Czas na większe wykorzystanie potencjału betonu
Polskie cementownie należą do najnowocześniejszych w Europie. Pora na pełniejsze wykorzystanie tego potencjału. Budujmy lepsze drogi, wybierajmy rozwiązania najbezpieczniejsze dla użytkowników i najbardziej ekonomiczne w wieloletniej perspektywie - przekonuje Ernest Jelito, dyrektor generalny Grupy Górażdże i prezes zarządu Górażdże Cement
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.101.gif@RY2@
Dobiega końca 2015 r. Jaki to był rok dla dostawców materiałów budowlanych?
Rozczarowujący. Prognozy niezależnych instytutów badawczych zapowiadały na początku roku wzrost zapotrzebowania na cement w Polsce o pięć, a nawet o siedem procent. Było też wiele przesłanek do tego, żeby te prognozy uznać za realne, bo przecież mamy w kraju do czynienia z malejącym bezrobociem, mamy dostęp do bardzo tanich kredytów i, co dawało największe nadzieje, mamy nową perspektywę finansową Unii Europejskiej. Realia są jednak zupełnie inne. Jeśli będzie jakikolwiek wzrost, to symboliczny. Oczywiście nie dysponuję dokładnymi danymi, ale moim zdaniem całkowite zużycie cementu w Polsce nie przekroczy 15,5 mln ton.
Nie było mnie w Polsce przez 10 lat. Pomimo przeprowadzenia szeregu ogromnych inwestycji, które spowodowały, że Polska jest dziś zupełnie innym krajem niż przed dekadą, poziom konsumpcji cementu praktycznie nie wzrósł, poza jednorazowym wzrostem w 2011 roku. W Polsce 10 lat temu zużywano niespełna 15 milionów ton cementu rocznie, dziś niewiele ponad 15 mln. Po kraju rozwijającym się można się spodziewać większej dynamiki.
Skąd w takim razie rozdźwięk między oczekiwaniami a tym, co jest?
Myślę, że mieliśmy przesadnie duże oczekiwania. Pokutuje takie ogólne przeświadczenie, że oto mamy do czynienia z nie wiadomo jak dużym wydatkowaniem środków z Unii, a zatem pieniądze leją się szerokim strumieniem. I to nie tylko z budżetu państwowego, lecz także budżetów lokalnych. A we wskaźniku zużycia cementu, podstawowego w budownictwie materiału, tego nie widać.
Z dużej chmury mały deszcz?
Trochę tak. Mamy w Polsce jeden z najnowocześniejszych przemysłów cementowych w Europie. W niewielu miejscach na świecie ten przemysł jest tak przyjazny środowisku. Przez ostatnie 10 lat widziałem różne stopnie zaawansowania technologicznego cementowni na świecie i to, co obserwuję w Polsce, to jest naprawdę najwyższy światowy poziom. Prawda jest jednak taka, że zużycie tego budulca w Polsce jest na poziomie kraju rozwiniętego, a nie rozwijającego się. Na razie nie widać zapowiadanych wzrostów konsumpcji cementu.
W takim razie czy znowu możemy pokusić się o prognozę? Jaki będzie nadchodzący rok? Czy te nadzieje z końca zeszłego roku mają szanse na realizację w najbliższym?
Nie spodziewam się dużych wzrostów. Jeśli już, to góra dwu-, trzyprocentowego w odniesieniu do tego roku. Tym bardziej że ostatnie miesiące tego roku nie zapowiadają niczego dobrego.
Poza tym patrząc na inwestycje w infrastrukturę, nie ma symptomów specjalnego wzrostu w przyszłym roku, choć pewnie uda się utrzymać tegoroczny poziom. W innych segmentach powinno być podobnie, zatem z pewnością bez silnych sygnałów poprawy sytuacji. Trudno się więc spodziewać nagłych pięcio- czy dziesięcioprocentowych wzrostów.
Uważa pan, że również krajowy program budowy dróg i autostrad, który zakłada budowę ponad ośmiuset kilometrów dróg w technologii betonowej, nie będzie miał znaczącego wpływu na zużycie cementu?
Znaczącego z pewnością nie, bo nie możemy tu zapominać o skali. Być może w pewnym momencie w jednym roku liczba tych inwestycji się skumuluje, takie wahania mogą się zawsze pojawić, ale patrząc na sektor globalnie - nie należy się spodziewać trwałego trendu wzrostowego.
