Gdyby nie entuzjazm całego społeczeństwa,to nie pomogłaby nawet reforma Balcerowicza
W ciągu 20 lat Polsce udało się niemal podwoić dochód narodowy. To wynik, którego nie osiągnął żaden kraj postkomunistyczny. Dlaczego okazaliśmy się najlepsi?
Zadziałała kuracja wstrząsowa. Po upadku komunizmu dochód narodowy spadał u nas najkrócej i najmniej. A potem, od 1994 roku, mieliśmy w zasadzie najszybszy wzrost gospodarczy poza republikami bałtyckimi, które jednak w bezprecedensowej skali dotknął kryzys finansowy.
Nie tylko. Nawet w wielkich przedsiębiorstwach państwowych bardzo szybko dostrzeżono konieczność przeprowadzenia zmian. Podczas gdy socjalistyczni dyrektorzy w Czechach czy na Węgrzech czekali, aż państwo da im pieniądze, u nas szykowano się do prywatyzacji, bo władze stworzyły warunki, w których każdy musiał radzić sobie sam.
My lubimy przypisywać zasługi jednej osobie. Ale prof. Balcerowicz firmował pracę znacznie większej grupy ludzi. A i z tego by nic nie wyniknęło, gdyby nie entuzjazm całego społeczeństwa po upadku komunizmu oraz przekonanie, że nie ma innej drogi, że bez radykalnych zmian cała gospodarka się po prostu rozpadnie.
Zdecydowanie najgorsza. Nikt nie miał takiego długu zewnętrznego i wewnętrznego, takiej inflacji, tak rozregulowanej gospodarki. Porównywać możemy się jedynie z krajami postsowieckimi, które z ramach ZSRR na same zbrojenia wydawały 15 - 20 proc. swojego PKB. Dla nich szok spowodowany rozpadem systemu był ogromny.
Ich sytuacja w 1989 r. była zdecydowanie łatwiejsza, dlatego trudniej było tamtym rządom przekonać społeczeństwo do skoku na głęboką wodę. Polaków przedsiębiorczości nauczyły paradoksalnie ostatnie lata komunizmu. Wtedy działalność gospodarcza na własną rękę była nie tylko jedynym sposobem na godne życie, ale także sposobem oporu wobec dyktatury.
Nigdy w historii nie mieliśmy tak szybkiego tempa rozwoju. A i tak są to dane niedoszacowane. Bo przecież duża część spadku zanotowanego na początku lat 90. odzwierciedla tak naprawdę tylko zlikwidowanie komunistycznego marnotrawstwa, produkcji zbrojeniowej i innych, nikomu niepotrzebnych rzeczy. Trzeba sobie uświadomić, że w 1939 r. dochód narodowy Polski byłby tylko minimalnie większy niż w 1918 r.
Przed wojną Polska w obecnych granicach osiągała około 40 proc. poziomu rozwoju ówczesnych Niemiec. Przez cały okres komunistyczny ta relacja się nie zmieniła. Dopiero w latach 80. nastąpiło załamanie, tak że w 1989 r. mieliśmy jedynie 1/3 poziomu bogactwa RFN. Przez ostatnie 20 lat osiągnęliśmy więc jakościowy postęp.
Rezerwy proste już wyczerpaliśmy. Od kilku lat rozwijamy się głównie dzięki nowym inwestycjom i eksportowi. To może nam zapewnić szybkie tempo wzrostu jeszcze przez 10 lub 20 lat. Ale kiedy koszty pracy zbliżą się do niemieckich, tylko gospodarka oparta na wiedzy pozwoli nadal gonić naszych sąsiadów.
@RY1@i02/2009/225/i02.2009.225.000.006b.001.jpg@RY2@
Profesor Witold Orłowski
Artur Chmielewski
* doradca ekonomiczny prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu