezes Eyevis Polska
Rozmawiała Beata Tomaszkiewicz
Za dwa miesiące rusza cykl spotkań
We wrześniu już po raz piąty Dziennik Gazeta Prawna organizuje projekt Skrzydła Biznesu. Skierowany jest do sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Na całość składają się: prestiżowy ranking firm, cykl konferencji oraz seria merytorycznych dodatków ukazujących się w całym nakładzie DGP. Projekt jest dostępny dla wszystkich przedsiębiorców i ludzi biznesu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu