Paliwowa megafuzja przeciąga się
PKN Orlen złożył niedawno Komisji Europejskiej wstępną propozycję środków zaradczych, które mają przekonać Brukselę, że fuzja z Lotosem nie zaszkodzi konkurencji na unijnym rynku. Jednocześnie zastosowana procedura „stop the clock” ma dać czas obu stronom na zebranie danych i analizy. To może oznaczać przekroczenie wstępnie zakładanego czasu na fuzję (do końca 2020 r.), ponieważ już teraz spółka wskazuje na I kwartał 2021 r. jako możliwy termin przejęcia 66 proc. akcji Grupy Lotos. Decyzję Komisji ma zaś nadzieję otrzymać w I kwartale przyszłego roku.
– W dalszym ciągu naszym priorytetem jest sprawne przeprowadzenie procesu przejęcia kapitałowego Grupy Lotos. Zależy nam, aby jak najszybciej formalnie złożyć środki zaradcze – mówił w ubiegłym tygodniu członek zarządu ds. finansowych Wiesław Protasewicz. Formalne złożenie środków zaradczych będzie oznaczało włączenie do konsultacji konkurentów Orlenu na europejskim rynku (market test) i to wtedy może zrobić się gorąco. Dotychczas najbardziej zauważalny na tym froncie był brytyjski BP.
Protasewicz nie chciał zdradzić, sprzedaży których aktywów i w jakich segmentach dotyczy wstępna propozycja Orlenu. Dopytywany, czy chodzi o detal, odparł, że przedstawione środki są „łączne, w detalu również”. W związku z koncentracją KE może bowiem oczekiwać sprzedaży lub wymiany części stacji polskiego koncernu, który na koniec III kwartału miał ich ponad 2,8 tys. w Polsce, Niemczech, Czechach, na Słowacji i Litwie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.