Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Firmowa kasa świeci pustkami, brakuje na pensje

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W nowej spółce warunki pracy i płacy nie będą gorsze - zapewnia Krzysztof Sędzikowski

Jaka jest obecnie sytuacja finansowa Kompanii Węglowej?

Firma krwawi. W zeszłym roku strata operacyjna sięgnęła 2,4 mld zł. Prawie nie ma gotówki w kasie. Do połowy lutego, a tak naprawdę do wypłat do 10 lutego, brakuje nam 0,5 mld zł. Kolejne 0,5 mld zł potrzebujemy do końca maja.

Co jest powodem tych kłopotów?

Mamy duże zapasy węgla, którego cena niestety spada i nic nie wróży, że trend się odwróci. Raczej odczuwalna jest presja na dalsze spadki. Operacyjnie więc w tym kształcie firma traci co miesiąc 200 mln zł. Nie mówię o księgowym wyniku, lecz o pozycji gotówkowej firmy. Nie mieszajmy tych dwóch spraw, bo wynik księgowy spółki można zawsze poprawić jakimiś zdarzeniami jednorazowymi. W Kompanii w zeszłym roku takim zdarzeniem była np. sprzedaż kopalni Knurów-Szczygłowice. Jednak taka operacja nie zmienia faktu, że gotówkowo Kompania Węglowa "spaliła" 2,4 mld zł.

Skoro wysokość straty jest tak wysoka, to czy cięcia nie są zbyt wąskie? Można spotkać się z głosami, że powinno być zlikwidowanych przynajmniej siedem kopalń?

Skala wygaszania być może powinna być większa, ale biorąc pod uwagę koszty społeczne i ochronę miejsc pracy, nie chcemy do tego dopuścić. Zwracam uwagę, że ten program dla górnictwa tak naprawdę składa się z trzech etapów, z których pierwszy zakłada "odcięcie" pięciu najbardziej nierentownych zakładów, które w największym stopniu obciążają wynik pozostałych.

Czy trzeba pozbywać się tych kopalń?

Z punktu widzenia sytuacji Kompanii jest to jedyna możliwość. Dzięki temu uzyskujemy dwa efekty. Po pierwsze, pozbywamy się aktywów generujących straty, a po drugie, zmniejszamy produkcję, co w obecnej sytuacji nadmiaru surowca na rynku jest równie ważne. Pierwsza faza musi być jak najszybciej przeprowadzona. Zwróćmy uwagę, że jeśli nawet przekażemy kopalnie do nowej spółki w lutym, to w styczniu i tak musimy zapłacić pensje pracownikom, a przez kolejne trzy miesiące jeszcze płacić zobowiązania odbiorcom. To jest właśnie to pół miliarda, o którym wcześniej powiedziałem.

Dużo emocji budzą też kolejne etapy restrukturyzacji.

Operacja czysto biznesowa. Przypomnę, że drugi etap programu polega na przeniesieniu dziewięciu kopalń z potencjałem do zupełnie nowej spółki. Na początku stworzy ją Weglokoks, a w pierwszej fazie wejdą do niej cztery najzdrowsze kopalnie. Chodzi o to, żeby jak najszybciej pozyskać dla Kompanii brakujące środki. Ale podkreślam: w późniejszej fazie do spółki wniesione zostaną pozostałe kopalnie i doproszeni do udziału w niej inni inwestorzy. Również branżowi. Wszystko odbędzie się w tym procesie na zasadach rynkowych.

Co z umowami z pracownikami w nowej spółce, co ze związkami zawodowymi?

Umowy o pracę z pracownikami przejdą do nowej spółki w niezmienionej postaci zgodnie z przepisami prawa. W nowej spółce warunki pracy i płacy nie będą gorsze, a dochód pracowników nie ucierpi. Na pewno będziemy też rozmawiać ze związkami zawodowymi na temat wprowadzenia w nowej spółce zakładowego układu zbiorowego pracy, który uregulowałby kwestie związane z zatrudnieniem w sposób satysfakcjonujący dla górników, ale też umożliwiający efektywne biznesowo działanie nowej spółki.

Wspomniał pan o inwestorach i zasugerował branżowych. Prowadziliście wstępne rozeznanie?

Nietrudno się domyślić, że chodzi o sektor energetyczny. Mamy sygnały wstępnego zainteresowania. Można więc dopuścić taki wariant, że w akcjonariacie jest kilka firm energetycznych oraz oczywiście Węglokoks. Pamiętajmy, że mówimy o zaangażowaniu w spółkę, a nie włączaniu kopalni do spółek energetycznych.

Głównym odbiorcą węgla z Kompanii jest PGE, czyli wydaje się, że to właśnie ta firma jest naturalnym akcjonariuszem nowej spółki?

Naszymi dużymi kontrahentami są firmy z branży energetycznej. Nie chcę jednak mówić o kształcie akcjonariatu nowej spółki.

Wspomniał pan, że do maja brakuje panu miliard złotych? Skąd pan weźmie te pieniądze?

Musimy w miarę szybko zamknąć operację sprzedaży czterech kopalń. I to jest najważniejsze źródło finansowania. Do tego są jeszcze banki.

Czy możemy założyć taki scenariusz, że od maja, miesiąc w miesiąc, Kompania będzie już na plusie?

Pod warunkiem że wprowadzimy sześciodniowy tydzień pracy i jak najszybciej pozbędziemy się nierentownych kopalń. Problemy Kompanii wynikają z tego, że wszystkie kopalnie traktowano jednakowo. Rentowne kopalnie musiały finansować nierentowne. Odcinając te drugie, znika jeden z najważniejszych problemów. Oczywiście trzeba jeszcze sprzedać ten węgiel.

No właśnie. Wspomniał pan o cenach węgla. NWR podał niedawno, że podpisał z odbiorcami umowy po wyższej cenie niż w IV kw. zeszłego roku. Jak wygląda sytuacja w zakresie cen węgla energetycznego, który dominuje w wydobyciu Kompanii?

Benchmarkowe ceny węgla spadają, nie ma odbicia cen na rynku i nie widzę szans na to w najbliższym czasie. Szczególnie przy takich zapasach, jakie mają zgromadzone kopalnie na świecie.

@RY1@i02/2015/006/i02.2015.006.00000030d.802.jpg@RY2@

Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum

Krzysztof Sędzikowski, prezes Kompanii Węglowej

Rozmawiali: Cezary Pytlos i Bartłomiej Mayer

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.