Inwestorzy nie chcą przepłacać za obrazy mistrzów. Wybierają młodych
Kryzys ponownie dopadł rynek sztuki. W ubiegłym roku obroty spadły do poziomu z 2011 r.
"Nocne przygody Jana Olbrachta z Kallimachem" Jana Matejki zostały w I kw. 2013 r. sprzedane na aukcji za 1 mln zł. Oferującym była Agra Art. Przez wiele miesięcy, dzięki tej transakcji, cieszyła się tytułem lidera. Aż do grudnia, kiedy to obraz Jacka Malczewskiego z 1913 r. "Polski Hektor" został sprzedany przez Polswiss Art za 2,6 mln zł (z opłatami 2,9 mln zł), przy cenie wywoławczej w wysokości 1,5 mln zł.
Lepiej radziły sobie prace naszych autorów w Londynie. W lutym 2013 r. w oddziale Sotheby’s obraz Romana Opałki z cyklu "1965/1-?" został sprzedany za 612 tys. funtów (czyli ponad 3 mln zł). - W ten sposób ustanowiono nowy rekord cenowy dla polskiej sztuki współczesnej - podkreśla Piotr Suchodolski, ekspert Wealth Solutions.
Na tym jednak nie koniec. W tym samym domu aukcyjnym "Żebrzący rozbitek" Henryka Siemiradzkiego został sprzedany pod koniec listopada za ponad milion funtów, czyli prawie 5,5 mln zł. Wcześniej kilkukrotnie zmieniał właściciela w Polsce. Przypomnieć należy, że np. w 2000 r. dzieło to zostało sprzedane przez Dom Aukcyjny Polswiss Art za rekordową na naszym rynku kwotę ponad 2 mln zł.
Słabszy rok
Ze wstępnych danych wynika, że ubiegły rok dla rynku sztuki w Polsce był gorszy niż 2012 r. Wówczas obroty przekroczyły 60 mln zł. Eksperci twierdzą, że 2013 r. był podobny do 2011 r., kiedy to obroty wyniosły trochę ponad 48 mln zł (podliczenia wciąż trwają). Stało się tak pomimo wzrostu liczby aukcji i wystawianych dzieł. W 2012 r. domy aukcyjne przeprowadziły ich 6,5 tys. W roku ubiegłym liczba ta zbliżyła się do 7 tys. To i tak pokazuje, że nasz kraj jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się rynków sztuki w Europie Środkowej.
- W ubiegłym roku zorganizowaliśmy 35 aukcji, nie licząc wydarzeń specjalnych i aukcji charytatywnych. Rok wcześniej było ich 33. Ubiegły rok był jednak w naszym przypadku rekordowy, jeśli chodzi o obroty. Ich wzrost nastąpił o 20 proc. do ponad 23 mln zł - potwierdza informacje o większej liczbie akcji Juliusz Windorbski, prezes domu aukcyjnego Desa Unicum.
Przedstawiciele domów aukcyjnych mówią, że pomimo oczywistych dowodów na to, że na rynku sztuki można również zarobić, Polacy nie traktują jej jeszcze jak lokaty kapitału. Wolą tradycyjne i bardziej zrozumiałe inwestycje, np. w złoto.
Tymczasem jak wyliczył Deloitte, średnia roczna stopa zwrotu z 800 dzieł, które powtórnie trafiły do sprzedaży w ciągu ostatnich 20 lat, wyniosła niemal 26 proc. W analogicznym okresie akcje spółek z WIG20 dały roczną stopę zwrotu na poziomie poniżej 9 proc. Tyle że sztuka to inwestycja długoterminowa i horyzont czasu jest tu kluczowy. Zwrot w okresie do 5 lat wyniósł zaledwie 0,2 proc. To jeden z głównych powodów bardzo wolnego przyrostu nowych kolekcjonerów.