Z krajowego programu autostradowego wynika, że będziemy budować około 100 km autostrad w ciągu roku, co w przeliczeniu na cement daje nam maksymalnie 150 tys. ton cementu rocznie. Czy to dużo? 1 proc. zużycia ogółem cementu w Polsce? Czy to spowoduje jakąś istotną zmianę? Raczej nie.
Realizacja tego planu będzie miała jednak ogromny wpływ na bezpieczeństwo użytkowników i przekonanie podatników, że ich pieniądze są wydawane właściwie. Przecież praktycznie każdy z nas jest kierowcą. I każdy z nas jest podatnikiem. I z tego punktu widzenia krok w stronę zrównoważenia częstotliwości stosowania obu technologii w budowie dróg ma ogromne znaczenie.
Publikacja tego planu wywołała szeroką dyskusję na temat obu technologii, w jakich wykonywane są nawierzchnie dróg. Jakie jest pana zdanie w tej sprawie?
Jestem zaskoczony tą dyskusją. Byłem przekonany, że mamy ją już dawno za sobą. Przechodziliśmy przecież przez ten etap w latach 90. XX wieku i trudno podważać np. jakość zrealizowanego w drugiej połowie lat 90. w okolicach Legnicy odcinka A4. Ten fragment autostrady ma się świetnie, a realizowane później odcinki z Opola do Wrocławia wymagały już remontu, który mocno odczuliśmy wszyscy tego lata. A przecież od tamtej pory i wykonawcy nauczyli się wiele, i rozwój technologii pozwala na zdecydowanie więcej. Jeśli mamy kierować się bezpieczeństwem użytkownika i rozsądnym wydatkowaniem pieniędzy podatnika, to jest to jedyny kierunek. Nie mówimy tu o zwrocie o 180 stopni, a jedynie o kroku w stronę równowagi pomiędzy technologią asfaltową i betonową.
W takim razie jakie są zalety dróg betonowych?
Zacznijmy od tego, że drogi betonowe są dużo trwalsze i w związku z tym są tańsze w eksploatacji. Żywotność takiej drogi to około 40-50 lat, zatem przez ten okres nie ma konieczności przeprowadzania remontów i ponoszenia związanych z nimi kosztów. A nikt nie liczy dodatkowych strat, mniej wymiernych, a równie istotnych, ponoszonych przez użytkowników dróg, którzy np. stoją w korkach, albo są zmuszeni wybrać dłuższą drogę. Betonowa droga jest też bardziej odporna na zmianę temperatur, odczuwalny jest na niej niższy poziom hałasu, a samochody zużywają mniej paliwa i emitują w związku z tym mniej szkodliwych substancji do atmosfery. Poza tym widoczność na takiej drodze jest znacznie lepsza, a droga hamowania potrafi być krótsza od kilkunastu do nawet ponad 30 metrów. Wielokrotnie też obalono mit o tym, że na etapie inwestycji drogi betonowe są droższe, koszt wybudowania takiej drogi jest porównywalny do tradycyjnie budowanych w Polsce.
Przykłady w Polsce?
Autostrad i dróg szybkiego ruchu o nawierzchni betonowej mamy w Polsce ok. 580 kilometrów. O odcinku autostrady A4 w okolicach Legnicy już wspominałem, ale przykładów jest sporo, jak choćby fragmenty drogi ekspresowej S8 czy autostrady A2. Co ciekawe, w ciągu ostatnich kilkunastu lat wykonano podobną ilość dróg lokalnych o takiej niewierzchni. Jest ich w Polsce już ponad 600 km, choć często są to krótkie, mniej "spektakularne" odcinki. Władze lokalne też dostrzegają, ile mogą zyskać, inwestując w nawierzchnie betonowe. Kiedy ostatnio, we wrześniu, oddawaliśmy fragment lokalnej drogi betonowej na Opolszczyźnie, niedaleko naszego zakładu, władze lokalne jednoznacznie zakomunikowały, że są zadowolone ze swojej decyzji, bo będą mogły wreszcie przeznaczać pieniądze na budowę innych odcinków, a nie na remonty już istniejących. Podkreślam, że nie rozmawiamy o teorii, lecz o konkretnych zastosowaniach. I tych całkiem świeżych, z tego roku, i tych sprzed kilku lat, jak droga w Brzeziu, w okolicach Elektrowni Opole, oddana w 2013 r., jak i kilkudziesięcioletnich, kiedy ta technologia była na zupełnie innym poziomie, a same drogi są do dziś w znakomitym stanie. Zresztą wystarczy spojrzeć na drogi naszych sąsiadów - drogi betonowe są od dawna budowane w Czechach i w Niemczech. Ta technologia broni się i udowadnia swoje zalety przez przykłady zastosowania.
