Europejski Bank Centralny nie pozostawia złudzeń. Na euro Polska musi poczekać kilka lat
Prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet rozwiewa marzenia krajów aspirujących do wprowadzenia u siebie wspólnej waluty.
Podczas posiedzenia komisji gospodarczej i monetarnej Parlamentu Europejskiego zapewnił, że Polska nie może liczyć na złagodzenie kryteriów przystąpienia do unii walutowej.
Choć oficjalnie polski rząd wielokrotnie zapewniał, że nie staramy się o złagodzenie regulacji traktatu z Maastricht dotyczących głównie wysokości deficytu sektora finansów publicznych, nieoficjalnie członkowie gabinetu Donalda Tuska przyznawali, że byłoby to mile widziane w obecnej sytuacji gospodarczej.
Podczas poniedziałkowego spotkania z europarlamentarzystami pytanie o łagodzenie kryteriów dołączenia do unii walutowej zadał Trichetowi polityk Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. Nie był zadowolony z uzyskanej odpowiedzi. Prezes EBC nie pozostawił złudzeń. "To zła wiadomość. Kryteria są archaiczne. Strefa euro nie chce się rozszerzać" - pisał rozżalony Nitras na swoim mikroblogu na Twitterze.
Co oznacza deklaracja Tricheta? Choć rząd i resort finansów zachowują optymizm i wspominają nawet o wprowadzeniu euro już w 2013 r., trudno uznać tę datę za realną. Deficyt sektora finansów publicznych, zamiast maleć, znacząco rośnie. Od pewnego czasu mamy też problem z inflacją. Teraz sięga ona już 4 proc., choć kryterium inflacyjne w sierpniu wyniosło w strefie euro tylko 1,7 proc.
mw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu