Innowacyjność wymaga odwagi
Jak odblokować potencjał innowacji? Ekonomiści i przedstawiciele polskiego biznesu już to wiedzą. Teraz czas, by teorię przekuć w praktykę, a potencjał w sukces ekonomiczny
- Gdyby mierzyć innowacyjność liczbą debat na ten temat, polska gospodarka znalazłaby się pewnie w światowej czołówce - zauważył Adam Czyżniewski, główny ekonomista w PKN Orlen podczas debaty pt. "Jak odblokować potencjał innowacji?" Trudno nie przyznać mu racji, bowiem tematyka start-upów zdominowała tegoroczną edycję Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.
W mowie wprowadzającej do panelu Czyżniewski wskazał, że rozwój innowacyjności nie może mieć miejsca bez ścisłej współpracy trzech jednostek - innowatorów, przedsiębiorstw i państwa.
O konieczności współpracy mówił również Michał Szaniawski, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu SA, który zwrócił uwagę na potrzebę koordynacji instytucji rządowych mających wspierać poszczególne sektory gospodarki.
- Wicepremier Mateusz Morawiecki kładzie nacisk na rolę instytucji publicznych oraz ich zaangażowanie w różne aspekty wspierania przemysłu i przedsiębiorczości. Nie powinny one między sobą konkurować o sukces i działać niezależnie od siebie. To niełatwe przedsięwzięcie, bo te instytucje często mają różne formy prawne. Jestem jednak przekonany, że możliwe do zrealizowania, kiedy łączy nas wspólny cel, jakim jest budowa innowacyjnej gospodarki - podkreślił Szaniawski.
Jak zatem podzielić obowiązki? Wiceprezes ARP stawia na wąską specjalizację poszczególnych jednostek. - Jestem przekonany, że jedna instytucja, która wypełnia lukę na rynku venture capital, to dobry kierunek myślenia, podobnie jak jeden podmiot, który wspiera duże inwestycje infrastrukturalne, a kolejny działa na rzecz rozwoju eksportu lub innowacyjności - dodał.
Nowa kultura
Co do tego, że warto zadbać o innowacyjność polskich przedsiębiorstw, nie ma wątpliwości Agnieszka Skala z Rady Fundacji Startup Poland. - To już nie jest czas na zadawanie pytań, czy innowacje mają sens. To oczywiste. Tylko na ich bazie będziemy w stanie konkurować na arenie międzynarodowej - podkreśliła Skala. Wtórował jej Jerzy Kalinowski z firmy doradczej KPMG. Jego zdaniem świat zwariował na punkcie zmian, za którymi człowiek nie jest obecnie w stanie nadążyć. - Nowe rzeczy powstają, zanim jesteśmy w stanie "skonsumować" coś, co powstało 3-4 lata wcześniej - zauważył Kalinowski i podkreślił, że firmy powinny jak najszybciej zbudować spójną strategię innowacyjności.
Strategia nie będzie jednak efektywna, jeśli nie wyrobimy w sobie kultury innowacyjności. Co znajduje się pod tym pojęciem? Według Jerzego Kalinowskiego jest to zerwanie z powszechną minimalizacją ryzyka i szablonowym działaniem oraz ucieczka od hierarchicznej struktury zarządzania. - W takiej strukturze proces podejmowania decyzji jest wielopoziomowy i co za tym idzie wolniejszy. W dzisiejszym biznesie nie można pozwolić na niepotrzebną zwłokę - stwierdził ekspert.
Trzeba liczyć się z porażką
Bartosz Niedźwiedzki, dyrektor w grupie zarządzania innowacjami EY, przekonywał z kolei, że często pomijanym, ale bardzo ważnym elementem rozwoju innowacyjności jest zerwanie z myśleniem, jakoby każdy projekt musiał kończyć się sukcesem.
- Te firmy, które są najbardziej innowacyjne, doceniają zarówno tych, którzy przynoszą nowe pomysły, jak i tych, którzy potrafią odpowiednio wcześnie przerwać słabo rokujący projekt, by nie ponosić znaczących, zbędnych kosztów. Co do zasady powinniśmy dać przyzwolenie na to, że wiele projektów okaże się porażką - powiedział Niedźwiedzki.
