Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rolnik, zawód ginący w Europie

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Setki miliardów euro ze Wspólnej Polityki Rolnej nie zapobiegły upadkowi europejskich wsi. Choć subwencje pochłaniają 40 procent budżetu Unii, rolników nie stać na inwestycje, spada liczba gospodarstw, a produkcja jest coraz mniej opłacalna

Setki miliardów euro subwencji ze Wspólnej Polityki Rolnej (CAP) nie zapobiegły upadkowi europejskich wsi.

Co roku pół miliona rolników pozostawia swoje gospodarstwa i przenosi się do miasta. A wśród tych, którzy jeszcze pracują na roli, zaledwie 7 procent ma mniej niż 35 lat - wynika z zorganizowanej w tym tygodniu w Brukseli konferencji o przyszłości CAP.

- W dzisiejszych czasach trzeba być wyjątkowo odważnym, aby zdecydować się na zostanie rolnikiem. Ryzyko jest ogromne, potrzebne nakłady wielkie, a potencjalne zyski minimalne - wylicza Joris Baecke, przewodniczący Europejskiej Rady Młodych Rolników (ECYF).

Subwencje dla rolników pochłaniają wciąż 40 proc. unijnego budżetu i stanowią prawie 60 mld euro rocznie. Mimo to w wielu krajach Unii tempo wyludniania się wsi jest zastraszające. W ciągu 10 lat liczba gospodarstw we Włoszech spadła z 5 do 3 milionów. W Niemczech ten trend jest jeszcze bardziej radykalny: o ile w połowie lat 90. na niemieckiej wsi pracowało jeszcze 1,8 mln osób, to teraz już tylko 900 tys. W całej Unii w ciągu ostatnich 4 lat liczba gospodarstw zmniejszyła się o 2 mln, do 24 milionów.

- CAP padł ofiarą własnego sukcesu. Przez wiele lat wysokie ceny żywności i dotacje doprowadziły do gwałtownego wzrostu wielkości produkcji żywności i wydajności gospodarstw. Teraz - kiedy Unia została zmuszona do otwarcia na światową konkurencję i ceny żywności spadły - tylko ci, których stać na zainwestowanie w ogromne gospodarstwa, mogą osiągnąć wystarczająco dużą wydajność i utrzymać się na rynku - mówi "DGP" dyrektor Francuskiego Instytutu Badań nad Rolnictwem (INRA) Alexandre Gohin.

Cytowane przez niego dane są szokujące. We Francji - kraju produkującym najwięcej żywności w Europie - właściciel 100 hektarów obsianych pszenicą może liczyć na zaledwie 1 - 1,5 tys. euro zysku netto miesięcznie. Rolnik, który hoduje 250 świń, dostanie co prawda w tym roku 2 - 3 tys. euro miesięcznie, ale jego działalność jest bardzo ryzykowna, bo ceny trzody podlegają ostrym wahaniom. Dlatego już w przyszłym roku - przy takiej samej wielkości hodowli - może wcale nie wyjść na swoje.

Z powodu masowego importu z Argentyny czy Australii w gorszej sytuacji są ci, którzy nastawili się na hodowlę bydła mięsnego. Nawet przy stu zwierzętach miesięczny zysk wynosi zaledwie 500 euro netto. Dużo wyższe (1,5 - 2 tys. euro miesięcznie) są dochody właściciela 100 krów mlecznych.

- Mimo szumnych deklaracji Bruksela przez lata wspierała przede wszystkim wielkie gospodarstwa. To one otrzymywały 80 proc. dotacji z CAP. Dlatego dziś, aby rozpocząć opłacalną działalność w rolnictwie, trzeba mieć ogromny kapitał, na który młodych ludzi nie stać. A wielu starszych rolników po prostu nie jest w stanie zbudować gospodarstw o wystarczająco dużej skali - tłumaczy "DGP" Philip Whyte, ekspert londyńskiego Center for European Reform.

Rachunek jest rzeczywiście prosty. Przy średnich cenach za hektar ziemi rolnej na poziomie 3 - 4 tys. euro potrzeba około pół miliona euro tylko na zakup ziemi. Do tego dochodzi budowa pomieszczeń gospodarczych, zakup sprzętu, chemikaliów, wynajęcie pracowników sezonowych - kosztujące przynajmniej kolejne pół miliona euro.

Dalsza ucieczka ze wsi jest w Unii nieunikniona - i to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, rolnicy nadal są średnio o wiele mniej wydajni niż pracownicy innych sektorów gospodarski. W całej UE przy roli pracuje ok. 5 proc. osób w wieku produkcyjnym. Jednak wytwarzają oni tylko 1,6 proc. PKB "27". Po drugie, CAP czeka kolejna reforma, która będzie oznaczała zmniejszenie dotacji. Nie stać na nie zadłużonych po uszy krajów Unii, a dodatkowo - w ramach Światowej Organizacji Handlu - USA, Argentyna czy Chiny naciskają na Brukselę, aby choć częściowo wycofała się z protekcjonizmu rolnego.

- Dziś subwencje z Unii stanowią 30 - 40 proc. dochodu rolników. Bez nich tempo wyludniania się wsi byłoby jeszcze szybsze. Ale trzeba przyznać jedno: CAP nie zdołał zatrzymać naturalnych procesów wynikających ze zmian cywilizacyjnych, technologicznych oraz z globalizacji światowej gospodarki - wskazuje Alexandre Gohin.

Już teraz część krajów UE z powodu kryzysu likwiduje fakultatywne programy wsparcia dla wsi. Republiki bałtyckie, ale także m.in. Holandia, przestały wypłacać dotacje rzędu 70 tys. euro dla młodych rolników chcących założyć nowe gospodarstwo. A to zapewne dopiero zapowiedź znacznie większych cięć, które zostaną wprowadzone po 2013 r.

@RY1@i02/2010/141/i02.2010.141.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Subwencje dla rolników pochłaniają wciąż 40 proc. unijnego budżetu

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.