Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Pakt Stabilizacji Zewnętrznej

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Kraje, których finanse publiczne jeszcze w zeszłym roku wydawały się zasadniczo zdrowe, odczuwają ogromne napięcia budżetowe. Oczekuje się, że dług publiczny w Irlandii wzrośnie do 2010 roku do prawie 80 proc. PKB. W Hiszpanii, gdzie spodziewano się zmniejszenia wskaźnika zadłużenia, relacja długu do PKB w 2010 roku prawdopodobnie wyniesie ponad 60 proc.

Tych zjawisk nie udało się przewidzieć za pomocą unijnych mechanizmów nadzoru fiskalnego, ponieważ nie uwzględniono w nich kluczowej zmiennej: dynamiki długu sektora prywatnego. Z uwagi na wysokie koszty kryzysu bankowego od rządów oczekuje się, że wezmą na siebie zobowiązania sektora finansowego – tak jak się to zdarzyło w Wielkiej Brytanii i w Irlandii, a także podczas kryzysów finansowych w Ameryce Łacińskiej i w Azji w latach 90. XX wieku. Taki sam problem pojawia się zapewne w przypadku, gdy kluczowe sektory biznesu bliskie są niewypłacalności. Kraj o solidnych finansach może się zatem niemal z dnia na dzień przekształcić w fiskalny koszmar.

Ze względu na coraz bliższe powiązania finansowe i gospodarcze między członkami strefy euro rosnący dług publiczny chociaż w jednym jej kraju, może mieć poważne konsekwencje dla wszystkich państw członkowskich, ponieważ żadne z nich nie pozwoli na niewypłacalność innego. Członkowie strefy euro ponoszą pośrednio odpowiedzialność za długi sektora prywatnego we wszystkich jej krajach – i z tego właśnie powodu to zadłużenie powinno być monitorowane w ramach systemu nadzoru EUGiW.

Kolejnym widocznym problemem jest to, że państwa członkowskie – przynajmniej dotychczas – nie koordynują wystarczająco skutecznie swojej polityki gospodarczej. Jeszcze przed kryzysem prowadziło to do zróżnicowania ich konkurencyjności.

Nieskuteczność kontroli poprzez politykę fiskalną oraz brak konwergencji gospodarczej to problemy, które coraz bardziej niepokoją Europejski Bank Centralny i ministrów finansów strefy euro. Jest pewne, że staną się one przedmiotem dyskusji w EUGiW.

Jednym ze sposobów stawienia czoła problemom związanym z długiem publicznym – a także poprawy koordynacji polityki gospodarczej – jest rozszerzenie obowiązujących zasad, np. przez wprowadzenie Paktu Stabilizacji Wewnętrznej, uzupełniającego przepisy EUGiW. Pakt nakładałby obowiązek monitorowania nierównowagi w bilansie rozrachunków bieżących oraz karania za wystąpienie nadmiernego deficytu zewnętrznego oraz nadmiernej nadwyżki.

Monitorowanie równowagi zewnętrznej może być skutecznym narzędziem pomiaru ryzyka przyszłej niewypłacalności, ponieważ trwały deficyt na rachunku bieżącym prowadzi do wzrostu długu zagranicznego w ujęciu netto. Co więcej, istnieje bezpośredni związek pomiędzy dynamiką zadłużenia sektora prywatnego w krajach EUGiW a ich nierównowagą na rachunku bieżącym w obrębie strefy euro. Dopóki rząd jakiegoś kraju wykazuje umiarkowany deficyt budżetowy, dopóty deficyt rozrachunków bieżących bilansu płatniczego odzwierciedla zapożyczanie się sektora prywatnego za granicą. Jeśli deficyt bieżący ocenia się, uwzględniając jednocześnie stan budżetu, możliwe staje się wyciągnięcie wniosków co do występujących w sektorze prywatnym niebezpiecznych tendencji.

Matematyczne podejście do dynamiki długu sugeruje, że żaden kraj strefy euro nie powinien wykazywać na rachunku obrotów bieżących nierównowagi – czyli deficytu albo nadwyżki – w skali większej niż 3 proc. PKB. Wyjątek można uczynić dla krajów, w których występuje duży napływ inwestycji zagranicznych, związanych z projektami realizowanymi od zera. Zasadę tę powinno się stosować w odniesieniu do krajów dłużniczych i wierzycielskich. Nierównowaga płatnicza to sytuacja, w której zawsze występują dwie strony, a ciężaru dostosowań nie powinny ponosić jedynie kraje wykazujące deficyt.

Taki pakt zobowiązywałby rządy do posłużenia się polityką budżetową i płacową – a także generalnie polityką gospodarczą – w celu osiągnięcia równowagi zewnętrznej. Prowadziłby on również do zakrojonej na szerszą skalę koordynacji polityki gospodarczej, zwłaszcza w odniesieniu do systemu ustalania płac, ponieważ rządy byłyby zmuszone do stosowania krajowych rozwiązań prawnych i porozumień płacowych w sektorze publicznym w taki sposób, by umożliwiłoby to zmniejszenie nierównowagi zewnętrznej między krajami strefy euro.

Pakt zobowiązywałby rządy, żeby przy projektowaniu reform gospodarczych uwzględniały ich konsekwencje dla innych państw członkowskich. Gdyby Niemcy chcieli w celu poprawy konkurencyjności obniżyć pozapłacowe koszty pracy i zwiększyć podatek od wartości dodanej, to – żeby skompensować negatywny wpływ tych posunięć na handel zagraniczny partnerów – musieliby zastosować ekspansywną politykę budżetową.

Działając w ramach tych przepisów, kraje zachowałyby władzę nad kształtowaniem własnych rozwiązań. Na przykład hiszpański rząd na boom budowlany i deficyt w handlu zagranicznym mógłby zareagować podwyższeniem podatków lub wymuszeniem ograniczeń płacowych. Mógłby też wprowadzić instytucjonalne planowanie budowy mieszkań albo ustanowić limity udzielania kredytów hipotecznych.

Pakt Stabilizacji Zewnętrznej nie tylko umożliwiłby wczesne wykrywanie zagrożeń stabilności fiskalnej – pomógłby także urzeczywistnić przesłanie, stanowiące fundament unijnego prawa – żeby państwa członkowskie zaczęły w końcu traktować politykę gospodarczą jako ich wspólny interes.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.