Piotr Wiśniewski wychodzi z cienia
W mediach opisywana jest afera wokół funduszy inwestujących w ziemię rolną i lasy, jakie oferował Dom Maklerski W Investments. To jedno z wielu przedsięwzięć poznańskiego biznesmena
"Wizjoner, inwestor, przedsiębiorca. Z sukcesem stworzył od podstaw jednego z pierwszych niezależnych operatorów komunikacyjnych na polskim rynku, (...). Piotr wykreował biznesy w różnorodnych sektorach: od oprogramowania i aplikacji IT poprzez nieruchomości na wynajem aż po sprzedaż energii dla klientów korporacyjnych i indywidualnych oraz stworzenie domu maklerskiego oferującego fundusze alternatywne" - taka informacja o Piotrze Wiśniewskim znajduje się na witrynie internetowej WinQbatora. Fundusz, który inwestuje pieniądze w innowacyjne firmy na wczesnym etapie rozwoju, to jedno z ostatnich biznesowych wcieleń przedsiębiorcy. Poprzednimi interesowały się takie instytucje jak Urząd Regulacji Energetyki (URE), Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) czy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). W grze jest także prokuratura.
Fundusze z gwarancją w tle
Fundusze alternatywne oferowane przez Dom Maklerski W Investments, o których czytamy na stronie WinQbatora, inwestowały przede wszystkim w ziemię i lasy. Do ich dystrybucji udało się pozyskać między innymi Alior Bank, później także Bank Ochrony Środowiska. Około 2 tys. klientów wpłaciło kilkaset milionów złotych, a wycena aktywów przekraczała w zeszłym roku 0,5 mld zł. Choć biznes szedł dobrze, w maju zeszłego roku Piotr Wiśniewski postanowił firmę zarządzającą aktywami sprzedać. Dlaczego? Bo dostał ofertę opiewającą na 80 mln zł. Taką kwotę zgodziła się zapłacić spółka Vapour. Pieniądze zdobyła, emitując obligacje, które objęły fundusze. W funduszu Vivante, który miał budować w Otwocku luksusowy dom spokojnej starości, około połowy aktywów stanowią obligacje spółki Vapour.
- Ta transakcja zrujnowała moje życie. Pytanie, czy Piotr Wiśniewski wiedział, jak będzie ona przebiegać, jest nie na miejscu. To on ją zaplanował - mówi Michał Krawczyk, jeden z nabywców zarządzającej funduszami firmy Meridian Fund Management (MFM).
"Kupujący zapewniał mnie, iż środki na zapłatę ceny pochodzić będą ze źródeł legalnych" - napisał w odpowiedzi na nasze pytanie związane z tą transakcją Piotr Wiśniewski.
Kulisy sprawy bada Prokuratura Regionalna w Łodzi. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę funduszy złożyli ich klienci i Alior Bank. Uważają, że zostali pokrzywdzeni także za sprawą innej transakcji, do której doszło bezpośrednio przed zmianą właściciela firmy zarządzającej aktywami. Za 25 proc. udziałów spółki Winterfox zaczynającej działalność na rynku "chwilówek" fundusz Inwestycje Selektywne zapłacił 38 mln zł. Jednak Winterfox nie rozwijał się zgodnie z planem, a odpowiedzialne za wycenę aktywów: firma zarządzająca, TFI FinCrea (formalnie zarządzało funduszami, zlecając wykonanie tej usługi firmie MFM) i pełniący funkcję depozytariusza Raiffeisen Bank regularnie korygowały w dół wartość udziałów. To główny powód, dla którego wycena certyfikatów tego funduszu spadła o ponad 30 proc. w ostatnich 12 miesiącach. Ostatecznie Inwestycje Selektywne wycofały się z transakcji i wystosowały powództwo o zwrot zapłaconej kwoty.
Klienci, Alior i MFM podejrzewają, że dzięki powiązaniom kapitałowym i personalnym Piotr Wiśniewski stał... po obydwu jej stronach. Wiśniewski konsekwentnie podkreśla, że w żaden sposób nie zajmował się transakcją, a w momencie jej przeprowadzenia nie był powiązany ze spółką Winterfox. Zapłaconą cenę ustalono na podstawie trzech analiz niezależnych audytorów i jeśli nawet Winterfox miał kłopoty z realizacją planów finansowych, to były one przejściowe.
O problemach funduszy pisaliśmy prawie pół roku temu.
Baltic Bridge się kurczy...
Sprzedażowy sukces alternatywnych funduszy stworzonych przez Piotra Wiśniewskiego związany był także z gwarancjami dotyczącymi stóp zwrotu, jakie nabywcom niektórych serii certyfikatów udzieliła kontrolowana przez biznesmena spółka Baltic Bridge (dawniej W Investments). W najhojniejszej wersji sięgały 10 proc. w skali roku. W końcu czerwca warunkowe zobowiązania z tego tytułu miały wartość 59 mln zł. Jednak Baltic Bridge gwarancje wypłacał jedynie do końca zeszłego roku. Teraz je kwestionuje. "Spółka uznaje wszelkie roszczenia wynikające z umów gwarancji za pozbawione podstawy prawnej, nieuzasadnione i nienależne oraz odmawia dokonania jakichkolwiek wypłat na rzecz uczestników wyżej wskazanych funduszy" - możemy przeczytać w giełdowym komunikacie. Dlaczego? Bo kwestionuje rzetelność wyceny aktywów funduszy.
