Bez kierowców zagrożone 5 mld euro
Branża transportu drogowego obawia się, że z powodu braku kierowców może grozić jej w najbliższych latach zapaść, a tylko usługi polskich firm transportu międzynarodowego przynoszą rocznie 5 mld euro przychodów
Brak kierowców to zmartwienie także dla przewozów intermodalnych, bo odbiór i dostawa kontenerów odbywa się przecież transportem samochodowym. Przewoźnicy samochodowi alarmują, że coraz częściej brakuje kierowców ciężarówek. Podczas spotkania przedstawicieli Polskiej Izby Spedycji i Logistyki przewoźnicy ostrzegali, że cały czas występujące niedobory możliwości przewozowych mogą pogłębiać się z braku kierowców. - Mam dziesięć ciężarówek i brakuje mi kierowców. Nawet tych złych nie mam jak karać, bo na miejsce wyrzuconego nie będę miał kogo przyjąć - skarży się Wacław Domagała, prezes spółki Polbod Trans.
Brak szkół zawodowych
Dyrektor Biura Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Tadeusz Wilk przypomina, że w 2007 roku w Polsce brakowało około 20 tys. kierowców. Kryzys odsunął to zmartwienie na kilka lat, ale mimo upływu czasu system edukacji zawodowej nadal nie jest przygotowany do kształcenia kierowców.
W 1986 roku zniknęły szkoły zawodowe kształcące kierowców, tego zawodu nie uczy wojsko ani przedsiębiorstwa państwowe. Co gorsza zawodu kierowcy nadal nie ma na liście edukacyjnej, stąd nie prowadzi się szkolenia młodzieży. Także bezrobotnym trudno jest się przekwalifikować.
Jedyna droga do zawodu kierowcy to komercyjne kursy, które kosztują co najmniej kilka tys. zł i z tej racji często są poza zasięgiem zainteresowanych. ZMPD alarmuje w liście do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, że spośród 650 tys. kierowców samochodów ciężarowych w najbliższych latach na emeryturę może odejść nawet 300 tys. osób. Już od kilku lat polscy przewoźnicy nie mogą znaleźć chętnych do pracy za kierownicą. W niektórych regionach co piąty kierowca ma zagraniczny paszport. Polskie firmy zmuszone są zatrudniać m.in. Białorusinów i Ukraińców.
Wyśrubowane wymagania
Według obowiązujących przepisów kandydat na kierowcę zawodowego musi przejść 280-godzinne szkolenie w zakresie tzw. kwalifikacji wstępnych. - Nikt w Europie nie wymaga tylu godzin, wielu wystarcza tylko połowa tego czasu - zauważa Jan Buczek, prezes ZMPD. Na skutek wyśrubowanych wymagań kursy są bardzo drogie. - Nie stać mnie na wydanie 8 tys. zł na odbycie kursu kwalifikacji zawodowych, chociaż chciałbym prowadzić tira - zapewnia Marcin Paradecki z Bełchatowa, młody kierowca z kategorią "C".
ZMPD zebrało dane, jakie jest zapotrzebowanie na kierowców. Analizę zapotrzebowania do MPiPS w całym kraju przesłało 30 tys. kierowców.
Tymczasem system szkoleń kierowców nie działa. Przewoźnicy uważają, że brak nadzoru i należytej kontroli nad ośrodkami szkolenia kierowców zawodowych przez uprawnione organy, czyli wojewodów, to główna przyczyna pogłębiającej się patologii całego systemu. Komisja ds. Szkoleń przy Radzie ZMPD uważa, że zapaść wynika nie tyle z jakości przepisów, ile kompletnego braku ich egzekwowania. Tajemnicą poliszynela jest to, że świadectwo kwalifikacji zawodowej po szkoleniu okresowym można po prostu kupić. Zdaniem komisji odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą wojewodowie.
Potrzebne są zmiany
- Po 25 latach można uważać, że polskie firmy transportu samochodowego odniosły bezprecedensowy sukces. Od pięciu lat wykonują największą pracę w przewozach międzynarodowych w Europie. Początkiem była ustawa o swobodzie działalności gospodarczej Wilczka z roku 1989. Jednak państwo nie zdało egzaminu - uważa Jan Buczek. - Nie zdało, ponieważ nie potrafi zapewnić warunków do rozwoju kadr dla rozwijającej się branży. Przedsiębiorcy gotowi są już teraz zatrudnić 30 tys. osób - podkreśla prezes ZMPD.
- Za pieniądze podatników kształceni są wysokiej klasy specjaliści dla zagranicznych firm, tymczasem państwo nie ma chęci szkolić pracowników dla lokalnych przedsiębiorców - dziwi się Buczek. - Dodatkowych 30 tys. pracowników ożywiłoby polską gospodarkę i powiększyło PKB naszego kraju - podkreśla.
Jak zauważa Buczek - przedsiębiorcy nie mogą zweryfikować też uczciwości przyjmowanego pracownika. Chodzi o kierowców-przemytników. Konfiskacie podlega narzędzie przemytu, a więc pojazd z naczepą. Jego strata może doprowadzić do bankructwa firmy przewozowej, a nieuczciwy kierowca znajduje pracę u innego, niczego nieświadomego przewoźnika.
- Winna jest źle skonstruowana ustawa o ochronie danych osobowych. Państwo powinno stworzyć rejestr kierowców. Ubiegający się o pracę okazywałby wyciąg z rejestru, co dawałoby pracodawcy rękojmię rzetelności i uczciwości pracownika - uważa Jan Buczek.
Prezes ZMPD podkreśla, że zależy mu na dobrym wizerunku branży. - Sukces polskich firm przewozowych wynika z wiarygodności, która łatwo może zostać podkopana przez kilka czarnych owiec - ostrzega.
@RY1@i02/2014/082/i02.2014.082.16500040f.802.jpg@RY2@
Robert Przybylski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu