Dziennik Gazeta Prawana logo

Spółki surowcowe przetarły szlaki za granicą

Spółki surowcowe przetarły szlaki za granicą
nieznane / Fot. Mat. prasowe
6 grudnia 2018

Polski rynek jest już dla wielu firm zbyt mały. Te, które dziś chcą wybrać się w świat, żeby tam robić interesy, mają łatwiej, bo mogą skorzystać z doświadczeń pionierów , którzy już dawno to zrobili

Ekspansja zagraniczna polskich firm, globalizacja rodzimego biznesu to dzisiaj priorytety rządu. Słusznie, bo dla wielu polski rynek stał się już za ciasny. Z drugiej strony widać – chociażby w badaniach przeprowadzonych w ubiegłym roku przez Polski Fundusz Rozwoju że co drugi nasz przedsiębiorca wciąż najlepiej czuje się na krajowym podwórku i nie zamierza tego zmieniać. Badanie dotyczyło małych i średnich firm i to one są zachęcane by poszerzyć swój horyzont działania.

Wiele polskich przedsiębiorstw drogę na zagraniczne rynki – i to zarówno w formie przejęć, jak i bezpośrednich inwestycji – ma już od wielu lat za sobą. A w szpicy owej ekspansji zagranicznej szły przede wszystkim duże firmy surowcowe.

Liderzy ekspansji

Trudno się dziwić, że pionierami byli wielcy gracze, tacy jak Orlen i KGHM. Polska jest wciąż znacznie uboższa niż rozwinięte kraje europejskie, a nawet największe polskie przedsiębiorstwa potrzebowały czasu, by okrzepnąć po szoku transformacji (dodajmy, że nie wszystkim się to udało). Trzeba było także zebrać odpowiedni kapitał, by móc myśleć o wyjściu poza granice kraju. Ekspansja wymaga wiedzy, doświadczenia w biznesie, otwartości, ale przede wszystkim pieniędzy i solidnego biznesowego fundamentu w kraju. A ten najpierw zbudowały firmy surowcowe.

Jako pierwszy na szersze zagraniczne wody wyruszył PKN Orlen, który pod koniec 2002 r. kupił od BP niemal 500 stacji benzynowych w Niemczech za 140 mln euro. Na przestrzeni następnych 15 lat powiększał sieć (działającą od pewnego czasu pod marką Star), która obecnie liczy 582 obiekty.

Niespełna trzy lata później paliwowy potentat skierował swój wzrok na południe i nabył 63 proc. akcji czeskiego koncernu paliwowego Unipetrol za nieco ponad 400 mln euro. W tym roku płocki koncern niejako dokończył tę transakcję kupując w wezwaniu większość pozostałego pakietu akcji Unipetrolu za 3,5 mld zł (rada nadzorcza zgodziła się na przymusowy wykup pozostałych 6 proc. udziałów), stając się 100-proc. udziałowcem Unipetrolu.

Kolejnym krokiem (nieraz krytykowanym) był zakup litewskiej rafinerii w Możejkach za 2,8 mld dol. w 2006 r. Transakcja miała po pierwsze wzmocnić pozycję koncernu w regionie, po drugie miała też podtekst biznesowo-polityczny – przejęcie Możejek miało zahamować ekspansję rosyjskich rafinerii w tym regionie.

Przez długie lata ta inwestycja stała się jednak utrapieniem kolejnych prezesów Orlenu. Utrudnienia ze strony litewskich kolei, przedłużające się w nieskończoność remonty torów łączących rafinerię z portem w Kłajpedzie i inne zaskakujące awarie i utrudnienia sprawiły, że zamiast na tej rafinerii zarabiać płocki koncern musiał dokładać do interesu. „Palimy tam pieniądze” – zwykł mawiać jeden z byłych prezesów Orlenu.

Przełom przyszedł w tym roku – dzięki zabiegom na szczeblu rządowym udało się zakończyć w sierpniu tego roku konflikt z Kolejami Litewskimi. Klimat dla Możejek znacznie się poprawił i Orlen przestał myśleć o sprzedaży litewskiej rafinerii (takie zapowiedzi się pojawiały jeszcze kilka lat temu, przeszkodą była zbyt niska cena, jaką można było uzyskać), a zamiast tego rozważał kolejne inwestycje. Płocki koncern zapowiedział, że analizuje możliwość rozbudowy Rafinerii Możejki oraz że zwrócił się do rządu litewskiego o analizę możliwości budowy ropociągu do naftoportu w Kłajpedzie.

