Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobre czasy nie dla wszystkich

27 czerwca 2018

Koniunktura na rynku nie chroni hotelarzy przed problemami finansowymi. W branży przybywa zadłużonych firm, rośnie też skala ich zobowiązań - wynika z raportu firm BIG InfoMonitor oraz Profitroom

Zwiększający się ruch turystyczny, zarówno Polaków, jak i obywateli innych państw sprawia, że popyt na usługi noclegowe rośnie. W ubiegłym roku w obiektach hotelowych udzielono ponad 47 mln noclegów, o 6,4 proc. więcej niż rok wcześniej. - Sprzyja temu poprawiająca się infrastruktura drogowa i sieć połączeń lotniczych. Zmienia się też model wypoczywania. Coraz częściej jest to wiele krótkich wyjazdów, niekoniecznie urlopowych, z założenia bardziej lokalnych plus dłuższe wyjazdy wakacyjne - komentuje Marcin Dragan, dyrektor zarządzający w firmie Profitroom.

Rosną zaległości

Jednocześnie przybywa hotelarzy mających kłopot ze spłatą bieżących zobowiązań. Z raportu "Sytuacja na rynku hotelowym. Pełne obłożenie" przygotowanego przez BIG InfoMonitor oraz firmę Profitroom wynika, że po pierwszym kwartale 2018 r. przeterminowane zadłużenie kredytowe i pozakredytowe miała co 11 firma. W sumie z zaległościami boryka się 779 przedsiębiorców, o 18 proc. więcej niż jeszcze sześć miesięcy temu. Ich zaległości sięgają już 970 mln zł, co oznacza, że zwiększyły się w ciągu ostatnich dwóch kwartałów o prawie 11 proc. Dziś na jedną firmę w tej branży przypada ponad 1,2 mln zł niespłaconych należności.

Jak zauważają eksperci BIG InfoMonitor, płatnicze problemy hotelarzy pogłębiają się jednak w mniejszym stopniu niż w całej gospodarce. Zaległości wszystkich firm, widocznych w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK, wzrosły w tym czasie o 39 proc., a liczba przedsiębiorstw w kłopotach powiększyła się o prawie 30 proc. Jest to obecnie 26,5 mld zł zaległości 227 350 firm. W połowie 2017 r. odsetek niesolidnych płatników wśród firm hotelarskich był niemal dwa razy większy niż w grupie ogółu przedsiębiorców.

Kosztowny biznes

Najwięcej firm hotelarskich z niespłaconym zadłużeniem jest w województwie mazowieckim. Po pierwszym kwartale było ich 131, a liczba zaległości wynosiła 258. Drugie pod tym względem było województwo dolnośląskie: 112 firm z 204 historiami zadłużenia. Jeżeli chodzi o wysokość przeterminowanego zadłużenia, to przodują hotele z województwa łódzkiego z sumą 301,4 mln zł. Stąd też pochodzi rekordzista. Niespłacone należności jednej firmy hotelarskiej z tego województwa wynosiły na koniec marca 199,2 mln zł. Dla porównania przeciętna zaległość firm oferujących usługi hotelowe wynosi 1,245 mln zł. Kolejny rekordzista ma prawie 66 mln zł zaległości i mieści się w woj. pomorskim.

Zaległości wynikają przede wszystkim z nieopłaconych na czas rat kredytów, co oznacza, że kapitałochłonność i czasochłonność hotelowych projektów jest tak duża, że wielu inwestorów nie jest w stanie poradzić sobie na rynku.

W ubiegłym roku według GUS działało w Polsce ponad 4 tys. obiektów hotelowych, o prawie 600 więcej niż rok wcześniej. W tej grupie większość stanowią hotele, których jest już ponad 2,5 tys., o niemal 100 więcej niż w 2016 r. Jak wynika z wyliczeń firmy Emmerson Evaluation, w przypadku hoteli trzygwiazdkowych koszt budowy jednego pokoju zaczyna się od 160 tys. zł, ale może sięgnąć nawet 360 tys. zł. Dla obiektów czterogwiazdkowych rozbieżności w kosztach są jeszcze większe i wahają się od 250 do 600 tys. zł. Inwestycja w najwyższej klasy hotele pięciogwiazdkowe wymaga nakładów sięgających od 350 do 730 tys. zł na jeden pokój.

- Zbudowanie nawet małego hotelu to inwestycja wymagająca kilku milionów złotych. Większość tego typu przedsięwzięć opiera się więc na finansowaniu zewnętrznym, w tym na wysokich kredytach bankowych. Nie należy też zapominać o opłatach z zaszeregowanie, czyli przydzielenie do odpowiedniej kategorii. Im większy obiekt, tym opłata jest wyższa - mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Zabójcza konkurencja

W sytuacji, gdy rośnie konkurencja na rynku, uzyskiwanie odpowiednich przychodów, pozwalających na spłatę bieżących należności, jest coraz trudniejsze. Szczególnie że jak zauważa Jacek Piasta, ekspert Instytutu Hotelarstwa, popyt nie rośnie już tak szybko, co przekłada się na dochód z pokoju. Ten nie rośnie już tak bardzo. Mierzący go wskaźnik RevPAR w 2016 r. wzrósł o 11 proc., a w 2017 r. już tylko o 6 proc.

Konkurencja rośnie. W ubiegłym roku oddano ok. 2,6 tys. nowych pokoi w hotelach. W tym roku przewidywane jest, że rynek wzbogaci się o kolejnych 3-3,5 tys., a w latach 2019-2020 o następne 5-5,5 tys. Z danych Emmerson Evaluation wynika natomiast, że do 2019 r. liczba pokoi hotelowych wzrośnie o 30 proc., a w niektórych lokalizacjach, np. na Wybrzeżu, nawet o 50 proc.