Czy nadzieję na wzrosty popytu na cement i beton można pokładać w samorządach lokalnych?
Żeby mówić o prawdziwym wzroście, musiałyby rozwijać się wszystkie segmenty budownictwa. Ale to prawda - w gospodarskim i długofalowym myśleniu o inwestycjach władz lokalnych upatrujemy szansy na wzrost zużycia cementu. Mam nadzieję, że coraz więcej gmin będzie się decydowało na budowę dróg w technologii betonowej. Nie tylko same drogi, ale też chodniki, pobocza i inne elementy infrastruktury. Samorządy są też coraz aktywniejsze w przyciąganiu inwestorów, co też może sprzyjać wzrostowi w naszej branży.
Potencjał do rozwoju widzimy też w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Tu naprawdę jest spora przestrzeń do zagospodarowania, a okoliczności są sprzyjające.
Mamy więc wzrost wydawanych zezwoleń i rozpoczętych budów, czy zatem możemy mówić o wzroście w tej branży, czy dopiero na to czekacie?
Dostrzegamy sygnały ożywienia, ale wciąż nie przekłada się ono na konkretne, realne ilości. Spodziewamy się, że wyczekiwane efekty spadającego bezrobocia, a także rekordowo tanich kredytów, w końcu przyjdą. Wciąż przestrzeń jest spora, bo analizy pokazują, że w Polsce potrzeba wciąż 1-3 mln mieszkań. Rocznie oddaje się w Polsce nie więcej niż 130 tys. Brak dostępu do własnego lokum jest bardzo ściśle związany z problemami demograficznymi i społecznymi. Żeby ułatwić ludziom dostęp do mieszkań, nie wiążąc ich kredytem na całe życie, konieczny jest rozwój budownictwa czynszowego. Z takim modelem mamy do czynienia w wielu krajach "starej" Europy.
A inne sektory? Wkoło mówi się wiele o reindustrializacji, co przełożyć się powinno na wzrost inwestycji w energetyce, czy inne obiekty przemysłowe. To także łakomy kawałek tortu. Czy bierzecie na poważnie zapowiedzi władz w tym zakresie?
To kolejne bardzo ważne zagadnienie. W wielu krajach Europy Zachodniej zrozumiano, że gospodarki oparte wyłącznie na sektorze usług, szczególnie finansowych, nie wytrzymują konfrontacji z gospodarkami azjatyckimi, ale także, po podpisaniu TTiP, konfrontacji z gospodarką USA. Stąd powstała idea reindustrializacji. Polska też nie może się rozwijać bez inwestycji w przemysł. Oczywiście, że ten sektor jest również dla nas bardzo interesujący i obiecujący. Widzimy, jak wygląda realizacja rozbudowy Elektrowni Opole i jakie znaczenie i dla nas, jako dostawców betonu, i dla całego regionu ma ta inwestycja. Kolejnym przykładem może być inwestycja w Elektrowni Jaworzno. To inwestycje, które w realny sposób przyczyniają się do wzrostu zużycia cementu. Problem w tym, że wciąż, poza wspomnianymi dwiema, nie widać kolejnych. Mówimy tu raczej o zapowiedziach i deklaracjach politycznych niż o konkretnych inwestycjach.
Zatem to w deweloperach i władzach lokalnych wasza nadzieja?
Tak, tu z pewnością jest spora przestrzeń do zagospodarowania w najbliższych latach. Choć powtarzam - nie będzie prawdziwego rozwoju bez rozwoju we wszystkich segmentach budownictwa. Nie wyobrażam sobie, żeby nie budowano dróg szybkiego ruchu i autostrad betonowych w Polsce. Bowiem dla wszystkich, którzy kalkulują koszty nie tylko samej inwestycji, ale też eksploatacji, nie ma wątpliwości, którą technologię wybrać.