Ostatnim jak na razie wielkim przedsięwzięciem inwestycyjnym Orlenu było kupno za 550 mln zł kanadyjskiej spółki poszukiwawczo-wydobywczej TriOil Resources Ltd. W kolejnym roku firma ta nabyła udziały w innej kanadyjskiej firmie Birchill Exploration, prowadzącej już eksploatację węglowodorów. TriOil Resources Ltd. w 2015 r. zmieniła nazwę na OrlenUpstream Canada Ltd. Pod koniec tego samego roku, już pod nową nazwą, przejęła zaś inną spółkę kanadyjską naftową Kicking Horse Energy.

Rekordowa transakcja KGHM

Miedziowy koncern stał się zagranicznym championem dzięki swojej najgłośniejszej inwestycji w Chile w 2012 r. Przejął za ok. 9,5 mld zł kanadyjską spółkę Quadra Ltd., która była m.in. współwłaścicielem złóż Sierra Gorda w Chile. To była największa jednorazowa transakcja przejęcia, jakiej kiedykolwiek dokonała polska firma.

Nie była to pierwsza zagraniczna inwestycja KGHM, zakup Quadry był jednak pierwszą inwestycją na tak wielką skalę. W skład pakietu aktywów Quadry wchodziły kopalnie: Robinson (zakup przez Quadrę od BHP w 2014 r.), Carlota (zakup od Cambior Inc. w 2005 r.), McCreedy, Franke (zakup od Cenrenario w 2009 r.), a także Morrison i Podolsky. Firma posiadała także projekty wydobywcze i eksploracyjne takie jak: Malmbjerg, Victoria, Ajax i przede wszystkim Sierra Gorda (wspólne przedsięwzięcie Joint Venture w 2011 r. wraz z Sumitomo Metal Mining Co. Ltd oraz Sumitomo Corporation).

Paliwa i nie tylko

Kolejną surowcową firmą z Polski, która zdecydowała się zainwestować poza granicami kraju, jest Grupa Lotos, która na norweskim szelfie kontynentalnym poszukuje złóż gazu i ropy naftowej. Dziś gdańska spółka ma 28 koncesji na Morzu Północnym i Norweskim. Lotos prowadzi też wydobycie na stosunkowo niewielką skalę na Litwie.

Ostatnio mocno w poszukiwania węglowodorów tym rejonie Morza Norweskiego włączyło się również PGNiG – to element strategicznego planu uniezależnienia się od rosyjskiego gazu, w związku z tym, że w 2022 r. wygasa kontrakt z Gazpromem, a PGNiG zapowiada, że go nie przedłuży. Gaz z norweskiego szelfu ma popłynąć do Polski poprzez planowany gazociąg Baltic Pipe.

Jesienią tego roku koncern gazowy kupił ponad 42 proc. udziałów w złożu zlokalizowanym w południowej części Norweskiego Szelfu Kontynentalnego za 220 mln dol. Poza Norwegią PGNiG ma też złoża w Pakistanie. Ich łączne zasoby wynoszą 9,4 mld m sześc. gazu. W 2017 r. spółka wydobyła w Pakistanie 150 mln m sześc. gazu.

Na afrykańskim rynku zaistniała również Grupa Azoty. W ubiegłym roku należące do niej Zakłady Chemiczne Police kupiły za 28,85 mln dol. 55 proc. akcji spółki African Investment Group, zyskując tym samym dostęp do senegalskich złóż fosforytów. Obecnie trwa wprawdzie spór co do zasadności tej inwestycji, spółka zyskała jednak dzięki temu niezbędne doświadczenie międzynarodowe, które może być przydatne w dalszej ekspansji.

Z kolei Ciech, chemiczna firma kontrolowana przez rodzinę Kulczyków, poprzez spółkę Sodawerk obecna jest w Niemczech. Działa także w Rumunii.

Fot. Mat. prasowe

Wyciągamy wnioski

Słychać obecnie wiele głosów krytycznych co do niektórych z owych zagranicznych inwestycji – np. że wspomniana senegalska inwestycja Azotów czy megaprojekt Sierra Gorda nie spełniły pokładanych w nich wcześniej nadziei. Trzeba jednak pamiętać, że inwestycje surowcowe to najwyższa liga, obarczona szeregiem ryzyk. Często trzeba liczyć się z tym, że efekty zostaną osiągnięte w długim terminie. Rynek jest kapryśny – często bardzo zależny od polityki, nieprzewidywalny, a wahania cen surowców mogą z roku na rok zmienić doraźną ocenę biznesu.

