Wojna walutowa to śmierć dla wzrostu gospodarczego
SZCZYT MFW - Dominique Strauss-Kahn uważa, że jeśli najważniejsze państwa będą przy pomocy kursów walczyć z kryzysem, globalne PKB spadnie o 2,5 pkt proc. To oznacza powrót recesji
Nawet dyrektor MFW Dominique Strauss-Kahn nie wierzy, aby międzynarodowej wojnie walutowej udało się zapobiec.
Aby zahamować niekontrolowaną dewaluację walut i środków odwetowych, zebrani w sobotę w Waszyngtonie ministrowie finansów 187 krajów członkowskich MFW zlecili opracowywanie regularnych raportów o polityce kursowej największych państw świata. Ale Strauss-Kahn nie ma wątpliwości, że to tylko listek figowy, który ma ukryć bezradność funduszu. Jego zdaniem jeśli najwięksi nie zaczną współpracować w sprawach walutowych, światowy wzrost gospodarczy zmniejszy się o ok. 2,5 pkt proc. A to oznaczałoby, że wiele państw wpadnie ponownie w recesję.
Wojna walutowa wybucha, gdy rządy usiłują sztucznymi metodami tak obniżyć kurs własnej waluty, aby ułatwić eksport i zdynamizować w ten sposób gospodarkę. Mogą wtedy liczyć na większe przychody podatkowe i bez bolesnych cięć budżetowych spłacić dług. Dziś ta strategia staje się coraz bardziej popularna, bo dług wielu państw w ostatnich latach mocno urósł. Kursem można manipulować na wiele sposobów: decyzjami administracyjnymi i skupowaniem obcej waluty (Chiny), utrzymaniem na bardzo niskim poziomie stóp procentowych, przez co inwestowanie w daną walutę jest nieopłacalne (USA), skupowaniem własnej waluty i obligacji (Japonia), drukowaniem coraz większej ilości pustego pieniądza (ponownie USA).
Wojna walutowa już zresztą toczy się na wielu frontach. Sekretarz skarbu USA Timothy Geithner usiłował w Waszyngtonie wykazać, że jedynymi winnymi są Chiny. Choć w czerwcu rząd w Pekinie odszedł od sztywnego kursu juana wobec dolara, chińska waluta straciła zaledwie 2 proc. wobec amerykańskiej. Tak się dzieje, bo Chińczycy wciąż na masową skalę kupują amerykańskie obligacje i podtrzymują w ten sposób kurs dolara: posiadają już prawie 1/3 wszystkich rezerw walutowych świata.
Jednak zdaniem Zhou Xiaochuana, prezesa chińskiego banku centralnego, aprecjacja juana o 1/3, jak tego chcą Amerykanie, doprowadziłaby do bankructwa wielu słabszych chińskich przedsiębiorstw i wstrzymania wzrostu gospodarczego ChRL. A to miałoby skutki dla globalnej gospodarki, bo dziś Chiny są głównym motorem światowego wzrostu. W sierpniu chiński eksport co prawda wzrósł aż o 34 proc., ale import o 35 proc.
Joseph Stiglitz, laureat ekonomicznego Nobla, uważa zresztą, że Amerykanie są winni przynajmniej w równym stopniu. Emitując w ramach pakietu stymulacyjnego ogromne ilości dolarów i utrzymując rekordowo niskie stopy procentowe, Waszyngton także chce osłabić dolara, powodując, że inwestowanie w tę walutę nie będzie opłacalne.
Rozkręcającej się wojnie walutowej na razie przygląda się Unia Europejska. Prezes EBC Jean-Claude Trichet zapowiedział w czwartek, że nie będzie w tej rozgrywce uczestniczył, i utrzymał na niezmienionym (1 proc.) poziomie stopy procentowe.
Charles Dallara, prezes Instytutu Finansów Międzynarodowych, ostrzega: - Polityka napędzania wzrostu kosztem innych może być w pojedynczych przypadkach skuteczna. Ale z pewnością nie okaże się taka, gdy wszyscy będą ją stosować. Wówczas może tylko doprowadzić do katastrofy.
Na razie wojna walutowa nie zmienia sytuacji gospodarczej Polski. - Od roku wahania dolara do euro nie mają wpływu na kurs złotego w stosunku do euro. Jeżeli będzie tak dalej, nie mamy powodów do obaw - uważa Mirosław Gronicki, były minister finansów. Tani dolar oznacza dla Polski tanią ropę i gaz, a droższe euro korzystne jest dla eksporterów.
@RY1@i02/2010/198/i02.2010.198.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Dominique Strauss-Kahn (z prawej) uważa, że wojna walutowa zmniejszy wzrost gospodarczy świata o 2,5 pkt proc.
Współpraca Maciej Szczepaniuk
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu