Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Producenci pociągów są głodni zleceń na 2016 r.

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Zakłady taborowe w Polsce mają dziś portfele pełne zamówień, ale w przyszłym roku w kraju kontraktów będzie mniej. Bez uszczerbku przetrwają ten okres tylko ci, którzy będą eksportować

Portfel zamówień Pesy Bydgoszcz, lidera rynku taboru szynowego, jest dziś wart ponad 1,6 mld zł. W tej kwocie nie uwzględniamy jednak na razie całej wartości rekordowej umowy ramowej z przewoźnikiem DB Regio z 2012 r. na dostawy spalinowych pociągów Link, ale tylko dotychczasowe zlecenia od landów na pojazdy, które są w 100 proc. pewne. Pierwsze dostawy mają nastąpić w 2016 r. - jeśli uda się pokonać problemy z homologacją pojazdu Link na niemieckim rynku.

Na razie bydgoski producent ściga się z czasem: trwa produkcja 20 pociągów pasażerskich Dart dla PKP Intercity. Trwają dostawy spalinowych pojazdów ATR 220 dla włoskiego przewoźnika Trenitalia. Duże emocje budzi kontrakt na 120 tramwajów Fokstrot dla Moskwy, który został na razie zrealizowany w połowie w związku z załamaniem się kursu rubla, które boleśnie uderzyło w rosyjskiego zamawiającego. Pesa czeka teraz na zapewnienie przez Rosję stabilnego finansowania - wtedy prace zostaną wznowione. Polski producent cierpi też na klęskę urodzaju w zleceniach tramwajowych, których jest tak dużo, że trzeszczą terminy dostaw, np. dla Krakowa i Łodzi.

Na razie na rynku jest spiętrzenie zamówień pod koniec perspektywy unijnej 2007-2013, z której można wydawać pieniądze do końca 2015 r. Może się jednak zdarzyć, że za rok prezes Pesy Tomasz Zaboklicki zatęskni za nadmiarem kontraktów.

- Rok 2016 będzie trudny dla producentów taboru w Polsce - przyznaje Michał Żurowski, rzecznik Pesy. - Powód to typowe dla rodzimego rynku zamówień publicznych spowolnienia pierwszej fazy nowej perspektywy finansowania unijnego. Zanim potencjalni klienci "się policzą", zanim rozpiszą przetargi, minie jakiś czas i trzeba się liczyć ze zmniejszoną liczbą zamówień, czyli tzw. dołkiem - wyjaśnia.

Jak sobie radzić w tej sytuacji? Pesa postanowiła postawić na eksport.

- W naszym przypadku dostawy będą odbywały się na rynek niemiecki, dla przewoźników DB i NEB, ale także włoski, gdzie dostarczymy pociągi dla Trenitalii w Toskanii i zrealizujemy nowy kontrakt na pojazdy dla Sycylii - wylicza Michał Żurowski.

Jak usłyszeliśmy, producent ma duże nadzieje związane z rynkiem ukraińskim. Jeszcze w tym roku na ulicach Kijowa będzie testowany tramwaj Swing. Cel tej operacji to zdobycie homologacji na rynek ukraiński.

Z kolei konkurencyjny Newag Nowy Sącz realizuje kontrakty na ponad 120 pojazdów (nowy tabor i modernizacje), które są warte w sumie około 1,5 mld zł. Największa - za niespełna 950 mln zł - jest umowa w konsorcjum ze szwajcarskim Stadlerem jako liderem: na 20 pociągów Flirt, które od grudnia zasilą linie TLK należące do PKP Intercity. Newag produkuje też elektryczne składy Impuls w różnych wersjach i dla różnych przewoźników, np. dla Kolei Mazowieckich, SKM Trójmiasto i Zachodniej Grupy Zakupowej. Rozpoczęła się też produkcja spalinowych zespołów trakcyjnych Vulcano dla sycylijskiego przewoźnika Ferrovia Circumetnea, który operuje u podnóża Etny.

