Dziennik Gazeta Prawana logo

Elektromobliność napędzi rynek surowców

Elektromobliność napędzi rynek surowców
nieznane / Fot. Shutterstock
6 grudnia 2018

Oczekiwane spowolnienie gospodarcze budzi obawy o zyski w spółkach surowcowych. Nie wszystkich, bo popyt na niektóre, m.in. miedź, powinien wzrosnąć

W ostatnich latach światowy rynek surowców przypominał cenowy rollercoaster, co było efektem zawirowań w globalnej gospodarce. Po kryzysie, kiedy światowa gospodarka spowolniła, zmalał też popyt na niektóre surowce, ale wkrótce za sprawą kapitału spekulacyjnego rozpoczęła się huśtawka cenowa. Część pieniędzy wycofanych wówczas z rynków akcji trafiła na giełdy surowcowe, powodując na nich znaczne wahania.

Dziś sytuacja w znacznym stopniu się już ustabilizowała – rynki nadal są chwiejne, ale już w nie takim stopniu jak jeszcze kilka lat wcześniej. Sytuacja w globalnej gospodarce nadal jest niepewna. Analitycy mówią o większej podatności na szoki polityczne i zagrożenia, których nie brakuje – dość wymienić wojny handlowe USA z Chinami, a kto wie, może i z Europą, powracającą w związku z sytuacją we Włoszech niepewność co do przyszłości strefy euro, wreszcie nieznane jeszcze skutki gospodarcze wynikające z brexitu. Co więcej, w zgodnej opinii większości znaczących ośrodków analitycznych szczyt światowej koniunktury mamy już za sobą i w najbliższych latach gospodarka będzie się rozwijała nieco wolniej. A skoro tak, to i popyt na surowce powinien w najlepszym razie notować niższe tempo wzrostu, o ile w ogóle nie spadać.

Z tego punktu widzenia prognozy dla rynków surowcowych nie powinny być zbyt optymistyczne. A jednak… Przemiany technologiczne we współczesnym świecie sprawiają, że producenci niektórych grup surowców mogą spać względnie spokojnie. Transformacja gospodarki ostatnich lat, kurs na dekarbonizację (przynajmniej w krajach najbardziej rozwiniętych) powodują, że część metali zyskuje coraz większe znaczenie we współczesnym biznesie. Należą do nich miedź nikiel, molibden czy pallad. Dla nich – uwzględniając rzecz jasna wszelkie ryzyka, jakie czyhają na światową gospodarkę – mogą nadejść całkiem niezłe lata.

Miedź: jest gorzej, ale będzie lepiej

Zacznijmy od miedzi, jako że nasz rodzimy KGHM ma co najmniej zauważalny udział w tym rynku – produkuje rocznie ponad pół miliona ton. Czy może myśleć spokojnie o przyszłości? Ostatnie tygodnie na rynkach nie skłaniały do optymizmu. W październiku analitycy Goldman Sachs, którzy jeszcze na początku roku prognozowali, że w przyszłym roku miedź będzie kosztować 8 tys. dol. za tonę, obniżyli te prognozy do 7 tys. dol. za tonę na koniec 2019 r. W ciągu roku prognozują normalizację notowań w przedziale 6,5-7 tys. dol. za tonę.

Zła wiadomość? I tak, i nie. Tak, bo wraz z prognozami spowolnienia gospodarczego i nasilenia handlowego konfliktu na linii USA – Chiny na rynki zakradła się niepewność. Dobra – bo to i tak oznacza wyższy poziom od obecnych ok. 6,25 tys. dol.

Analitycy są zgodni, że najpoważniejszym obecnie zagrożeniem dla poziomu cen jest możliwa eskalacja wojen handlowych. – Metale przemysłowe, bardziej niż inne rynki, odczuwają skutek presji możliwego niekorzystnego wpływu przedłużającej się wojny handlowej na globalny wzrost i popyt – nie ma wątpliwości Ole Hansen, analityk surowcowy Saxo Banku.

Jak podkreśla analityk, chilijski koncern Codelco, największy producent miedzi na świecie, odnotował w tym roku najniższy poziom wydobycia w ujęciu kwartalnym spowodowany spadkami, produktywności wszystkich należących do niego kopalń w związku z niższym poziomem jakości rudy.

To może się zaś paradoksalnie okazać się dobrą wiadomością dla producentów miedzi. – Mało optymistyczna perspektywa podaży wynikająca z niskiej jakości rudy i braku inwestycji zdołała już wywołać spekulacje, zgodnie z którymi w najbliższych latach może występować deficyt o charakterze strukturalnym, co może spowodować wzrost notowań miedzi i innych metali przemysłowych. Scenariusz ten może być tym bardziej prawdopodobny, jeżeli Chiny i Stany Zjednoczone zdecydują się na zwiększenie inwestycji w projekty infrastrukturalne – twierdzi Ole Hansen.

Prezes KGHM Marcin Chludziński zgadza się z tym diagnozami. W jednym z wywiadów podkreślił, że o ile teraz jeszcze podaż miedzi przewyższa popyt, to w najbliższych latach będziemy mierzyli się z problemem braku surowca. A to oznacza nieuchronny wzrost cen. Pozytywnym sygnałem jest rosnący globalny popyt na miedź. W samych Chinach ostrożne szacunki tempa wzrostu w tym roku wynoszą ponad 4 proc. rok do roku.