Dotychczasowe doświadczenia polskich surowcowych championów nauczyły nas, że inwestycje w tej branży wymagają dwóch rzeczy. I to w dużych ilościach. Pieniędzy i cierpliwości. Transakcja przejęcia złoża czy zagranicznej firmy to nie koniec, ale dopiero początek drogi. Zarówno Orlen w Możejkach, jak i KGHM w Sierra Gorda oprócz miliardów wydanych na zakup wpompowały kolejne miliardy w postaci inwestycji. Orlen zobaczył już światełko w tunelu, KGHM jeszcze czeka, ale nikt z fachowców nie ma wątpliwości, że Sierra Gorda to jedno z najcenniejszych aktywów w portfolio grupy.

Owszem, założenia władz spółki z okresu, w którym dokonywano transakcji, okazały się zbyt optymistyczne – na dziś można powiedzieć, że zarówno jeśli chodzi o stopę zwrotu, jak i czas. Ale miliardy dolarów wyłożone na chilijskiej pustyni Atacama prędzej czy później zaczną procentować i zwiększać zyski lubińskiego koncernu. Na razie trzeba zrewidować plany i poczekać na bardziej sprzyjający okres. KGHM może sobie na to pozwolić.

Warto jednak pamiętać, jak bardzo – właśnie poprzez swoją kapitałochłonność i czasochłonności – ryzykowny jest ten biznes. Można przypomnieć przypadek Ryszarda Krauzego, który swoją biznesową karierę postawił na jedną, surowcową kartę – Petrolinvest, który miał szukać ropy w Kazachstanie. Utopił w tej inwestycji 2 mld zł i znikł z listy najbogatszych ludzi w Polsce, na której 10 lat temu, u szczytu potęgi był w ścisłej czołówce z majątkiem 4,5 mld zł. A sam Petrolinvest jest dziś zbyt ubogi, by upaść, bo koszty postępowania upadłościowego przekraczają wartość majątku firmy. To okrutna prawda o inwestycjach surowcowych. Z tego punktu widzenia ocena niektórych poczynań państwowych spółek wydaje się nazbyt surowa.

Jest jeszcze kwestia zbyt rozbudzonych oczekiwań – zapewne tylko niektórzy pamiętają nadzieje wiązane 15 temu lat z Libią (która wówczas wróciła na międzynarodowe rynki) i Irakiem, który miał być Eldorado dla polskich firm paliwowych. To kolejna historyczna nauczka: na zagranicznych rynkach polskie firmy nie działają w próżni, mają do czynienia ze znacznie zasobniejszymi kapitałowo konkurentami, którzy najczęściej mają poparcie swoich, znacznie bardziej wpływowych, rządów.

Przykład rozwiązania konfliktów wokół Możejek pokazuje, że polskie firmy w swojej zagranicznej działalności coraz bardziej mogą liczyć na polityczne poparcie, a i wehikuł rozwojowy, jakim jest PFR, także może udzielić merytorycznego wsparcia.

Perspektywy na przyszłość

Dziś przychodzi czas na umiędzynarodowienie małych i średnich firm. Giganci zrobili swoje – przetarli zagraniczne szlaki. Mogą też służyć swoimi doświadczeniami. Ale w najbliższych latach na spektakularne inwestycje zagraniczne z ich strony nie ma raczej co liczyć. Najpierw muszą „skonsumować” swoje przejęcia z ostatnich lat. Orlen zapewne skoncentruje się na rozwoju Możejek, KGHM na rozbudowie krajowego fundamentu biznesowego oraz wyprowadzeniu na prostą projektu Sierra Gorda. Oczywiście każdy prezes dużego koncernu zapytany o perspektywę dużych zagranicznych przejęć odpowie: W najbliższym czasie nie planujemy, ale obserwujemy rynek i jeśli pojawi się okazja, to ją wykorzystamy.

Okazje są zaś nieprzewidywalne. Dlatego w najbliższych latach duże spółki surowcowe będą czaić się do kolejnego skoku, natomiast (miejmy nadzieję) na zagraniczne rynki ruszą gęstszą niż dotychczas tyralierą średnie i małe spółki.

Fot. Mat. prasowe

ADS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.