Rynek pracownika, a nie pracodawcy - to najbliższa przyszłość polskiego rynku
2015 rok był przełomowy dla polskiego rynku pracy. Dobra koniunktura i stabilny wzrost gospodarczy przełożyły się na najwyższy w ostatnich latach poziom zatrudnienia, a był nawet taki okres, że w urzędach zatrudnienia na chętnych czekała rekordowa liczba ponad 120 tys. nieobsadzonych miejsc pracy.
Zmiany na rynku pracy również widać w danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej. Wynika z nich, że w tym roku mamy najniższy poziom bezrobocia od 2008 roku (9,6 proc.), a stopa bezrobocia spada systematycznie nieprzerwanie od ośmiu miesięcy. To wszystko sprawia, że rosną niedobory pracowników na lokalnych rynkach, a pracodawcy mają coraz większe trudności w rekrutowaniu odpowiedniej kadry.
- Statystyki pokazują skalę zmian i wyzwania, z jakimi muszą się mierzyć przedsiębiorcy. Dlatego w takich warunkach na znaczeniu zyskuje współpraca ze strategicznym doradcą HR, który zapewnia zarówno analizę warunków zatrudnienia na lokalnych rynkach, jak i dostęp do największej bazy kandydatów - przekonuje Tomasz Misiak, prezydent rady nadzorczej firmy Work Service. Zaznacza, że dynamiczny spadek bezrobocia spowodował znaczące umocnienie pozycji pracowników i rosnące trudności rekrutacyjne po stronie pracodawców.
Większość firm, które planują rekrutację pracowników, zamierza szukać kadry tradycyjnymi kanałami. Wśród nich najważniejsze są trzy drogi: 64 proc. przedsiębiorców korzysta z pośrednictwa urzędów pracy, 63 proc. rozpuszcza wici wśród znajomych, a 60 proc. poszukujących wykorzystuje do tego serwisy internetowe. Popularnym narzędziem do poszukiwania pracowników są także własne strony internetowe. Pod zakładkami "Praca" czy "Kariera" oferty dla kandydatów prezentuje 38 proc. przedsiębiorstw. Firmy coraz częściej sięgają też po profesjonalistów. Rola agencji zatrudnienia wzrasta wraz ze słabnącą pozycją pracodawców. To one obecnie stają się jednym z najbardziej skutecznych kanałów do pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników.
Z Barometru Rynku Pracy, którego już czwartą edycję przygotował Work Service, wynika, że co czwarta firma zamierza skorzystać z usług firm specjalizujących się w outsourcingu usług personalnych. To o prawie 9 proc. więcej niż w styczniowej edycji badania.
Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu Work Service, zauważa, że czwarta edycja Barometru Rynku Pracy to z jednej strony potwierdzenie dotychczasowej prognozy firmy dotyczącej rosnącej siły rynku pracownika, z drugiej zaś zaskoczenie, ponieważ pracodawcy nie reagują na oczekiwania pracowników i nie deklarują podwyżek wynagrodzeń.
Jak pogodzić te dwie perspektywy? Zacznijmy od przyjrzenia się wynikom. W III kwartale, podobnie jak w I kwartale 2015 r., ponad połowa respondentów liczy na wzrost wynagrodzenia, a co piąty zatrudniony deklaruje chęć zmiany miejsca pracy. Jednocześnie podwyżkę płac planuje tylko 5 proc. pracodawców, ale już niemal 15 proc. zamierza rekrutować nową załogę.
Co oznaczają takie wyniki? - Przede wszystkim, że nadszedł dobry czas dla planujących zmianę miejsca zatrudnienia lub wejście na rynek pracy. Rośnie liczba rekrutacji prowadzonych przez firmy w Polsce, i to zarówno na pracowników wykształconych, jak i tych najsłabiej wykwalifikowanych. Pracodawcy już od jakiegoś czasu przystosowują się do presji płacowej wywieranej przez pracowników i przyjmują takie strategie personalne, które będą ją uwzględniać - twierdzi Inglot.
Na tę presję składają się wyższe oczekiwania płacowe już na samym początku. - Pracodawca, który chce przyciągnąć dobrej jakości specjalistów, musi zapłacić więcej już na etapie rekrutacji. Z tego może wynikać mniejsza skłonność do podnoszenia wynagrodzenia obecnej załodze, bo rywalizacja na rynku o nowych pracowników wyhamowuje wewnętrze wzrosty płac - dodaje Inglot.
Oczekiwania pracowników intensyfikują się zaś wraz ze wzrostem płacy minimalnej, a ta systematycznie rośnie. W ciągu trzech lat odnotowaliśmy podwyżkę o 250 zł, czyli ponad 16 proc. Narastaniu oczekiwań pracowników sprzyja też rosnące przeciętne wynagrodzenie Polaków. Z danych GUS wynika, że w czerwcu tego roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 4040 zł brutto - o 7 proc. więcej niż w 2012 r.