W nowosądeckim zakładzie prezesa Zbigniewa Konieczka też obawiają się jednak o przyszłość.

- Czekamy na przetargi z nowej perspektywy UE - przyznaje Urszula Makosz, rzeczniczka Newagu. - Niedawno dowiedzieliśmy się, że nasza oferta złożona w konsorcjum z Siemensem na dostawę pociągów metra do bułgarskiej Sofii została wybrana jako najkorzystniejsza. Co ciekawe, przetarg ten ogłoszono i rozstrzygnięto już w ramach nowej pespektywy 2014-2020 - podkreśla.

Tymczasem w Polsce zlecenia taborowe z nowej perspektywy praktycznie jeszcze się nie zaczęły. Rozpędzona branża może mieć z tym spory kłopot. Na rynku pojawiły się już spekulacje o możliwej redukcji zatrudnienia.

- Zarząd dokłada wszelkich starań, aby nie dopuścić do zwolnień, zwłaszcza wśród młodej kadry inżynierów - zapewnia Urszula Makosz.

Giełdowy Newag jest w trudniejszej sytuacji niż Pesa, bo bardziej niż konkurent z Bydgoszczy jest uzależniony od rynku krajowego.

- Robimy wszystko, żeby w 2016 r. mieć pełny portfel zamówień. Tydzień temu złożyliśmy najkorzystniejszą ofertę na dostawę pięciu elektrycznych zespołów trakcyjnych (z opcją dwa kolejne) dla Urzędu Marszałkowskiego na Opolszczyźnie - podkreślają w Newagu.

Stadler Polska, szwajcarski koncern z fabryką w Siedlcach, w tym roku po raz pierwszy od wielu lat produkował więcej na rynek polski niż za granicę. Chodzi o pojazdy Flirt dla dwóch przewoźników: 20 sztuk dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i 20 dla PKP Intercity (ten ostatni w konsorcjum z Newagiem). Wartość tych dwóch kontraktów taborowych wraz z utrzymaniem to w sumie ponad 1,65 mld zł. A to nie koniec. Do listopada Stadler obiecuje dostarczyć pięć składów pasażerskich dla włoskiego przewoźnika Ferroviennord i pięć tzw. wagonów środowych dla oddziału Arrivy w Holandii. W tym miesiącu ruszyło też duże zamówienie na 58 pociągów Flirt dla Kolei Holenderskich NRS (wartość kontraktu to ponad 1,2 mld zł). Za miesiąc zacznie się produkcja 15 pociągów Flirt dla węgierskiego przewoźnika MAV.

Na rynku polskim nowych zleceń za bardzo nie widać, ale Stadler raczej wyratuje się eksportem.

- W 2016 r. będziemy realizowali przede wszystkim dwa duże projekty dla NSR i MAV, pracy więc nie zabraknie - twierdzi Marta Jarosinska ze Stadler Polska.

W całości od eksportu zależy Alstom ze swoją fabryką w Chorzowie. Francuski producent nie jest w stanie wygrywać ceną przetargów w Polsce (wyjątkiem było Pendolino, gdzie jako jedyny złożył ofertę). Wartość sprzedaży Alstomu z Chorzowa za granicę wyniosła w pierwszym półroczu prawie 490 mln zł.

- W fazie końcowej jest obecnie produkcja 26 składów metra dla Amsterdamu. Prowadzimy też wiele projektów związanych z produkcją komponentów, np. nadwozi pociągów dla klientów w Niemczech i Włoszech - tłumaczy Radosław Banach, prezes Alstom Konstal.

Nowością jest fakt, że w Chorzowie ruszyła właśnie produkcja składów metra dla Rijadu. Na Śląsku ma powstać 69 kompletnych pociągów, z czego pierwsze trzy w 2016 r., a produkcję ostatniego zaplanowano na rok 2018. Alstom jest częścią konsorcjum, które w ramach umowy z 2014 r. zobowiązało się do budowy i wyposażenia (także w tabor) trzech linii metra dla stolicy Arabii Saudyjskiej.

Cały zakres umowy pod klucz dla Alstomu jest wart 1,2 mld euro. To pierwszy tabor dla klienta z Bliskiego Wschodu, który powstaje w dawnym Konstalu.

W rywalizacji o zlecenia w kraju Alstom dotychczas oddał pole konkurentom - w szczególności Pesie i Newagowi - ale globalny koncern zapowiada, że zamierza przyłączyć się do realizacji o zlecenia w Polsce z nowego budżetu UE, kiedy się w końcu pojawią.

- W przyszłym roku liczymy na kontrakty w Polsce, szczególnie w transporcie miejskim. Chcielibyśmy, żeby również Polacy poznali jakość naszych tramwajów produkowanych dziś w Chorzowie, który dziś w całości produkuje na eksport - podkreśla Radosław Banach z Alstomu Konstal.

Z kolei Kanadyjski Bombardier w swojej fabryce we Wrocławiu (dawnym Pafawagu) planuje wyprodukować w tym roku w sumie 150 nadwozi dla lokomotyw Traxx, które w różnych wersjach - spalinowej, elektrycznej i hybrydowej - są sprzedawane na całym świecie. Oprócz tego zakład opuści ponad 1 tys. ram wózków jezdnych dla tramwajów, lokomotyw i elektrycznych składów pasażerskich. Jednocześnie ruszyła produkcja dla nadwozi dla kolei pasażerskich S-Bahn dla Hamburga. Wszystkie te produkty zostaną sprzedane za granicę.

Koncern szykuje się też do wielkiego przedsięwzięcia, jakie powierzyła mu spółka matka. Latem Bombardier ujawnił, że nadwozia superszybkich pociągów ICx dla Deutsche Bahn, które mają jeździć ponad 250 km/h, zostaną wyprodukowane właśnie we Wrocławiu. Na razie DB zamówiły w konsorcjum Bombardiera i Siemensa 130 pociągów. Ale umowa ramowa przewiduje, że zlecenie może zostać wrosnąć do 300. Pierwsze nowe składy ICx mają pojawić się na torach już w 2016 r.

Na potrzeby tego kontraktu we Wrocławiu w ciągu miesiąca powstanie kosztem 50 mln euro nowa hala produkcyjna i nowa lakiernia. Producent zapowiada też transfer technologii tzw. spawania laserowego 3D. Zlecenie będzie realizowane przez Wrocław wraz z fabryką Bombardiera w Hennigsdorfie.

- Produkcja pudeł dla ICx stwarza perspektywę zamówień dla zakładu przez co najmniej 10 kolejnych lat. Oznacza to utworzenie po 2016 r. około 100 nowych miejsc pracy w fabryce. Dzisiaj zatrudniamy tu ponad 700 osób - mówi Krzysztof Gablankowski, prezes Bombardier Transportation Polska.

W Polsce zlecenia taborowe z nowej perspektywy praktycznie jeszcze się nie zaczęły. Rozpędzona branża może mieć z tym spory kłopot

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.21400040f.101.gif@RY2@

Dart. 20 takich składów Pesa dostarczy dla PKP Intercity

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.21400040f.102.gif@RY2@

Impuls. To pociąg Newagu dla Kolei Mazowieckich

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.21400040f.103.gif@RY2@

Flirt. PKP Intercity zamówiło 20 takich w konsorcjum Stadlera i Newagu

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.21400040f.104.gif@RY2@

Pociąg metra dla Amsterdamu z fabryki Alstomu w Chorzowie

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.21400040f.105.gif@RY2@

ICx. Nadwozia takich pociągów będą produkowane w zakładach Bombardiera we Wrocławiu

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.