Elektryczne auta: zeroemisyjne, surowcochłonne

Jest jeszcze jeden czynnik, który może napędzić wzrost cen miedzi – elektromobilność. – Ze względu na rozwój sektora elektromobilności do 2027 r. światowe zapotrzebowanie na miedź, jeden z kluczowych materiałów dla rozwoju elektromobilności, wzrośnie o 1,7 mln ton – oceniają eksperci Europejskiego Instytutu Miedzi (EIM) z Wrocławia. – Samochody z napędem elektrycznym zawierają nawet cztery razy więcej tego surowca niż auta z silnikiem spalinowym. Miedź jest także intensywnie wykorzystywana w infrastrukturze niezbędnej do ładowania pojazdów elektrycznych – uzasadniają swoją opinię.

Do produkcji jednego samochodu elektrycznego zużywa się dwu-, czterokrotnie więcej miedzi niż w tradycyjnych spalinowych pojazdach. Według raportu IDTechEx, zleconym przez International Copper Association, rosnąca liczba samochodów napędzanych elektrycznie przełoży się w ciągu dziesięciu lat na dziewięciokrotny wzrost zużycia miedzi w sektorze motoryzacyjnym.

Niektórzy analitycy są jeszcze bardziej optymistyczni. – Rynek byka na miedzi dopiero się zaczyna i ma przed sobą wiele lat wzrostu – uważa Leigh Goehring, partner w firmie Goehring & Rozencwajg Associates. – Silny popyt ze strony Azji będzie pchał cenę miedzi coraz wyżej. Nie przeszkadza tutaj rozwój odnawialnych źródeł energii, a wręcz przeciwnie. Urządzenia do wytwarzania prądu ze źródeł odnawialnych powstają przy zastosowaniu rozmaitych metali, w tym miedzi – zwraca uwagę Goehring. Jego zdaniem cena miedzi może urosnąć w ciągu najbliższych pięciu lat nawet o 200 proc.

Nie jest to jedyny surowiec, który może zyskać na rozwoju elektromobilności. Według przewidywań UBS, to, że w 2025 r. po światowych drogach będzie się poruszało 15 mln elektrycznych aut, spowoduje, że popyt na nikiel wzrośnie od 10 do 40 proc. Jeszcze bardziej optymistyczne prognozy snuje JP Morgan Chase & Co, który przewiduje, że elektryczne auta staną się drugim co wielkości sektorem zużywającym nikiel, a popyt na ten metal może wzrosnąć nawet 10-krotnie.

Motoryzacja zmienia rynek

Kolejnym wygranym elektromobilności może być lit używany w akumulatorach. Według prognoz Citigroup Inc. popyt na ten metal będzie rósł o 35 proc. rocznie do 2021 r. Hitem ostatnich miesięcy jest również pallad, którego cena osiąga historyczne maksima – ponad 1100 dol. za uncję. Analitycy tłumaczą to wycofywaniem się Europy z produkcji samochodów z silnikami diesla, a to oznacza wzrost popytu branży motoryzacyjnej na ten metal. W silnikach benzynowych katalizatory produkowane są głównie z palladu. Katalizatory zużywają 67 proc. palladu z rynku, kolejne 12 proc. zabiera branża elektroniczna. Jednocześnie w 2017 r., podkreśla Bloomberg, globalna sprzedaż aut urosła o 4 proc., z czego w Indiach i Chinach wzrost dotyczy głównie samochodów na benzynę.

Ceny palladu mogą jeszcze wzrosnąć ze względu na czynniki polityczne – 40 proc. rynku tego metalu ma rosyjski koncern Norylski Nikiel (40 proc. światowej produkcji). Objęcie go rygorystycznymi sankcjami może zmniejszyć podaż tego metalu.

Molibdenowa hossa

Niezłe perspektywy ma również molibden ze względu na rosnący popyt w Chinach, Japonii, Korei i USA. Na tym rynku KGHM też chce znaczącym graczem dzięki swojej chiljskiej inwestycji. W 2014 r. KGHM rozpoczął wydobycie molibdenu w kopalni odkrywkowej Sierra Gorda w Chile w partnerstwie z firmą Sumitomo, która już teraz zaspokaja 13 proc. światowego zapotrzebowania na ten cenny metal. Docelowo KGHM chce w Sierra Gorda wydobywać 50 mln funtów tego surowca, plan na ten rok to 17 mln funtów. Po trzech kwartałach udało się wydobyć 11 mln funtów.

Molibden wykorzystywany jest w przemyśle lotniczym, zbrojeniowym, naftowym, nuklearnym i elektronicznym. Jest to srebrzystobiały, bardzo twardy metal o szóstej najwyższej temperaturze topnienia. I także podatny na huśtawkę cenową. Jego ceny wzrosły od 10 tys. dol. w 1997 r. do 103 tys. dol. za tonę w rekordowym 2005 r. Obecnie cena waha się w okolicach 25 tys. dol. za tonę.

Widać zatem, że rynek surowcowy, chociaż bardzo niestabilny, ma przed sobą, przynajmniej w niektórych segmentach, całkiem niezłe perspektywy. Do dobre wieści dla KGHM, który w produkcji miedzi czy molibdenu zaliczany jest do czołówki światowych graczy. Lubiński koncern wydobywa również pewne ilości palladu i platyny. Nie są to ilości, którymi mógłby zawojować rynek, ale każdy wzrost cen powinien cieszyć menedżerów koncernu.

AS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.