G20: mocarstwa spierają się o światową gospodarkę
W Pittsburghu mogą zapaść decyzje o zarobkach finansistów i wstrzymaniu kolejnych pakietów stymulacyjnych
Trzecie od początku kryzysu spotkanie G20 przejdzie do historii jako starcie trzech frakcji: Unii Europejskiej, USA i gospodarek wschodzących - jak Chiny czy Indie. Każda z nich będzie lansowała własne rozwiązania. Europa domaga się znacznego ograniczenia systemu wynagradzania bankowców. Sprzeciwia się temu Waszyngton wspomagany przez lobbystów z sektora finansowego. USA bardziej niż na uderzaniu w wynagrodzenia bankowców zależy na zmuszeniu państw takich jak Chiny, by same zaczęły konsumować swoją produkcję, a nie tylko ją eksportowały. Według amerykańskiego sekretarza skarbu Timothy’ego Geithnera dalszy przerost importu w krajach Zachodu skończy się pęknięciem bańki, jak to miało miejsce na rynku nieruchomości w Stanach, i doprowadzi do pogłębienia kryzysu.
Zupełnie inne cele mają tzw. gospodarki wschodzące. W Pittsburghu będą one walczyć o większy wpływ na proces decyzyjny w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i Banku Światowym.
Przed szczytem G20 o tym, jak rządy mogą zapobiegać powtórkom z kryzysu, "Dziennik Gazeta Prawna" rozmawia z amerykańskim politologiem Benjaminem Barberem i byłym głównym ekonomistą Europejskiego Banku Centralnego Otmarem Issingiem.
tak, aby zmusić kraje o największych nadwyżkach eksportu jak Chiny, Niemcy i Japonia do zwiększenia konsumpcji i wyrównania bilansu handlowego z USA.
tak, aby mógł sprawować nadzór nad rynkami finansowymi. Przyznanie większej liczby głosów krajom wschodzącym kosztem państw europejskich.
poprzez wprowadzenie norm obligujących je do zwiększenia rezerw na poczet złych długów.
dla podtrzymania wzrostu PKB oraz wyjątkowo niskich stóp procentowych przynajmniej jeszcze przez cały przyszły rok.
, by poprawić konkurencyjność amerykańskich towarów na świecie.
, a przynajmniej uzależnienie ich wypłat od długoterminowych wyników inwestycyjnych banków.
. Chodzi nie tylko o wielkość odłożonych kapitałów, ale także jakość zdeponowanych kapitałów.
. Na jego pomysł wpadł prezydent Francji Nicolas Sarkozy, zaś najsilniej popierają go Niemcy.
agencjami oceny ryzyka inwestycyjnego i funduszami inwestycyjnymi.
i długu publicznego największych gospodarek świata.
poprzez pomyślne zakończenie negocjacji członków Światowej Organizacji Handlu w ramach tzw. rundy Dauha.
@RY1@i02/2009/187/i02.2009.187.000.010a.101.jpg@RY2@
AP
Tablica z powitaniem gości szczytu G20 umieszczona na przedmieściach Pittsburgha
radoslaw.korzycki@dziennik.pl
jedrzej.bielecki@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu