Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kopalnie zabijają podwykonawców

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wielomiesięczne terminy płatności faktur przez spółki węglowe doprowadzają prywatne firmy z górniczego zaplecza na skraj bankructwa. Są pierwsze upadłości

10 maja 2017 r., po 15 latach firma robót górniczych Intergwarex z Gliwic została wykreślona z rejestru przedsiębiorców - wynika z danych dostępnych w KRS. Pół roku wcześniej Sąd Rejonowy w Gliwicach ogłosił upadłość rybnickiej spółki Budwak o podobnym profilu działalności. Natomiast inne przedsiębiorstwa, jak np. Metrum z Żor czy Jas-Pol z Jastrzębia-Zdroju, złożyły w wydziale gospodarczym gliwickiego sądu rejonowego informację o otwarciu postępowania naprawczego - obie są obecnie "spółkami w restrukturyzacji". Metrum od listopada 2016 r., Jas-Pol od lutego 2017 r. To tylko kilka przykładów firm okołogórniczych, które mają problemy z płynnością finansową przez opóźnione płatności od kopalń.

Powód jest jeden - bardzo długi czas oczekiwania na pieniądze z kopalń węgla kamiennego, dla których spółki m.in. drążą wyrobiska czy prowadzą roboty szybowe (część prac spółki węglowe zlecają nie swoim załogom, a firmom zewnętrznym).

- Wypłata w terminie graniczyła z cudem - mówi DGP były pracownik jednego ze wspomnianych przedsiębiorstw.

Polska Grupa Górnicza i Jastrzębska Spółka Węglowa deklarują obecnie, że płacą swoim kontrahentom po 120 dniach. Jednak, jak już pisaliśmy, w ostatnim czasie na pieniądze trzeba było czekać nawet ponad pół roku.

Outsourcing robót jest dla kopalń tańszy, ponieważ w prywatnych firmach okołogórniczych nie ma świadczeń, które są w kopalniach - jak czternastki, deputat węglowy czy piórnikowe (dopłata do wyprawki dla dzieci w wieku szkolnym). Takie świadczenia są jednak w państwowych firmach robót górniczych, co zwiększa ich koszty. To Gliwicki Zakład Robót Górniczych i Zakład Górniczych Robót Inwestycyjnych. Nasi rozmówcy z prywatnych firm twierdzą, że te dwie firmy są przez spółki węglowe faworyzowane - zarówno w przypadku wyboru wykonawcy robót, jak i płatności. Ale spółki węglowe zapewniają, że tak nie jest.

- W całym 2016 r. w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej wydrążono w sumie 94,1 km wyrobisk korytarzowych, z czego 23,14 proc. prac wykonały firmy zewnętrzne, w tym GZRG 8,76 proc., a ZGRI 6,08 proc. - wylicza Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

Zakład Górniczych Robót Inwestycyjnych, istniejący wcześniej w Kompanii Węglowej, został nabyty równocześnie z pozostałymi oddziałami tej firmy w kwietniu 2016 r. przez powstającą na bazie Kompanii PGG. Pracownicy ZGRI są zatrudnieni w PGG.

- Roboty górnicze drążeniowe realizowane były przez pracowników własnych kopalń, ZGRI oraz 17 firm zewnętrznych. ZGRI jest naszym zakładem, więc nie wystawia faktur. Pozostałych kontrahentów traktujemy na tych samych zasadach i płacimy w tym samym terminie - przekonuje Głogowski.

- W I kwartale tego roku roboty dołowe wykonywało w kopalniach JSW w sumie 71 firm. Nie stosujemy żadnego podziału ze względu na własność - zapewnia Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW.

Jednak kłopoty kopalnianych kontrahentów są coraz większe, a oni sami boją się głośno protestować w obawie przed utratą kontraktów. - Nie będziemy rozmawiać, może w późniejszym terminie - usłyszeliśmy w rybnickiej firmie Vacat. Z naszych informacji wynika, że także ta spółka ma kłopoty przez opóźnione płatności. Przedsiębiorstwo zatrudnia ok. 160 osób. Kontakt z Budwakiem, Metrum, Intergwareksem i Jas-Polem również się nie powiódł. Albo "nie ma takiego numeru" mimo istniejącej strony internetowej, albo brak odpowiedzi na e-maile.

Z informacji, do których dotarł DGP, wynika, że znajdujący się w upadłości Budwak ma w urzędzie skarbowym w Bielsku-Białej prawie 690 tys. zł zaległości podatkowych.

Tymczasem kapitał zakładowy spółki to 216 tys. zł. Z kolei Jas-Pol, spółka w restrukturyzacji, 29 sierpnia 2016 r. zawiadomił gliwicki sąd rejonowy o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego i naprawczego. Firma z kapitałem zakładowym 2 mln zł jest winna jastrzębskiej skarbówce ponad 537,5 tys. zł zaległego podatku.

- Na karku mamy banki, których nasze problemy z odzyskaniem pieniędzy z kopalń nie interesują, płacimy odsetki od kredytów, musimy płacić ludziom pensje. Ta układanka w górnictwie zupełnie przestała się spinać - mówi DGP właściciel jednej z prywatnych firm okołogórniczych. Dodaje, że prywatne spółki zaczynają też mieć problemy z pozyskaniem ludzi do pracy, ponieważ ci wolą iść albo do państwowych przedsiębiorstw robót górniczych, albo szukają pracy w ogóle poza branżą.

Więksi gracze na polskim rynku też niechętnie mówią o czekaniu na pieniądze z kopalń, jednak oni mają nieco łatwiej. Na przykład Famur czy przejęty przez jego akcjonariusza Kopex mają zdywersyfikowaną działalność. Poza tym zarówno w przypadku produkcji maszyn górniczych, jak i usług kilkadziesiąt procent sprzedaży trafia za granicę. Famur największe problemy miał z płatnościami od Katowickiego Holdingu Węglowego. - W ramach restrukturyzacji górnictwa Polska Grupa Górnicza przejęła kopalnie KHW i rozpoczęła proces regulowania jego zobowiązań w stosunku do firm dostarczających sprzęt górniczy. Należy dodać, że inni uczestnicy rynku spłacają swoje zobowiązania w terminach wynikających z zawartych umów - mówi DGP Beata Zawiszowska, wiceprezes zarządu Famuru.

Firmy boją się głośno mówić o kłopotach, chcą zachować kontrakty

@RY1@i02/2017/103/i02.2017.103.00000070a.801.jpg@RY2@

fot. John Guillemin/Bloomberg

Na rzecz kopalni pracuje cały ekosystem firm branży okołogórniczej. Najmniejsi gracze nie przetrwają, bo nie mają zaplecza finansowego

Karolina Baca-Pogorzelska

karolina.baca@infor.pl

@BacaPogorzelska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.