Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Branża motoryzacyjna łączy siły

20 grudnia 2016
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

ROZMOWA Adam Sikorski: Polscy przedsiębiorcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie można zatrzymać się na poziomie regionalnego dostawcy wielkiego koncernu. Dlatego warto działać razem

Polska Grupa Motoryzacyjna to nowa inicjatywa w branży. Jakie przesłanki skłoniły przedsiębiorców do jej powołania?

PGM jest efektem wielu spotkań przedsiębiorców z naszej branży. Byłem jednym z inicjatorów powołania tego stowarzyszenia. Dlaczego? Ponieważ gros firm zna się wzajemnie, w końcu to jedno środowisko i każdy z nas boryka się z podobnymi problemami. Ideą, jaka nam przyświecała, było powołanie platformy współpracy i wymiany poglądów wewnątrz branży. Ale to przesłanka o charakterze wewnętrznym. Są też powody zewnętrzne - współpraca grupy przedsiębiorców skupionej w PGM w zakresie logistyki, dystrybucji, badań i rozwoju, wspólne zakupy surowców i materiałów, ale także zarządzanie. Grupa inicjatywna PGM liczy 10 firm, docelowo, za kilka lat chcemy stać się izbą, z minimum setką członków.

Kto może wejść do PGM?

Naszym członkiem może być producent lub jednostka badawczo-rozwojowa, działająca na terenie Polski i będącą w co najmniej 51 proc. pod względem kapitału w rodzimych rękach. Nie stawiamy żadnych barier, co do wysokości obrotów czy zatrudnienia. Obecnie na polskim rynku motoryzacyjnym, wartym łącznie 60 mld zł, jedynie 6 proc. firm jest w rękach polskiego kapitału.

Polscy producenci na bardzo dużą skalę współpracują z zagranicznymi koncernami wyspecjalizowanymi w wytwarzaniu komponentów i części zamiennych dla producentów końcowych, czyli wielkich marek motoryzacyjnych.

Co polskiemu przedsiębiorcy z sektora MSP może przynieść obecność w PGM?

Przede wszystkim członkowie będą mogli posługiwać się marką PGM. Moim marzeniem jest, by każdy z uczestników utożsamiał się z tą marką, a w zamian może wiele otrzymać. Przede wszystkim jeśli chodzi o marketing, który jest bardzo kosztowny, a w którym liczy się efekt skali. Poza tym, partycypację w pracach badawczo-rozwojowych, a jako kraj mamy duże fundusze na ten cel. Myślę, że są szanse na powstanie wspólnych centrów B+R. Jest wreszcie coś takiego jak korzystanie przez mniejszych przedsiębiorców z doświadczeń większych firm. Zarówno w zakresie zarządzania, procedur, jak i wdrażania standardów ISO. Mali przedsiębiorcy mają się od kogo uczyć. Na przykład polski producent ogumienia Sanok Rubber Company, członek PGM, jest stałym dostawcą Mercedesa.

Jakie jest do tej pory zainteresowanie inicjatywą?

Zbieramy deklaracje, mamy zgłoszenia także bardzo dużych firm. Menedżerowie rozumieją, że w pojedynkę nie mogą iść na wojnę ze światowymi gigantami. W tej chwili polscy przedsiębiorcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie można zatrzymać się na poziomie regionalnego dostawcy wielkiego koncernu. Bo te coraz częściej chcą współpracować z jednym dostawcą, w skali globalnej.

Członkostwo w PGM jest w stanie pomóc rozwijać się i rosnąć w takim stopniu, by podtrzymać lub uzyskać status globalnego poddostawcy, zarówno mniejszym, jak i naprawdę dużym firmom.

Zatem wzmocnienie w zakresie B+R czy metod zarządzania staje się koniecznością...

Oczywiście. Wiele polskich firm wychodzi z założenia, ze skoro raz już zostało poddostawcą, to ten status jest im przypisany na zawsze. A tak nie jest. Weźmy pod uwagę to, że do tej pory polscy dostawcy korzystali z premii niskich kosztów pracy, ale to się kończy i ryzyko wypadnięcia z kręgu poddostawców rośnie.

Musimy być konkurencyjni nie tylko pod względem kosztów pracy?

Bezdyskusyjnie. Musimy konkurować jakością i niskimi kosztami oraz gotowością do globalnego działania, jeśli nie chcemy spadać w hierarchii dostawców i dystrybutorów. Polskie firmy już teraz są agresywnie podgryzane przez wytwórców z Bułgarii czy Turcji.

Ważnym elementem tej gry konkurencyjnej ma być marka PGM?

PGM to będzie marka dla końcowego klienta. To oznacza, że szukający poddostawców danego produktu pierwsze kroki powinni skierować do firmy, która legitymuje się znakiem PGM, który oznaczać będzie, że jest to polski produkt z górnej półki. Naszym celem jest zgromadzenie pod jednym brandem całej palety produktów, m.in.: filtrów, elementów zawieszenia, części układu hamulcowego itp. Tak jak robi to dziś Bosch.

Wypromowanie i umacnianie marki to działania dość kosztowne. W jaki sposób chcecie je finansować?

Naturalnie są potrzebne duże pieniądze na marketing. Po pierwsze, pochodzić one będą ze składek naszych członków. I po drugie, jako procent, jeszcze nieustalony, od obrotów realizowanych pod marką PGM. Im nas będzie więcej w PGM, tym szersze działania będziemy mogli prowadzić, a ich koszt dla jednostki nie będzie aż tak odczuwalny. Coraz więcej podmiotów jest zainteresowanych przystąpieniem do PGM, a to cieszy, ponieważ potrzeba współpracy jest odczuwalna wewnątrz firm. Zachęcam do odwiedzenia naszej strony www.pgm.org.pl, na której podane są wszystkie informacje na temat naszej działalności, do kontaktu zainteresowane firmy i organizacje.

@RY1@i02/2016/245/i02.2016.245.13000040l.801.jpg@RY2@

Adam Sikorski, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej

Rozmawiał Dariusz Styczek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.