Nacjonalizacja po niemiecku. Jak wirus zabił biznesowe tabu
Przejmując firmy, Berlin może umocnić przewagę w Europie. Szczególnie nad południem. Silni staną się jeszcze silniejsi, a słabi jeszcze słabsi
Jeszcze kilka miesięcy temu kupowanie udziałów w prywatnych przedsiębiorstwach przez państwo, by chronić pewne gałęzie gospodarki, było w Niemczech tematem tabu. Epidemia koronawirusa zmieniła wszystko. Nacjonalizacja nie wywołuje już sprzeciwu nawet największych gospodarczych liberałów.
Kiedy pod koniec listopada ubiegłego roku niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier (CDU) przedstawił swoją strategię rozwoju przemysłu, eksperci nie pozostawili na nim suchej nitki. Jeden z najbardziej zaufanych współpracowników kanclerz Angeli Merkel chciał, by w uzasadnionych przypadkach państwo mogło kupować udziały w prywatnych firmach i chronić je przed przejęciem przez obcy kapitał. W konsekwencji zaś zapobiegać np. wypływaniu najnowszych technologii do innych krajów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.