Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Licencyjny ruch w nieruchomościach

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Zniesienie konieczności posiadania uprawnień dla pośredników i zarządców ułatwiło nieco życie nierzetelnym fi r mom, ale niczego nie zmieniło w funkcjonowaniu tych uczciwych, które w dalszym ciągu starają się zachęcić kientów licencjami

Jacek Wiesiołek z Chorzowa dobrze pamięta, jak w marcu 2012 r. minister sprawiedliwości Jarosław Gowin pokazał pierwszą listę zawodów do deregulacji. Jacek był wtedy na drugim roku studiów na kierunku zarządzanie i marketing i widział już, że specem od marketingu nie będzie, ale zainteresowało go zarządzanie nieruchomościami. Jednak w tamtym czasie ta profesja wymagała od niego jeszcze sporych nakładów, ukończenia studiów magisterskich i podyplomówki , do tego półrocznych bezpłatnych praktyk. Kiedy więc minister Gowin ogłosił zniesienie licencji dla zarządców nieruchomości, Jackowi otworzyła się szansa wejścia do tego zawodu. - Rok później zdałem egzamin licencjacki w szkole, więc zacząłem się rozglądać za pracą w nieruchomościach, ale bez presji. Dorywcze zajęcie miałem, więc nie szukałem na siłę, tym bardziej że w moim upatrzonym zawodzie wciąż obowiązywały licencje - opowiada. Wystarczyło tylko poczekać, aż je zniosą - dodaje. Znieśli z początkiem tego roku. Od stycznia więc szukam pracy na poważnie i... nic. Firmy, w których byłem, pytają o doświadczenie w zarządzaniu nieruchomościami oraz licencje, jak gdyby nie zauważyły deregulacji - mówi chorzowianin.

Rozczarowanie młodego kandydata na zarządcę nieruchomościami nie dziwi prezydenta Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN). Leszek A. Hardek mówi wprost - nic niewarte okazały się polityczne obietnice o nagłym wysypie nowych miejsc pracy po zniesieniu licencji zawodowych. Szczególnie młodzi ludzie bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia w obrocie czy zarządzaniu nieruchomościami mogą przeżyć zawód - przekonuje. Owszem pewnie gdzie niegdzie pojawiły się nowe biura nieruchomości, ale to jednostkowe przypadki. Natomiast widoczna zmiana, jaką przyniosła deregulacja, to znikające standardy zawodowe. Pierwsze efekty to np. podszywanie się nierzetelnych pośredników pod prywatne ogłoszenia - mówi Hardek. Kiedyś takie praktyki nie były skuteczne bo obowiązywały licencje, których numer trzeba było umieścić w ogłoszeniu. Kto tego nie zrobił, podlegał sankcjom nakładanym przez komisje odpowiedzialności Zawodowej. Dziś nie ma tematu - kwituje szef PFRN.

Znosząc licencje dla pośredników i zarządców nieruchomościami, ustawodawca wprowadził obowiązek ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. To w jakimś stopniu powinno chronić konsumentów przed oszustwami czy zwykłymi błędami. - Tyle że polisa OC to w naszej branży nic nowego - twierdzi Jerzy Sobański, rzecznik prasowy Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami (licencja pośrednika 1448) - przed deregulacją też była wymagana i co więcej, była egzekwowana od pośredników. Teraz niby jest obowiązek posiadania OC, ale nie ma słowa o konsekwencjach niedotrzymania tego obowiązku - wyjaśnia Sobański. Różnica jest jeszcze jedna przed deregulacją wystarczyło, że ubezpieczenie miał jeden wspólnik biura, mający też licencję, który odpowiadał bezpośrednio np. za błąd pracownika. Po deregulacji każdy wspólnik musi mieć oddzielną polisę, a za błąd pracownika nie odpowiada właściciel firmy, tylko firma, którą, jak wiadomo, zawsze można zamknąć Na tej zmianie zyskują jedynie firmy ubezpieczeniowe, klienci niestety już nie - dodaje z ironią.

