Licencyjny ruch w nieruchomościach
Zniesienie konieczności posiadania uprawnień dla pośredników i zarządców ułatwiło nieco życie nierzetelnym fi r mom, ale niczego nie zmieniło w funkcjonowaniu tych uczciwych, które w dalszym ciągu starają się zachęcić kientów licencjami
Jacek Wiesiołek z Chorzowa dobrze pamięta, jak w marcu 2012 r. minister sprawiedliwości Jarosław Gowin pokazał pierwszą listę zawodów do deregulacji. Jacek był wtedy na drugim roku studiów na kierunku zarządzanie i marketing i widział już, że specem od marketingu nie będzie, ale zainteresowało go zarządzanie nieruchomościami. Jednak w tamtym czasie ta profesja wymagała od niego jeszcze sporych nakładów, ukończenia studiów magisterskich i podyplomówki , do tego półrocznych bezpłatnych praktyk. Kiedy więc minister Gowin ogłosił zniesienie licencji dla zarządców nieruchomości, Jackowi otworzyła się szansa wejścia do tego zawodu. - Rok później zdałem egzamin licencjacki w szkole, więc zacząłem się rozglądać za pracą w nieruchomościach, ale bez presji. Dorywcze zajęcie miałem, więc nie szukałem na siłę, tym bardziej że w moim upatrzonym zawodzie wciąż obowiązywały licencje - opowiada. Wystarczyło tylko poczekać, aż je zniosą - dodaje. Znieśli z początkiem tego roku. Od stycznia więc szukam pracy na poważnie i... nic. Firmy, w których byłem, pytają o doświadczenie w zarządzaniu nieruchomościami oraz licencje, jak gdyby nie zauważyły deregulacji - mówi chorzowianin.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.