Zaniepokojenie klientów funduszy, którzy chcą odzyskać zainwestowane pieniądze (ich zlecenia jednak od grudnia są redukowane o 98-99,8 proc., bo - jak tłumaczą zarządzający funduszami - szybka wyprzedaż posiadanych aktywów bez uszczerbku dla otrzymanej ceny jest niemożliwa), budzą także inne działania Baltic Bridge. Spółka sprzedaje aktywa. Pozbyła się m.in. udziałów w funduszu WinVentures, który powstał z wykorzystaniem publicznych pieniędzy z Krajowego Funduszu Kapitałowego. Kontrolę nad funduszem przejęła inna firma Wiśniewskiego. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wycena Baltic Bridge na giełdzie spadła o 54 proc., do 25 mln zł.
- Na skutek negatywnej medialnej narracji oraz dezynwoltury osób, które w ostatnim czasie zajmowały się zarządzaniem aktywami funduszy i które są w sporze ze mną czy powiązanymi ze mną podmiotami, sytuacja spółki Baltic Bridge może być obecnie mocno złożona - ocenia Piotr Wiśniewski. Podkreśla, że z tytułu sprzedaży WinVentures, którego wycenę sporządził "podmiot profesjonalny", Baltic Bridge otrzymał 18,8 mln zł.
...Tele-Polska Holding nie istnieje
Na 7 mln zł wyceniana jest Financial Assets Management Group (FAMG), inna giełdowa spółka kontrolowana przez Wiśniewskiego. Jeszcze dwa lata temu spółka działała pod nazwą Tele-Polska Holding. To właśnie "jeden z pierwszych niezależnych operatorów telekomunikacyjnych". Kiedy w 2010 r. Wiśniewski wprowadzał spółkę na giełdę, ta wyceniana była na ponad 60 mln zł, po dwóch latach kapitalizacja sięgnęła nawet 100 mln zł, a biznesmen w 2011 r. pojawił się pod koniec Listy 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". Na pomysł wpadł, gdy podczas studiów w Stanach Zjednoczonych dotknęły go wysokie koszty międzynarodowych rozmów telefonicznych. Tele-Polska była jednym z pionierów technologii VoIP umożliwiającej przesyłanie dźwięku za pośrednictwem sieci internetowej. Dołączając kolejne usługi telekomunikacyjne, w rekordowym 2014 r. urosła do 250 mln zł przychodów.
Tele-Polska przez spółki zależne - jak Polski Prąd i Gaz (PPG), Twoja Telekomunikacja czy Telekomunikacja dla Domu - sprzedawała usługi telekomunikacyjne, energię i gaz klientom indywidualnym. PPG w marcu tego roku otrzymał od UOKiK 10 mln zł kary za naruszenie zbiorowych interesów klientów. W sprawie dwóch pozostałych firm trwa postępowanie. Cechą wspólną ich działań była "możliwość wprowadzania w błąd co do tożsamości przedsiębiorcy". Spółki z holdingu Tele-Polska podszywały się pod znane firmy, takie jak Telekomunikacja Polska czy energetyczna Enea, sugerując nabywcom, że przedłużają umowy z dotychczasowymi dostawcami usług.
"W przypadku Polskiego Prądu i Gazu wzięliśmy pod uwagę okoliczności obciążające (praktyka wymierzona w osoby starsze, długotrwała, na terenie całej Polski, spółka nie zmieniła praktyk mimo różnych sygnałów). Nie znaleźliśmy okoliczności łagodzących, które miałyby wpływ na zmniejszenie kary" - tak wysokość sankcji uzasadniał UOKiK.
Śledztwo obejmujące siedem firm, w tym spółki wchodzące w skład grupy TPH, prowadzi w tej sprawie prokuratura w Płocku. Pokrzywdzonych jest kilka tysięcy osób. Śledczy chcieliby ustalić, kto był pomysłodawcą i organizatorem całego procederu.
- O zarzucanych nieprawidłowościach dowiedziałem się po wszczęciu postępowania, które poskutkowało nałożeniem kary. Spółki przekazały materiały dotyczące procesów sprzedażowych do UOKiK oraz URE, sprawa jest wyjaśniana - twierdzi Piotr Wiśniewski, który nie tylko kontrolował kapitałowo TPH, ale także zasiadał w radzie nadzorczej tej firmy.
W 2015 r. TPH sprzedało aktywa telekomunikacyjne i zmieniło nazwę. W zeszłym roku spółka miała 2 mln zł przychodów, strata netto wyniosła niemal 17 mln zł. Obecnie FAMG rozwija działalność w branży transportowej.
- Jestem przekonany, że w tym stabilnym sektorze spółka zbuduje długotrwałą wartość dla swoich akcjonariuszy - deklaruje biznesmen.
@RY1@i02/2017/210/i02.2017.210.000001200.801.jpg@RY2@
fot. Jakub Kamiński/PAP
Piotr Wiśniewski (z lewej) podczas debiutu specjalnego spółki Platinum Properties Group na Głównym Rynku warszawskiej GPW
Tomasz Jóźwik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu