Trudniejszy eksport za wschodnią granicę
Firmy faktoringowe i ubezpieczyciele ograniczają zaangażowanie i odradzają swoim klientom handel z Rosją i Ukrainą
Od kilku tygodni firmy faktoringowe oraz ubezpieczające transakcje handlowe zalecają swoim klientom ograniczenie wymiany z niektórymi krajami Europy Wschodniej. Podkreślają, że same będą ograniczały zaangażowanie na tych rynkach, co w konsekwencji oznacza, że z finansowaniem takich transakcji może być ciężko, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń. Rosji która wprowadziła embargo na mięso z Polski, może również ograniczyć zakupy innych towarów.
- Mając do czynienia z taką sytuacją jak obecnie na wschodzie Europy, gdy poszczególne kraje wprowadzają embargo na produkty z Polski, sygnalizujemy klientom, że być może limity na tych rynkach będą ograniczane. Chcemy w ten sposób dać przedsiębiorcom szansę dostosowania eksportu do nowych warunków - mówi Jerzy Dąbrowski, dyrektor departamentu faktoringu i finansowania handlu w Banku Millennium. Podkreśla, że ważne jest, by klienci nie sprzedawali na rynki, gdzie ryzyko nieotrzymania zapłaty jest wysokie.
Finansowanie transakcji handlowych na Wschodzie nigdy nie było łatwe, ponieważ często umowy są niestandardowe. Jak podkreślają przedstawiciele faktorów, w wielu przypadkach nie mają one formy podpisanego kontraktu, zdarza się też, że nie zawierają precyzyjnych zapisów stanowiących podstawę mechanizmu rozliczenia dostaw. - Ponadto wywiadownie gospodarcze często mają problem ze zbadaniem konkretnych firm - importerów i oceną ich ryzyka, ponieważ albo nie istnieją one w formalnych rejestrach, albo też nie stosują odpowiednich standardów prezentacji wyników finansowych - tłumaczy Jerzy Dąbrowski.
Dlatego faktorzy, nawet gdy wcześniej finansowali niezapłacone faktury, teraz starają się ograniczyć tę działalność. Jak podkreślają, tego problemu nie było, gdy embargo na produkty z Polski kilka miesięcy temu wprowadzili Czesi czy Węgrzy. Tam umowy handlowe są przygotowane zgodnie ze standardami i stosunkowo łatwo jest ocenić ryzyko.
Finansowanie faktoringiem rozliczeń z Rosją czy Ukrainą często uzależniamy od tego, kim jest polski eksporter i jaką część ekspozycji ma w tych krajach, czy ma dostatecznie zdywersyfikowany portfel odbiorców, a także od jakości zawartych umów i oceny dotychczasowej współpracy.
- O ile dostawy do dłużników objęte są ubezpieczeniem braku płatności, a sytuacja klienta daje gwarancję, że ewentualna utrata wartości wierzytelności zostanie przez niego pokryta, faktoring oparty na sprzedaży do dłużnika z wymienionych krajów jest w dalszym ciągu możliwy - uważa Paweł Tobis, wiceprezes ds. oceny ryzyka spółki faktoringowej Coface.
Tyle że obecnie nie ma dużych możliwości, aby takie kierunki eksportu ubezpieczyć. Dlatego też jedyną możliwością w takim przypadku jest faktoring z regresem, gdzie ostatecznie ryzyko braku płatności ponosi sam eksporter. Faktoring służy zaś przyspieszaniu płatności, których spływ jest odroczony w czasie.
Sami eksporterzy powinni się chronić, stosując częściowe lub całkowite przedpłaty za przyszłe dostawy.
W przypadku sprzedaży do kontrahentów krajowych oraz zagranicznych z krajów o ustabilizowanych warunkach politycznych i ekonomicznych istnieje możliwość ubezpieczania dostaw. - Bez względu na to, czy przedsiębiorca korzysta z faktoringu, czy nie, na ubezpieczenie decyduje się stosunkowo niewielu, zwłaszcza jeżeli w ich subiektywnej ocenie ryzyko płatnicze kontrahenta jest niskie. Wielu przedsiębiorcom wydaje się, że jeśli ich partner płacił należności przez kilka lat, to nie wystawiają się na ryzyko, więc ponoszenie kosztu ubezpieczenia nie ma sensu. Tymczasem w sytuacji takiej jak obecna widać, że zabezpieczenie może być bardzo potrzebne. Należy o nim jednak pomyśleć, zanim ryzyko handlu wzrośnie do nieakceptowalnego poziomu - przekonuje Jerzy Dąbrowski. Ubezpieczenie należności - tak jak innych składników majątku - działa, jeżeli zastosowane jest przed "pożarem". I chroni wszystko do czasu jego wystąpienia.
Teraz ubezpieczenie transakcji handlowych ze Wschodem jest niemal niemożliwe. Choć firmy ubezpieczeniowe, podobnie jak faktorzy, wprost komunikują o tym niechętnie, twierdząc, że wszystko zależy od klienta i oceny ryzyka.
- Ukraina od dawna miała najniższą w skali Coface ocenę ryzyka "D". Dlatego jeśli chodzi o ubezpieczenie ryzyka transakcji z Ukrainą, to Coface utrzymywała dotychczas restrykcyjne warunki, których obecna sytuacja oczywiście nie mogła poprawić - tłumaczy Marcin Siwa, dyrektor do spraw oceny ryzyka w Coface. Jak twierdzi, warunki ubezpieczenia ryzyka od rosyjskich kontrahentów na razie pozostały bez zmian. Jednak nie wykluczone, że Coface podejmie decyzję o ograniczeniu działalności w Rosji. Na razie kraj ten, który od firmy ma ocenę ryzyka "B", w marcu trafił na negatywną listę obserwacyjną.
- Nadal ubezpieczamy transakcje eksportowe ze Wschodem. Jednak zdecydowanie zaostrzyliśmy zasady oceny ryzyka. Bardzo dokładnie sprawdzamy partnerów handlowych naszych klientów. Podnieśliśmy także koszt takich ubezpieczeń - mówi Agnieszka Marcinkowska, rzecznik Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. - Wiemy, że wiele firm komercyjnych zdecydowało się na bardzo mocne ograniczenie zaangażowania na Wschodzie. Co nie dziwi. Nie mają, jak my, regwarancji ze strony państwa. Nie chcą się wystawiać na ryzyko - dodaje.
@RY1@i02/2014/082/i02.2014.082.13000040o.802.jpg@RY2@
Największe trudności napotykane przez eksporterów
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu