Ryzykowna gra Orbana
Zamiast zgodnie z zaleceniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego oszczędzać, Węgry chcą ożywić gospodarkę. Jednak szanse na to, że samodzielnie wyjdą z kryzysu, są niewielkie.
Pragniemy, aby społeczeństwo zrozumiało, że wzrost gospodarczy zależy od decyzji naszego rządu, a nie od różnego rodzaju kredytów zaciąganych za granicą. Tak Mihaly Varga, szef kancelarii premiera Viktora Orbana, mówił w sobotę o strategii rządu węgierskiego. Przyznał zarazem, że bez pomocy z MFW i Unii Europejskiej w październiku 2008 r. kraj by zbankrutował. Warunkiem jej uzyskania było zobowiązanie do obniżenia deficytu budżetowego do 3,8 proc. PKB w 2010 r. i 2,8 proc. w następnym. W lutym tego roku Węgry ogłosiły jednak, że rezygnują z dalszych transz pożyczki i będą szukać pieniędzy na własną rękę.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.