Banki centralne i bańki społecznościowe
W epoce mediów społecznościowych banki centralne są w stanie docierać ze swoim przesłaniem do zwykłych ludzi. Wymaga to od nich jednak wyjścia z wież, z których przez lata rzeczywistość obserwowały
Czy bank centralny powinien być aktywny w mediach społecznościowych? To pytanie rozgrzewa od paru tygodni rodzimy światek publicystyki ekonomicznej. Jedni uważają, że to nie przystoi, kompromituje oraz szkodzi. Inni przeciwnie: że nareszcie instytucja przemówiła językiem zrozumiałym dla zwykłych ludzi. Okazuje się, że podobne pytania nurtują nie tylko nas. Powstało już nawet na ten temat parę prac naukowych.
Zaczął były wiceprzewodniczący Fedu Alan Blinder. W 2018 r. opublikował tekst „Through a Crystal Ball Darkly: The Future of Monetary Policy Communication” (Mroki kryształowej kuli. Rzecz o komunikacji banku centralnego w nowych czasach). Przestrzegał, że banki centralne są skazane na porażkę w mediach społecznościowych, bo ich próby przebicia się ze skomplikowanym przekazem doprowadzą jedynie do kakofonii. Słowem – nie warto. Inni ekonomiści, choćby Carin van der Cruijsen, dodawali z kolei, że opinia publiczna nie ma potrzebnej wiedzy ani specjalnego zapału do tego, by się komunikacją banku centralnego kłopotać. Więc też nie warto.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.