- Można powiedzieć, że im droższe dzieła, tym mniejsza rotacja klientów. Fotografie czy aukcje sztuki najnowszej potrafią przyciągnąć wielu nowych, młodych stażem i wiekiem kupujących. Z kolei panteon kolekcjonerów z górnej półki zmienia się bardzo powoli. Wzrost grupy klientów najbardziej związany jest z poziomem zamożności w ogóle - i to jest najistotniejszy czynnik jak dotychczas - mówi Konrad Szukalski, wiceprezes Agra Art.
W efekcie w ubiegłym roku padły rekordy, ale dzieł ze średniej półki, czyli poniżej 1 mln zł. "Dziewczyny na statku" Jerzego Nowosielskiego w Desie Unicum zlicytowano za 414 tys. zł. W 1996 r. dzieło osiągnęło cenę 45 tys. zł. Ostatnia transakcja oznacza więc jej wzrost aż o 820 proc. w ciągu 17 lat.
Obraz Wojciecha Fangora "M 8" (1969 r.) ze słynnego cyklu "kół" - za 440 tys. zł. To światowy rekord na pracę tego artysty na aukcjach i najdrożej sprzedana na aukcji w Polsce praca żyjącego artysty.
Średnia półka
Takie propozycje to jednak nadal oferta dla zamożnych. Z kolei od kilku lat rośnie w siłę klasa średnia, która szuka oryginalnych prac za umiarkowaną cenę. Stąd zwiększa się zainteresowanie zdjęciami czy obrazami młodych artystów. Jak szacują eksperci, w ciągu roku obroty warszawskich galerii sztuki współczesnej wzrosły o 25 proc.
- W 2013 r. widać dominację sztuki współczesnej. Powodzeniem cieszą się aukcje młodej sztuki oraz prac na papierze, których pod względem liczby obiektów sprzedaje się najwięcej - mówi Juliusz Windorbski.
Ceny wywoławcze na rynku sztuki młodej są bardzo przystępne i zaczynają się już od 500 zł, a sprzedaż nie zawsze kończy się na dużo wyższym poziomie. Na przykład obraz z cyklu "Wyładowania" Joanny Sikorskiej sprzedał się za 800 zł. Choć i w tej grupie są twórcy o wiele bardziej cenieni albo prace, które bardziej się podobają - jak Wojciecha Brewki "Portret byka". Osiągnął pod koniec roku cenę dziewięciokrotnie wyższą od wywoławczej, czyli 4,5 tys. zł, a obraz "Bez tytułu" Alicji Włodek - 4,8 tys. zł.
Jeszcze w 2005 r. prace młodych twórców stanowiły ok. 0,5 proc. sprzedaży na polskim rynku sztuki. W 2013 r. było to 40 proc. Wzrosła też liczba transakcji w segmencie młodej sztuki. Obecnie to 1400 sprzedaży rocznie. To cztery razy więcej niż jeszcze kilka lat temu. A średnia cena, jaką osiągają tego rodzaju prace, według najnowszego raportu portalu Rynek i Sztuka wynosi obecnie 1,5 tys. zł.
- W ostatnich latach, co można określić mianem mody, pojawił się popyt na fotografię. Nie chodzi przy tym o typową fotografię artystyczną, awangardowe eksperymenty, tylko raczej o fotosy z filmów i aktorów. Aukcje fotografii Marylin Monroe czy innych gwiazd, a także z epoki PRL przyciągają wielu zainteresowanych - podkreśla Konrad Szukalski.
Także ceny fotografii zaczynają się od stosunkowo niskich kwot - 1-2 tys. zł. Zdjęcie zespołu The Beatles zrobione przez Shahrokha Hatamiego wylicytowano w Desie za 13 tys. zł, ale już portret Brigitte Bardot tego samego autora za 3,5 tys. zł. W obu przypadkach cena wywoławcza wynosiła 2 tys. zł.
