Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dług wróci poniżej 60 proc. PKB w 2030 r.

Andrzej Domański, minister finansów
Andrzej Domański, minister finansów Reporter / fot. Filip Naumienko/Reporter
9 października 2024

Plan na cztery lata zakłada zmniejszenie deficytu do mniej niż 3 proc. PKB przy zachowaniu zagwarantowanych w przepisach wydatków, jak 800+ czy waloryzacja emerytur i rent

Mamy już pełny obraz polityki budżetowej rządu. Po projekcie budżetu na 2025 r. i strategii zarządzania długiem publicznym rząd przyjął we wtorek średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028. To dokument przygotowany zgodnie z wymogami nowych „ram budżetowych” Unii Europejskiej. Pokazuje on, w jakim tempie będziemy ograniczać deficyt i dług finansów publicznych. I kiedy mamy szansę wyjść z unijnej „procedury nadmiernego deficytu”.
Dokument powinien trafić do Brukseli we wrześniu, ale Polska – nie byliśmy pod tym względem wyjątkiem – wynegocjowała przekazanie planu do połowy października. Pod koniec roku Komisja Europejska oceni, czy ścieżka nakreślona przez nasz rząd spełnia unijne wymogi. Kolejny krok to rekomendacja „średniookresowej ścieżki wydatków”, którą wyda Rada ECOFIN w styczniu-lutym przyszłego roku. Prezydencję w UE sprawować wtedy będzie Polska.

Poniżej 3 proc. w 2028 r.

Do tej pory było wiadomo, jaki jest plan na 2025 r. Zgodnie z projektem ustawy budżetowej deficyt – liczony zgodnie z wymogami unijnymi – ma wynieść 5,5 proc. PKB wobec 5,7 proc. planowanych na 2024 r. Teraz dowiedzieliśmy się, jak ma wyglądać ścieżka w kolejnych latach. 2026 r. przyniesie zmniejszenie ujemnego salda sektora instytucji rządowych i samorządowych do 4,5 proc. PKB. Rok później deficyt ma wynieść 3,7 proc. PKB, a w 2028 r. – 2,9 proc. PKB. Wtedy będziemy spełniać unijny wymóg deficytu nieprzekraczającego 3 proc. PKB.
Obowiązujące od tego roku unijne zasady dają dwie możliwości co do tempa ograniczania nierównowagi finansów publicznych. Podstawowa perspektywa to cztery lata, ale dopuszczalne jest wydłużenie tego czasu do siedmiu lat.
Minister finansów Andrzej Domański nie ukrywa, że jest zwolennikiem krótszego terminu. Dlaczego? – Jest dla nas istotne, by możliwie szybko poprawiać przede wszystkim parametry związane z poziomem długu. Im wyższy poziom długu, tym wyższe koszty jego obsługi, dokładające się do deficytu. Im dłużej jesteśmy z długiem powyżej 60 proc. PKB, wysiłek jest proporcjonalnie większy – mówi szef resortu finansów.
Jego podwładni przyznają, że w pierwszym roku deficyt ma być ograniczony w mniejszym stopniu niż w kolejnych. Tłumaczą, że unijne zasady budżetowe pozwalają na tzw. backloading, czyli nierównomierne rozłożenie redukcji deficytu. „Wpływ na skalę konsolidacji mają rosnące inwestycje w obronę narodową. Gdyby nie zwiększenie inwestycji obronnych o 0,25 proc. PKB w 2025 r., przewidywana poprawa deficytu nominalnego w 2025 r. wyniosłaby 0,5 proc. PKB” – wskazują.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.