Ekspert EY chciał także zerwać z mitem, jakoby przełomowe pomysły rodziły się nagle, w przebłysku geniuszu. - Owszem to się zdarza, ale najczęściej jest to wielomiesięczna lub wieloletnia praca zespołu ludzi. Oni muszą mieć otoczenie, które sprzyja powstawaniu dobrych projektów - kontynuował Niedźwiedzki.
Znaleźć swoją niszę
Z diagnozą stanu rzeczy na temat innowacyjności w Polsce nie zgodził się Andrzej Kozłowski, dyrektor wykonawczy w PKN Orlen. - Przechodząc do analogii piłkarskiej, mamy tutaj efekt dmuchania balonu. My przez 25 lat zasypywaliśmy rowy zapaści w stosunku do Zachodu. Jeśli byliśmy sfokusowani na projektach infrastrukturalnych, to z natury rzeczy mniej czasu poświęcaliśmy strategiom rozwojowym. Naszą przewagą była tania siła robocza, a centra innowacyjności znajdowały się daleko stąd. Nie mieliśmy się od kogo uczyć - przypomniał Kozłowski, który zgodził się z Adamem Czyżniewskim, że jednym z kluczowych kryteriów sukcesu będzie znalezienie niszy.
- Jeśli określimy niszę, w której chcemy być innowacyjni, to nam się uda. Nie da się nagle odnieść sukcesu we wszystkich dziedzinach - stwierdził Kozłowski, który jednocześnie wspomniał o firmowym projekcie, który zakłada zaangażowanie wszystkich pracowników w wymyślanie innowacyjnych pomysłów, które następnie są analizowane na najwyższym szczeblu. - Zainteresowanie bardzo nas zaskoczyło. Zebraliśmy kilkaset propozycji, a kilkadziesiąt z nich udało się wdrożyć w życie. Trudno którąś z nich nazwać przełomową, ale wierzę, że i takie wkrótce się pojawią - podsumował Kozłowski.
Dyrektor PKN Orlen wrzucił jednak kamyczek do swojego ogródka. Przyznał, że swego czasu firma chciała jeden z projektów testować w Czechach, sądząc, że uda jej się tam znaleźć właściwego podwykonawcę. Gdy ten się pojawił, okazało się, że jest to przedsiębiorstwo... z Polski.
Działać wspólnie
Według Przemysława Paczosa z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju środki na rozwój start-upów to tylko niewielka część problemu firm, które wchodzą na rynek. - Za pieniędzmi musi iść odpowiednia wiedza fachowców, mentorów. Oni muszą podpowiedzieć, jak ten projekt przekuć na proces komercyjny. Dochodzą też kwestie marketingowe, prawne, wreszcie pojawia się pojemność rynku. Wynalazek może być przełomowy w danej dziedzinie, ale zbyt wąski zakres zastosowania podaje pod wątpliwość sens jego komercjalizacji - zaznaczył Paczos.
Do pełni sukcesu potrzebne jest jeszcze wzajemne zaufanie i przekonanie dużych przedsiębiorstw, że w małych, rodzimych podmiotach drzemią wielkie możliwości.
- Duże firmy mogą być pozytywnie zaskoczone tym, jakie rozwiązania mogą im zaoferować małe przedsiębiorstwa. Te z kolei powinny pamiętać, że możliwość współpracy z większym podmiotem ma znacznie większą wartość niż pojedyncza dotacja - podkreślił Michał Szaniawski. Zdaniem wiceprezesa ARP przedstawicieli sektora małych i średnich firm często blokują nie tyle finanse, co obawa przed porażką, a także brak wiary we własne siły. - Często mają oni problemy już na poziomie prezentacyjnym. Byłem świadkiem sytuacji, gdy doświadczonemu profesorowi drżał głos, gdy odpowiadał na pytanie pracowników i technologów z jednej z największych firm. Na wszystkie pytania odpowiedział dobrze, ale samo zjawisko było jednoznaczne. On nie był gotowy na porażkę - zakończył Michał Szaniawski.
@RY1@i02/2016/115/i02.2016.115.000001000.803.jpg@RY2@
DAM
@RY1@i02/2016/115/i02.2016.115.000001000.804.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu