"Mniej więcej". Co pokazuje, że wiedzie się nam coraz lepiej
W unijnym rankingu na bazie statystyk o PKB per capita stopniowo przesuwamy się w górę. W dół idzie wskaźnik deprywacji. A płace prezesa NBP wyraźnie wzrosły (choć nie w proporcji do średnich zarobków).
Mamy 80 proc. unijnego PKB na mieszkańca
Tak dobrze jeszcze nie było: pod względem PKB w przeliczeniu na mieszkańca (i z uwzględnieniem różnic w poziomach cen) wyprzedzamy osiem krajów UE. Równocześnie udało się nam przekroczyć 80 proc. średniej unijnej (od poziomu PKB na mieszkańca zależy m.in. dostępność funduszy unijnych). 10 lat wcześniej byliśmy na poziomie 70 proc. średniego wyniku UE. Wtedy oznaczało to, że zrównujemy się z Grecją, która niedługo wcześniej weszła na równię pochyłą. Dziś Grecja i Bułgaria pod względem PKB per capita są najbiedniejszymi krajami UE. Teraz ścigamy się z Portugalią. Odrobienie dystansu do kolejnych krajów zajmie jednak dużo czasu. ©Ⓟ
Deprywacja w odwrocie
PKB na mieszkańca pokazuje bardziej naszą efektywność niż sytuację materialną. Ale są też inne miary, które wskazują, że ta sytuacja się poprawia. Jak obliczany przez GUS wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej. Odsetek ludności, który ma problemy z zaspokojeniem potrzeb godnego życia, zmniejszył się w ub.r. do 2 proc. 10 lat wcześniej wynosił niemal 8 proc. W najlepszej sytuacji są mieszkańcy dużych miast, gdzie wskaźnik wynosił w ub.r. 0,7 proc. Najsłabiej wypadają miasta poniżej 100 tys. mieszkańców (2,5 proc.) i tereny wiejskie (2,5 proc.). ©Ⓟ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.