Wspólnie łatwiej działać za granicą
Rozwój biznesu
Jeśli firma wyczerpie możliwości rozwoju w oparciu o lokalny rynek, ekspansja poza krajem jest koniecznością. A jednak wiele firm nie decyduje się na skok za granicę. O powodach dyskutowano podczas panelu Globalna ekspansja polskich firm w praktyce podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Krzysztof Niemiec, wiceprezes zarządu Track Tec, firmy produkującej rozjazdy i podkłady kolejowe oraz inne elementy dla infrastruktury kolejowej i tramwajowej, apelował, aby polskie firmy zaczęły serio traktować zagadnienie budowy własnych, silnych marek za granicą. Wtórował mu Martin Oxley, szef sekcji handlowej ambasady brytyjskiej w Warszawie. - Firmy muszą dokonać pewnego mentalnego skoku, przejścia z pozycji jednego z partnerów w łańcuchu dostawczym innej firmy do podmiotu, który oferuje końcowy produkt pod własną marką - mówił dyplomata.
Często przeszkodą na drodze do zagranicznego rozwoju jest brak kapitału. Prezydent rady nadzorczej Work Service Tomasz Misiak wspominał, jak 13 lat temu poszukiwał środków na rozwój biznesu w Wielkiej Brytanii. Znalazł chętnych inwestorów, ale interesowały ich tylko przedsięwzięcia wymagające minimum 50 mln euro. Z kolei prezes zarządu KGHM Herbert Wirth podkreślał, że polskie firmy albo zbyt często oglądają się na państwo, albo starają się za granicą być zbyt samodzielne. - Małe niemieckie przedsiębiorstwa łączyły w Chinach siły, organizując się i zrzeszając. My zbyt często popełniamy błąd Zosi Samosi - mówił prezes. Wtórował mu dyrektor zarządzający IBBC Group Bartosz Pastuszka, wskazując, że zbyt często polskie firmy niepotrzebnie rzucają się na głęboką wodę, zamiast np. znaleźć lokalnego partnera, który pomógłby w rozeznaniu lokalnej specyfiki rynkowej.
W niektórych sektorach dużą rolę odgrywa także polityka państwa, nie tylko ta wewnętrzna, lecz także w relacji z innymi państwami. Zdaniem Krzysztofa Niemca wiele poprawić można byłoby chociażby w rządowej Strategii Rozwoju Transportu, z której wynika, że przyrost przewozu towarów zostanie skierowany w praktyce na drogi. - Przykładem skuteczności w tym zakresie są relacje między Niemcami a Rosją, gdzie w wyniku uzgodnień po 2004 r., obie strony inwestowały w infrastrukturę swoich portów oraz dróg i kolei do nich. Następnie połączono je autostradą morską i w konsekwencji większość wymiany towarowej pomiędzy Rosją a Niemcami przechodzi tą, a nie najkrótszą drogą, tj. tranzytem, w szczególności kolejowym przez Polskę - mówi Niemiec.
Prezes stwierdził także, że Track Tec jest zainteresowany wzmacnianiem polskich wykonawców robót w infrastrukturze kolejowej, tak aby po upływie dwóch mijających perspektyw finansowych polscy wykonawcy mogli skutecznie rywalizować na tych rynkach, na które po 2020 r. Unia Europejska przeznaczy środki finansowe. W ten sposób firma mogłaby im wciąż dostarczać swoje wyroby.
3,9 mld dol. warta jest kopalnia KGHM w Sierra Gorda, Chile
74 mld dol. wartość wymiany handlowej Niemiec i Rosji
28 w tylu krajach obecny jest Track Tec
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu