Dziennik Gazeta Prawana logo

Tonący w oparach spalin

30 czerwca 2018

Kilka miesięcy temu Martinowi Winterkornowi udało się utrzymać fotel prezesa Volkswagena. Ale afera z emisją zanieczyszczeń w autach marki stawia jego przyszłość pod znakiem zapytania

Rynek natychmiast zareagował na informację, że Volkswagen instalował na pokładzie sprzedawanych w USA pojazdów oprogramowanie wykrywające, czy auto jest w trakcie testów emisji spalin, czy znajduje się w normalnej eksploatacji. Podczas testów auto emitowało znacznie mniej tlenków azotu, choć na drodze nawet 40-krotnie przekraczało normy dopuszczalne w USA. Kurs akcji koncernu zapikował. W ciągu jednego dnia z giełdy wyparowała jedna piąta wartości spółki.

Zmodyfikowane w ten sposób samochody mają zostać naprawione na koszt producenta. Firma wstrzymała też sprzedaż niektórych modeli na rynku. Prezes firmy Martin Winterkorn wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym przeprosił za incydent i obiecał pełną gotowość do współpracy z amerykańskimi władzami. - Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zadośćuczynić za wyrządzone szkody. Ta sprawa to priorytet nie tylko dla mnie, ale i całego zarządu - mówił.

Jeśli menedżer chce utrzymać stanowisko, lepiej dla niego, by nie rzucał słów na wiatr. Volkswagen swoim działaniem złamał ustawę, na mocy której na firmę może być nałożona kara w wysokości 37,5 tys. dol. za każdy sprzedany pojazd, w którym instalowane było oszukujące oprogramowanie. Ponieważ niemiecki koncern od 2009 r. sprzedał w USA 482 tys. takich samochodów, kara może przekroczyć 18 mld dol.

Jedno jest pewne: z tego kryzysu firma nie wyjdzie bez szwanku. Od wybuchu kryzysu finansowego w Waszyngtonie utwardzono postawę względem łamiącego prawo wielkiego biznesu. Efektem była m.in. seria gigantycznych kar nałożonych na instytucje finansowe. Dwa lata temu na bank JPMorgan Chase nałożono grzywnę w wysokości 13 mld dol. Była to w owym czasie rekordowo wysoka kwota. Pobito ją jednak rok później, kiedy Bank of America musiał wysupłać 16,6 mld dol.

Zresztą waszyngtońscy regulatorzy wzięli pod lupę nie tylko sektor finansowy. Na pobłażliwość nie ma co liczyć również branża motoryzacyjna. Agencja Ochrony Środowiska ukarała w 2014 r. Hyundaia i Kię karami w wysokości 300 mln dol. za podawanie nieprawdziwych informacji dotyczących zużycia paliwa przez niektóre modele. Także w ubiegłym roku 1,2 mld dol. musiała wysupłać Toyota. W tym wypadku chodziło o sprawę sprzed sześciu lat, kiedy w pojazdach tej marki blokował się pedał gazu.

Najlepszym rozwiązaniem dla Winterkorna będzie więc jak najszybsze zakończenie tej sprawy i publiczna ekspiacja. W grę wchodzą nie tylko straty związane z ewentualną karą finansową, ale też reputacja koncernu. Dotychczas Volkswagen budował w USA wizerunek marki przyjaznej środowisku. Afera oddali firmę od realizacji swojej strategii, która zakładała do 2018 r. wzrost sprzedaży za oceanem do poziomu miliona egzemplarzy rocznie (w tym roku do sierpnia VW sprzedał w USA 238 tys. pojazdów).

To wszystko sprawia, że Winterkorn nie będzie dobrze wspominał 2015 r. Najpierw szef rady nadzorczej Ferdinand Piëch próbował go usunąć ze stanowiska. Kiedy Piëch zrezygnował ze wszystkich funkcji, pojawiły się pogłoski, że Winterkorn wskoczy na jego miejsce. Tak się jednak nie stało, a rada nadzorcza zadecydowała, że widzi obecnego prezesa na swoim stanowisku jeszcze przez trzy lata. Przez ten czas Winterkorn ma dokonać daleko idącej decentralizacji firmy, która sprawi, że będzie nią łatwiej zarządzać. Teraz będzie miał na głowie bardziej palące kwestie.

@RY1@i02/2015/184/i02.2015.184.00000160a.803.jpg@RY2@

Bloomberg

Winterkorn przeprasza i obiecuje zadośćuczynienie

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.