Różnice w wysokości składek ubezpieczenia po deregulacji zauważyła Magdalena Żmudzka (licencja PFRN nr 7425), współwłaścicielka biura nieruchomości JR Nieruchomości z Warszawy. - Po zmianach wzrosła nam składka OC, na szczęście nieznacznie. Innych zmian po pięciu miesiącach nieobowiązywania licencji nie odczuwamy. Z osobistego punktu widzenia to może jedynie żal wydanych przed laty na zdobycie uprawnień prawie 8 tys. zł - żartuje pośredniczka. Nie za bardzo natomiast przekonują Żmudzką argumenty przeciwników licencji, że po deregulacji nastąpi spadek cen usług świadczonych przez pośredników i zarządców nieruchomości. - Owszem presje na obniżenie prowizji czuć, ale to nie brak licencji powoduje taką presję, tylko klienci - dodaje. Wiadomo, że jeżeli w danej branży można cokolwiek negocjować, to klient będzie to robił, a licencja nie ma tutaj nic do rzeczy - przekonuje pośredniczka. Na pytanie, czy w obecnej sytuacji warto posiadać licencję w tym zawodzie, odpowiada, że jak najbardziej tak. I dodaje - pośrednictwo w obrocie nieruchomościami to nie jest, jak się często wydaje, pokazywaniem nieruchomości bez żadnej odpowiedzialności. Zawód ten wymaga szerokiej wiedzy z zakresu prawa cywilnego, budowlanego, kodeksu spółek handlowych oraz podstawowej wiedzy z zakresu finansów, np. zasad udzielania przez banki kredytów hipotecznych czy finansowania transakcji - wyjaśnia Żmudzka. - Nie da się profesjonalnie prowadzić działalności bez całej tej wiedzy, którą trzeba gdzieś zdobyć. Licencja jest jej potwierdzeniem, a klient może mieć pewność, że usługa będzie wykonana na najwyższym poziomie - kwituje.

Na miejsce państwowych licencji pojawiły się branżowe, wydawane przez Polską Federację Rynku Nieruchomości. Stare państwowe licencje są honorowane przez PFRN, a nowe wydawane przez stowarzyszenia pośredników w obrocie nieruchomościami, które zrzeszone są w federacji. Licencje branżowe są dobrowolne i łatwiejsze w uzyskaniu, przez co mniej kosztowne od państwowych. Przede wszystkim do ubiegania się o branżową licencję wystarczy wykształcenie średnie odbycie kursu i zdanie egzaminu. Nie trzeba odbywać długich praktyk. - Koszty zdobycia branżowej licencji mogą się nieco różnić w zależności od stowarzyszenia i zakresu kursu, ale nie powinny przekroczyć 1 tys. zł - mówi szef PFRN. Federacja prowadzi też bezpłatny dobrowolny rejestr licencjonowanych pośredników i zarządców. Warunkiem figurowania w rejestrze jest przyjęcie i przestrzeganie kodeksu etyki pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości - dodaje Hardek. Nasz rejestr daje klientom pewność, że umieszczone tam podmioty są profesjonalne i przestrzegają etyki zawodowej, a firmom, że będziemy dbać o prestiż zawodu pośrednika i zarządcy - zachwala.

Dla wszystkich młodych kandydatów na pośredników, jak Jacek z Chorzowa, oraz przyszłych zarządców Jerzy Sobański ma jedną radę. Bez względu na licencje do zawodu trzeba solidnie się przygotować i to najlepiej pod skrzydłami kogoś doświadczonego, ponieważ im łatwiej wejść do jakiegoś zawodu, tym trudniej w nim o sukces. A w tej branży nawet niewielki błąd może dużo kosztować: i klienta i pośrednika.

@RY1@i02/2014/111/i02.2014.111.13000020e.807.jpg@RY2@

17 tys. osób posiada państwowe licencje pośredników w obrocie nieruchomościami

4 tys. biur nieruchomości działa w Polsce

Ponad 35 tys.transakcji na rynku nieruchomości odbywa się z udziałem pośredników

Ok. 3 tys.pośredników z licencją widnieje w dobrowolnym rejestrze PFRN

Źródło: PFRN, Metrohouse

Longina Grzegórska

longina.grzegorska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.