Zjawiska zachodzące na rynku pracy przekładają się na większe trudności z zaspokojeniem potrzeb kadrowych firm. W takiej sytuacji najlepiej sięgnąć po poradę specjalisty. Monika Zaręba, ekspert ds. rynku pracy w organizacji Pracodawcy RP, uważa, że zapotrzebowanie na usługi agencji zatrudnienia będzie systematycznie wzrastało. - Wynika to przede wszystkim z niedopasowania kwalifikacji kandydatów do potrzeb rynku. Ponadto wskutek emigracji utrzymującej się na poziomie znacznie przewyższającym imigrację, Polska doświadczyła istotnego drenażu rąk do pracy, zarówno jeśli chodzi o pracowników fizycznych, jak i wysoko wykwalifikowanych specjalistów - twierdzi Zaręba. - Brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników może stanowić istotną barierę dla sprawnego funkcjonowania i rozwoju przedsiębiorstwa. Pracodawcy to dostrzegają i coraz częściej decydują się na przekazanie czasochłonnych i kosztownych procesów rekrutacyjnych do realizacji przez profesjonalne agencje zatrudnienia - zauważa nasza rozmówczyni. Takie wsparcie wobec obserwowanej poprawy sytuacji gospodarczej ułatwia wielu firmom odchodzenie od polityki zaciskania pasa na rzecz polityki rozwoju.
Olgierd Bałtaki, dyrektor HR w Samsung Electronics Poland Manufacturing, potwierdza, że na polskim rynku pracy wchodzimy powoli w etap rynku pracownika. Jego konsekwencją jest coraz większa rywalizacja o największe talenty wśród młodych pracowników, ale również rosnące niedobory w wybranych grupach pracowniczych. - W perspektywie kolejnych lat te trendy będą dalej narastać ze względu na wchodzące na rynek pracy kolejne roczniki niżu demograficznego, a co za tym idzie malejącą liczbę Polaków w wieku produkcyjnym. Niedobór potencjalnych pracowników powinien być rekompensowany ich lepszym dopasowaniem do zmieniających się wymogów na rynku pracy - twierdzi przedstawiciel koreańskiej marki.
Według niego, to właśnie problem niedopasowania stanowi największe wyzwanie w kolejnych latach. Bezrobocie wśród osób młodych jest obecnie najwyższe we wszystkich grupach wiekowych, a jednym z głównych jego powodów jest niełatwe wejście na rynek pracy. - Te trudności w dużej mierze są zależne od kompetencji, z jakimi kończą edukację absolwenci uczelni średnich i wyższych. A już dziś widzimy, że 37 proc. pracodawców ocenia, że osoby wchodzące na rynek pracy nie prezentują odpowiednich kwalifikacji - dodaje Bałtaki.
Problemem nie jest brak wiedzy, ale praktycznych umiejętności. Tylko 6 proc. polskich firm nie jest zmuszonych do realizacji gruntownych szkoleń dla osób podejmujących w nich pracę, co pokazuje skalę wyzwania. W wielu przypadkach przyjmując pracowników, trzeba w pełni przygotować ich do wejścia w tryb pracy oraz wpoić im pewien zakres umiejętności. Z wyłuskaniem tych braków pracodawcy często mają problem. Oszczędności na etapie selekcji pracowników nadpłacają więc często finansowaniem w przyszłości rozbudowanego cyklu szkoleń. O tym, co się bardziej opłaca, powinien decydować rachunek ekonomiczny.
@RY1@i02/2015/249/i02.2015.249.00000720a.807.jpg@RY2@
Rynek pracownika wzmaga potrzeby imigracyjne
@RY1@i02/2015/249/i02.2015.249.00000720a.808.jpg@RY2@
Tomasz Misiak, prezydent rady nadzorczej Work Service SA
Sukcesywne umacnianie rynku pracownika w Polsce przekłada się na rosnące deficyty pracownicze. Nie występują one jednolicie w całej gospodarce i na terenie całego kraju, ale dotykają wybrane branże i regiony. Dotyczą one głównie województw zachodniej i centralnej Polski, w sektorach związanych z szeroko rozumianą produkcją, logistyką, IT i centrami BPO. W kolejnych miesiącach pogłębiające się niedobory kandydatów do pracy będą stanowiły jedno z wiodących wyzwań, z jakimi będą musieli poradzić sobie przedsiębiorcy. W wielu przypadkach jedyną receptą na poradzenie sobie z tą sytuacją będzie sięganie po cudzoziemców.
Już dziś obserwujemy zjawisko nazywane komplementarną imigracją. Jest to sytuacja, w której cudzoziemcy nie zagrażają miejscom pracy dla Polaków. Dochodzi bowiem do niej, gdy na lokalnych rynkach pracy brakuje kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach, a także występuje niechęć do wykonywania niektórych prac przez naszych rodaków. Wówczas do wypełnienia takich wakatów poszukiwani są pracownicy poza granicami Polski. W dzisiejszych warunkach są to głównie obywatele Ukrainy, którzy wobec utrzymującego się konfliktu militarnego coraz chętniej wybierają nasz kraj jako miejsce do życia. Widać to także w danych makroekonomicznych. Tylko w ciągu pierwszych trzech kwartałów tego roku polskie konsulaty na Ukrainie wydały 315 tys. wiz, co stanowiło wzrost o 38 tys. rok do roku.
W wielu przypadkach pracownicy z Ukrainy stają się remedium na bolączki polskich pracodawców. Należy jednak pamiętać, że jest to rozwiązanie głównie dla tych sektorów, które poszukują pracowników niewykwalifikowanych. Z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że tylko 4 proc. imigrantów zza wschodniej granicy pracuje na stanowiskach specjalistycznych lub biurowych. Dlatego w perspektywie kolejnych lat koniecznością stanie się stworzenie przemyślanej polityki imigracyjnej, która pozwoli przyciągać również wykwalifikowane kadry. Jest to szczególnie istotne wobec zachodzących zmian demograficznych, starzenia się społeczeństwa, przy jednoczesnym utrzymaniu trendów emigracyjnych wśród Polaków.
Cezary Pytlos
@RY1@i02/2015/249/i02.2015.249.00000720a.809.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu