Brexit na zakręcie i wciąż nie wiadomo, co na etykietach żywności
Przedsiębiorcy, którzy eksportują żywność do Wielkiej Brytanii (a Polska w tym przoduje), wciąż nie wiedzą, jak po brexicie zmienią się przepisy dotyczące znakowania artykułów spożywczych. Pewne jest dziś jedynie to, że muszą być gotowi na spore zamieszanie. Jeśli bowiem Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską bez porozumienia (jeśli w ogóle do tego dojdzie), to praktycznie z dnia na dzień zmienią się wymogi dotyczące znakowania żywności. Z jednej strony przestaną obowiązywać unijne regulacje, a z drugiej nie będzie w pełni brytyjskich przepisów. Wielka Brytania jeszcze większości z nich nie uchwaliła. Na razie brytyjskie organy odpowiedzialne za nadzór rynku uspokajają, że z pewnością wydane będą przepisy przejściowe, które wydłużą obowiązywanie niektórych unijnych rozporządzeń czy dyrektyw. Tyle że i tak nie wszystko one załatwią. Już dziś wiadomo, że konieczne będą m.in. korekty na etykietach w zakresie wskazywania podmiotu odpowiedzialnego za produkt. Do tej pory mógł nim być przedsiębiorca z dowolnego państwa Unii Europejskiej. Po brexicie będzie musiał być wskazany podmiot brytyjski lub importer do tego kraju. Podobnie korekty wymagać będą np. oznakowania miejsca pochodzenia czy produktów ekologicznych. Na razie brytyjskie władze wydały już kilka przewodników, w których podpowiadają, jak zmieni się sytuacja podmiotów (i wiążące je prawo) na rynku spożywczym. © ℗ C6
JP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.