Gospodarka bez recesji kosztem wyższej inflacji
Podane wczoraj przez Komisję Europejską (KE) prognozy makro dla największych gospodarek Unii stawiają Polskę w roli lidera wzrostu.
Według KE w tym roku polski PKB wzrośnie o 1 proc., mimo że nasi główni partnerzy handlowi w całej Unii nadal pozostaną w recesji sięgającej 4 proc. Niemcy będą nadal musiały się liczyć z 5,1-proc. recesją (wcześniejsza prognoza mówiła o 6 proc.), Włosi odnotują 5-proc. spadek PKB, a Francja 2,1-proc. Komentując podane prognozy dla największych państw Unii Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych, zwraca uwagę, że kraje Wspólnoty nadal potrzebować będą stosowania wspierających gospodarkę narzędzi polityki monetarnej i fiskalnej. Sceptyczny jest też szef MFW Dominique Strauss-Kahn.
- Kryzys wciąż trwa i konieczne będzie przyspieszenie reform w sektorze finansowym i zaostrzenie regulacji dotyczących banków - mówi.
Natomiast zdaniem Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty banku Raiffeisen, Polska nie powinna specjalnie obawiać się recesji w strefie euro, bo przed spadkami chronić nas będą nadal silny popyt wewnętrzny, słabszy niż w I połowie roku złoty oraz poluzowana przez rząd polityka monetarna przy jednoczesnym powstrzymaniu się przed podnoszeniem podatków.
- Naszą poduszką są też środki unijne, które kreują duży popyt inwestycyjny - wyjaśnia Jacek Wiśniewski.
Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BS, zwraca natomiast uwagę, że chociaż mamy najlepsze wskaźniki makroekonomiczne w Unii, to jednak nie będzie to miało większego wpływu na zachowanie złotego i giełdy.
- Byłoby to ważne, gdybyśmy byli w przeddzień wejścia do strefy euro. A to jest teraz bardzo odległa perspektywa - wyjaśnia Mateusz Szczurek.
Z tego samego powodu nie musimy się też przejmować wysoką inflacją, którą prognozuje KE. Bruksela szacuje jej tegoroczny poziom na 3,8 proc., podnosząc wiosenne szacunki wynoszące 2,6 proc. Polska ma mieć w tym roku najwyższy wzrost cen spośród siedmiu największych gospodarek UE. KE podtrzymała bowiem prognozę inflacji dla strefy euro na poziomie zaledwie 0,4 proc.
Dlaczego KE tak często zmienia zdanie
Prognozy Komisji Europejskiej dla Polski działają jak wahadło. W styczniu Bruksela przewidywała, że nasz dochód narodowy zwiększy się w 2009 roku aż o 2 proc. W majowej prognozie KE oceniła, że skurczy się aż o 1,2 proc. Wczoraj po raz kolejny zmieniła zdanie: Bruksela uważa teraz, że nasze PKB będzie rosło najszybciej w Europie, bo o 1 proc. Wobec żadnego z krajów Unii prognozy KE nie zakładają tak dużych wahań jak w przypadku Polski. - Nie doceniliśmy atutów strukturalnych polskiej gospodarki. Osłabienie złotego bardzo pomogło ograniczyć spadek eksportu, a zmniejszenie w 2008 roku podatków pozwoliło podtrzymać wewnętrzny popyt - mówią nam eksperci Komisji, którzy zajmowali się przygotowaniem prognozy dla Polski.
Jędrzej Bielecki
@RY1@i02/2009/180/i02.2009.180.166.004b.001.jpg@RY2@
Dynamika PKB w 2009 roku
Dariusz Styczek
dariusz.styczek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu