RPP powinna zmienić ton
Sugerowanie przy ponad 4-proc. inflacji przez szefa NBP, że obniżki stóp są bardziej prawdopodobne niż ich podwyżki, jest ryzykowne
fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter
Adam Glapiński, prezes NBP
Gdy na początku lutego prezes NBP Adam Glapiński prezentował najnowsze stanowisko Rady Polityki Pieniężnej, nie mógł oczywiście wiedzieć, że wskaźnik wzrostu cen w styczniu wystrzelił do 4,4, proc. – czyli poziomu najwyższego od ośmiu lat. Te dane GUS opublikował ponad tydzień po posiedzeniu RPP. Ale już na początku lutego było jasne, że inflacja przyspiesza, na co wskazywał odczyt za grudzień. Mimo to rada nie zmieniła swojej oficjalnej retoryki: według niej owszem, ceny mogą jeszcze rosnąć w kilku kolejnych miesiącach, ale potem zaczną spadać, wraz ze spowalnianiem gospodarki. W ocenie rady zasadniczy wpływ na inflację mają ceny regulowane (energia elektryczna, wywóz śmieci) i ceny żywności, które rosną, bo jej podaż maleje (susza, afrykański pomór świń w Chinach). W obu przypadkach zmiany stóp nic by nie dały, bo generalnie wpływają one – jako koszt pieniądza – na popyt.
Prezes Adam Glapiński na konferencji po lutowym posiedzeniu rozwinął ten wątek. – Powiem to, co mówiłem już wcześniej: przypuszczam, że do końca mojej kadencji stopy pozostaną na tym samym poziomie. A prawdopodobieństwo ich obniżenia będzie w tym okresie większe niż ich podwyższenia – stwierdził.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.