Hotelarze muszą rywalizować nie tylko między sobą. Gości odbierają im condohotele. Mieszczące się w takim obiekcie apartamenty należą zazwyczaj do pojedynczych inwestorów. W Polsce w tym systemie działa ok. 5 tys. apartamentów. Drugie tyle jest obecnie w opracowaniu i w budowie. Format ten wychodzi coraz częściej poza kurorty, gdzie dotąd rozwijał się najszybciej.

Konkurencją dla hoteli są też coraz częściej mieszkania i apartamenty na krótkotrwały najem. Szczególnie cieszą się one powodzeniem wśród milenialsów, którzy szukają tańszej, ale atrakcyjnej i pewnej oferty noclegowej. Trendowi temu sprzyja rozwój takich serwisów internetowych, jak Booking.com czy Airbnb.

- Sprzyjające warunki ekonomiczne, a co za tym idzie bogacące się społeczeństwo sprawiają, że biznes hotelarski staje się coraz bardziej atrakcyjny dla wielu inwestorów. Muszą oni jednak pamiętać, że nie jest to działalność łatwa, wymaga ogromnej i specjalistycznej wiedzy oraz doświadczenia. Na sukces w tym sektorze składa się wiele czynników, jak choćby usytuowanie i wielkość hotelu, atrakcyjność otoczenia czy umiejętność radzenia sobie z sezonowością działania - mówi Sławomir Grzelczak. Zwraca też uwagę na narastający problem braku rąk do pracy i rosnących kosztów zatrudnienia.

Dodatkowe ryzyko stanowi trwający w branży boom inwestycyjny. - Jego konsekwencją będzie wzrost konkurencji, która jeszcze bardziej pogłębi problemy ze zdobyciem pracowników, ale może też wpłynąć na obłożenie hoteli jeśli dynamika wzrostu podaży miejsc noclegowych wyprzedzi wzrost popytu na usługi hotelowe - podkreśla Grzelczak.

- Coraz trudniej o pracowników na każdym szczeblu, od sprzątaczek po stanowiska specjalistyczne i kierownicze. Profesjonalny serwis staje się luksusem dla nielicznych. Obiekty hotelowe muszą więc radzić sobie przy tych ograniczeniach i optymalizować procesy, szczególnie te żmudne i nierozwojowe dla pracowników - mówi Marcin Dragan.

Zaspokoić potrzeby wybrednych gości

Dawno minęły czasy, gdy to hotelarze dyktowali warunki. Dziś trzeba wyprzedzać oczekiwania gości i znaleźć sposób, jak ich do siebie przyciągnąć i zatrzymać. Turyści np. niechętnie odwiedzają starsze obiekty. Dotyczy to szczególnie młodego pokolenia. - Nowo budowane hotele uwzględniają potrzeby milenialsów, np. oferując mniejsze pokoje, ale większe powierzchnie wspólne - zauważa Marcin Dragan.

Mniejsze wzięcie mają też obiekty niższej klasy - ich udział w ogólnej liczbie rezerwacji maleje. Dlatego wielu właścicieli decyduje się na remont i podwyższenie klasy. - To oznacza jednak wielomilionowe nakłady - dodaje Jacek Piasta.

Co mogą zrobić hotelarze, by poradzić sobie na konkurencyjnym rynku? Jak się wyróżnić i przygotować na czasy, kiedy koniuntura będzie dla nich mniej sprzyjająca?

Przede wszystkim wsłuchać się w potrzeby gości. - Trzeba o nich zadbać, tak by ich nie stracić, by wystawili na portalach internetowych dobre opinie, co zagwarantuje napływ kolejnych turystów. Trzeba rozmawiać z gośćmi. Tych, którzy zostawili w trakcie pobytu dużo pieniędzy, obdarować winem do ostatniej kolacji. Zaoferować darmowy nocleg, jeśli komuś z klientów przytrafiła się jakaś niedogodność - podpowiada Jacek Piasta.

Kolejna sprawa to sprofilowanie usług. Osoby starsze nie chcą wypoczywać wspólnie z rodzinami z dziećmi. Hałasu unikają też pary. - Dlatego każdy hotelarz powinien zrobić analizę tego, kto do tej pory odwiedział jego obiekt i dla kogo najlepiej się on nadaje - dodaje Jacek Piasta.

Po rozpoznaniu potrzeb, zwykle nie obejdzie się bez inwestycji, które sprawią, że hotel stanie się bardziej przystosowany do potrzeb danej grupy. Pokój i plac zabaw będą konieczne, jeśli obiekt ma być nastawiony na rodziny z dziećmi, strefy wellness, jeśli ma służyć osobom podróżującym samotnie czy w parach.

Jak zauważają eksperci, nowym trendem obserwowanym na rynku jest coraz większy udział zamożnych seniorów wśród gości oraz podróżowanie dużymi grupami. Hotele, które chcą skorzystać na tym ostatnim, powinny oferować możliwość rezerwacji kilku pokojów obok siebie na żądanie klienta, posiadać infrastrukturę dopasowaną do potrzeb grup, czyli np. duże stoły w restauracji mogące pomieścić kilkanaście osób.

@RY1@i02/2018/103/i02.2018.103.130000100.801.jpg@RY2@

Branża hotelarska w coraz większych długach

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.