Rekordy zagraniczne
Polski rynek wypada jednak blado w porównaniu z aukcjami zagranicznymi. Już pierwsza połowa 2013 r. przyniosła kilka spektakularnych transakcji. Wśród nich wymienić można między innymi sprzedaż "Femme Assise Prés D’une Fenetre" ("Kobieta siedząca przy oknie") Pabla Picassa za 45 mln dol. Obraz został zlicytowany przez Sotheby’s 5 lutego w Londynie. Dzień później podobną stawkę zanotował dom aukcyjny Christie’s. Również w Londynie sprzedał "Jeanne Hébuterne" Amadea Modiglianiego za 42 mln dol.
Jednak to, co działo się w pierwszej połowie ubiegłego roku, w żaden sposób nie mogło się równać z rekordami z jesieni. W połowie listopada dwie aukcje rywalizujących między sobą domów aukcyjnych zmieniły całkowicie listę najdroższych dzieł sztuki w historii. - Christie’s na aukcji w Nowym Jorku zlicytował tryptyk Francisa Bacona "Three studies of Lucian Freud" ("Trzy studia do portretu Luciana Freuda") za 142,4 mln dol. po aż sześciu minutach zażartej licytacji. Dzieło to zdobyło tym samym tytuł najdroższego obrazu na rynku aukcyjnym. Cała aukcja również ustanowiła nowy rekord. Wartość wszystkich sprzedanych w jej trakcie dzieł sztuki osiągnęła poziom 691,6 mln dol. Dzięki temu zdobyła tytuł najdroższej aukcji sztuki w historii - wylicza Piotr Suchodolski. Na odpowiedź Sotheby’s nie trzeba było długo czekać. Również w Nowym Jorku zlicytował "Silver Car Crash" ("Srebrny wypadek samochodowy") Andy’ego Warhola za 105,5 mln dol.
Zasady wywozu dzieł sztuki za zagranicę
Wywóz jest uzależniony od wartości oraz od wieku (w większości przypadków 50 lat). Jeżeli dzieło sztuki jest młodsze niż 50 lat, nie potrzebuje zezwolenia. Jeśli jest starsze, wówczas stosuje się limity wartości uzależnione od jego rodzaju:
● malarstwo - 40 tys. zł;
● akwarele, pastele - 16 tys. zł;
● rysunki, mozaiki - 12 tys. zł;
● grafiki, matryce do grafik, plakaty - 16 tys. zł;
● rzeźby, posągi, ich kopie - 20 tys. zł;
● fotografie, filmy - 6 tys. zł;
● zabytkowe środki transportu - 32 tys. zł;
● książki - 6 tys. zł;
● inne - 16 tys. zł.
Wartość obiektu musi być udokumentowana fakturą zakupu lub wyceną przez podmiot gospodarczy wyspecjalizowany w zakresie obrotu zabytkami na terenie Polski.
Wiek dzieła sztuki może być udokumentowany oceną czasu powstania, która może być wykonana przez galerię lub dom aukcyjny.
Plusy i minusy inwestowania w sztukę
● sztuka stanowi zabezpieczenie przed inflacją i dewaluacją;
● nie jest wymagana inwestycja minimalna;
● istnieje możliwość osiągania dodatkowych zysków, uzyskiwanych z wynajmu lub wypożyczenia prac;
● inwestycje w sztukę podlegają korzystnemu traktowaniu na gruncie podatkowym - jeżeli ulegną sprzedaży po sześciu miesiącach od dnia zakupu, nie płaci się od transakcji podatku.
● szanse na szybki zarobek są niewielkie;
● nie można liczyć na wypłatę dywidendy oraz odsetek, podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych kategorii aktywów, np. złota czy ropy;
● sztuka nie charakteryzuje się dużą płynnością;
● istnieje ryzyko nadużyć oraz oszustw.
@RY1@i02/2014/009/i02.2014.009.000001500.820.jpg@RY2@
W 2013 r. obroty na polskim rynku sztuki nieco spadły
Patrycja Otto
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu