Rosnąca rola monopolu
Udział kapitału w PKB spada jeszcze szybciej niż udział pracy
Ekonomiści zwykli dzielić produkt krajowy brutto na wynagrodzenie pracy (pensje) i wynagrodzenie kapitału (oprocentowanie). Przez lata przyjmowano, że jest to model obrazujący wydatkową stronę PKB, w której relacja między wynagrodzeniem kapitału i pracy jest wyznaczana przez technologiczne uwarunkowania gospodarki. W połowie ubiegłego wieku sądzono nawet, że proporcja ta jest z grubsza stała: dwie trzecie wartości przyznawano pracy, zaś jedną trzecią kapitałowi – takie podejście znalazło nawet odzwierciedlenie w jednym z faktów Kaldora z 1961 r.
Dziś panuje zgoda co do tego, że od kilku dekad udział wynagrodzenia pracy w PKB spada. Powstały liczne teorie wyjaśniające to zjawisko, a wspólną cechą większości z nich jest założenie, że pensje są pochłaniane przez kapitał. Powyższe rozumowanie opiera się na założeniu doskonałej konkurencji. Gdyby na danym rynku producenci uzyskiwali zysk nadzwyczajny, natychmiast do rywalizacji dołączyłyby kolejne firmy chcące uszczknąć jak najwięcej dla siebie. Działoby się tak do chwili, gdy zwiększona konkurencja sprowadziłaby zyski do poziomu standardowego, a więc wykazywany przez przedsiębiorstwo zysk księgowy brałby się wyłącznie z tytułu zwrotu z kapitału. W takich warunkach rzeczywiście na poziomie całej gospodarki PKB dzieli się na wynagrodzenie pracy i kapitału.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.