Liczymy też na realną zmianę przepisów wyłaniających wykonawców inwestycji. Niestety wciąż w praktyce obowiązuje kryterium najniższej ceny. Co prawda prawo dopuszcza stosowanie innych kryteriów, ale w praktyce, po ich spełnieniu na porównywalnym poziomie, na końcu i tak cena decyduje. To prowadzi wciąż do wielu patologii, może już nie tak jaskrawych, jak w 2011 roku, jednak wciąż odbijających się na jakości dróg i bezpieczeństwie ich użytkowników.
Musimy w końcu zacząć mówić o całkowitym koszcie inwestycji i użytkowania zrealizowanego obiektu, oceniając ofertę również od strony odpowiedzialności społecznej oferenta, wpływie na środowisko itp. Przez ostatnie 10 lat miałem okazję obserwować, jak te mechanizmy działają w innych krajach. Nie mam wątpliwości, że podobnych potrzebujemy w Polsce.
Podkreśla pan, że wrócił do kraju po dziesięciu latach. Co najbardziej pana zdziwiło w Polsce po tak długiej przerwie?
Przez te lata miałem stały kontakt z krajem, ale największym zaskoczeniem jest to, jak pięknym miejscem stała się Polska, jak wiele się zmieniło. Polska sprzed dekady i dziś to są dwa zupełnie inne kraje. Miasta wyglądają zupełnie inaczej, podróżowanie po Polsce powoli przestaje być uciążliwe. Niby wiedziałem, niby dużo się o tym mówi również w zachodnich mediach, ale teraz dopiero tego doświadczam. Miałem ostatnio okazję podróżować w okolice Rzeszowa i Przemyśla. Próżno tam szukać tzw. Polski B.
Niestety, niemiłym zaskoczeniem jest, jak już wspomniałem, fakt, że oczekiwany wzrost zużycia cementu nie nastąpił. 10 lat temu mówiliśmy: "o, patrzcie, ile Hiszpanie zużywają cementu! My też tak możemy". Okazało się, że nie. Jesteśmy innym krajem, nie budujemy tylu mostów, tylu tuneli i nie możemy tego porównywać.
A kolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest to, jak bardzo polskie cementownie są nowoczesne. Nie tylko mamy bardzo zaawanasowane technologicznie fabryki, ale też idziemy w stronę innowacyjnych produktów. Mamy też ogromny postęp w zakresie ograniczenia emisji CO2. W sferze dbałości o środowisko i szeroko rozumianej odpowiedzialności społecznej, jesteśmy w światowej czołówce. W efekcie mamy innowacyjny produkt, ale wciąż zastanawiamy się, co jeszcze możemy zrobić dla naszych klientów? I temu będziemy poświęcali najwięcej uwagi w najbliższych latach.
No to jaki będzie beton przyszłości?
Beton, po wodzie, jest drugim produktem zużywanym przez ludzkość, więc z pewnością będzie wytwarzany. W procesie produkcji coraz bardziej będzie brany pod uwagę jego recycling, a także wszystkie aspekty wynikające z zasad społecznej odpowiedzialności biznesu.
Będziemy oferować produkty, które w coraz większym zakresie dostosowują się do indywidualnych, mocno spersonalizowanych, rosnących potrzeb klientów. Już dziś przecież, jeśli chcemy naprawić płytę lotniskową, to najnowocześniejsze technologie pozwalają tę naprawę wykonać w ciągu kilku godzin. A to dostosowywanie się do potrzeb klientów będzie postępować. To będzie ten beton przyszłości.
Mało tego, będzie też zawierał coraz więcej elementów sprzyjających środowisku. Już dziś wytwarzamy przecież beton, który ze względu na swoje właściwości fotokatalityczne redukuje poziom szkodliwych substancji (NOX) emitowanych głównie przez samochody. To jest realne, choć jeszcze rzadko wykorzystywane narzędzie do walki ze smogiem w miastach.
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.803.jpg@RY2@
Rynek cementu i klinkieru w Polsce
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.104.gif@RY2@
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.806.jpg@RY2@
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.807.jpg@RY2@
Rozmawiał Cezary Pytlos
@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400060i.108.gif@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu