Ryzykowna gra Orbana
Zamiast zgodnie z zaleceniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego oszczędzać, Węgry chcą ożywić gospodarkę. Jednak szanse na to, że samodzielnie wyjdą z kryzysu, są niewielkie.
Pragniemy, aby społeczeństwo zrozumiało, że wzrost gospodarczy zależy od decyzji naszego rządu, a nie od różnego rodzaju kredytów zaciąganych za granicą. Tak Mihaly Varga, szef kancelarii premiera Viktora Orbana, mówił w sobotę o strategii rządu węgierskiego. Przyznał zarazem, że bez pomocy z MFW i Unii Europejskiej w październiku 2008 r. kraj by zbankrutował. Warunkiem jej uzyskania było zobowiązanie do obniżenia deficytu budżetowego do 3,8 proc. PKB w 2010 r. i 2,8 proc. w następnym. W lutym tego roku Węgry ogłosiły jednak, że rezygnują z dalszych transz pożyczki i będą szukać pieniędzy na własną rękę.
Budapeszt nie jest pierwszym krajem, który zdecydował się na taki krok. W drugiej połowie lat 90. zalecenia MFW, by otworzyć gospodarkę, odrzuciła Malezja, zaś dwa lata temu własny plan finansowy wprowadziła w życie Turcja. Oba przypadki zakończyły się sukcesem. Znacznie częściej jednak kraje, które próbują działać samodzielnie, wracają po pomoc.
Malezja podczas azjatyckiego kryzysu finansowego zamknęła swoje rynki finansowe, zdewaluowała walutę, wprowadziła kontrolę nad przepływem kapitału i zwiększyła wydatki państwa na pobudzenie gospodarki. To się udało, ale kraj ten miał w ręku kilka atutów - koncern naftowy, który zapewniał połowę wpływów do budżetu, niski poziom długu publicznego, duże rezerwy walutowe i przedkryzysową nadwyżkę w budżecie.
Z kolei Turcja, która w zeszłym roku odrzuciła nową umowę z MFW, wcale nie zrezygnowała z oszczędzania. Plan premiera Recepa Tayyipa Ergodana zakłada zmniejszenie deficytu budżetowego z 5,5 proc. PKB w 2009 r. do 1 proc. za 10 lat. Ale turecki dług publiczny, który wynosi 45,5 proc. PKB, jest znacznie niższy niż węgierski (80 proc.), a plan cięcia deficytu pozwolił Turcji utrzymać zaufanie inwestorów.
W przypadku Węgier powtórzenie takiego scenariusza będzie znacznie trudniejsze. Według analityków program rządu Viktora Orbana zakładający obniżenie podatków dla małych przedsiębiorstw, skończenie z polityką zaciskania pasa i stymulowanie wzrostu wydatkami zakończy się zwiększeniem deficytu budżetowego. - Taka strategia nie zwiększa dochodów, a powoduje, że kończą się pieniądze - mówi Reutersowi David Hewitt, ekonomista z Barclay’s Capital. Większy deficyt oznacza wyższe koszty zaciągania pożyczek, spadek kursu forinta, a na koniec węgierski rząd i tak będzie musiał wprowadzić w życie program oszczędnościowy.
Tak stało się w przypadku kilku innych państw europejskich, które próbowały wyjść z kryzysu bez wprowadzania oszczędności - Łotwy, Grecji, Rumunii, Serbii czy Ukrainy. Nie udało się to, a cięcia, które były warunkiem uzyskania kredytów, były znacznie drastyczniejsze, niż gdyby je rozpoczęto od razu.
Sytuację Budapesztu komplikuje fakt, że do końca roku rząd musi wykupić obligacje o wartości prawie 10 miliardów dolarów, w czwartym kwartale przyszłego roku rozpocząć spłatę pożyczki z Unii Europejskiej, a w 2012 kredytu z MFW. Pod koniec lipca, po tym jak rząd Orbana ogłosił zerwanie współpracy z MFW, agencje ratingowe Standard & Poor’s oraz Moody’s zagroziły zdegradowaniem węgierskich obligacji do poziomu śmieciowego.
Orban liczy, że przynajmniej część środków uda się pozyskać dzięki nowo wprowadzonemu podatkowi bankowemu. Ale zdaniem analityków Węgry raczej podążą drogą Łotwy czy Grecji niż Malezji i Turcji. - Nie sądzę, by te liczby się sumowały. To tylko kwestia, jakie będą straty, zanim zaczną robić cięcia - mówi Reutersowi Neil Shearing, ekonomista z Capital Economics.
@RY1@i02/2010/153/i02.2010.153.000.010a.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Premier Viktor Orban liczy, że dzięki podatkowi bankowemu wzrosną przychody budżetu
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu