Węgierski szok minął, rynek czeka na dalsze informacje
Po piątkowym zamieszaniu wywołanym wypowiedziami węgierskich polityków w poniedziałek złoty był stabilny. Jednak giełda zamknęła się na minusie.
Węgrzy przez cały weekend próbowali zatrzeć złe wrażenie, jakie na rynku wywołały wypowiedzi przedstawicieli rządu o fatalnym stanie finansów publicznych i groźbie niewypłacalności. Wczoraj z pomocą przyszły im Międzynarodowy Funduszu Walutowy i Komisja Europejska. Szef MFW Dominique Strauss-Kahn powiedział, że nie widzi powodu do niepokoju. Olli Rehn, unijny komisarz do spraw gospodarczych, ponownie zapewniał, że nie widzi analogii między problemami greckimi a węgierskimi.
Łagodzenie napięcia wokół Węgier oraz informacje z Niemiec i Wielkiej Brytanii o planach oszczędnościowych zdecydowanie uspokoiły sytuację na rynku. Złoty odrobił około 2 grosze do euro. Po południu euro kosztowało 4,16 zł, dolar 3,48 zł.
- Od samego rana mieliśmy uspokojenie nastrojów. To pokazuje, jak bardzo przerysowana była reakcja na informacje z Węgier - mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Według niego odrabianie strat może potrwać kilka, kilkanaście dni. - Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy niebawem zobaczyli 4 zł za euro - mówi Marek Rogalski.
Większymi pesymistami są analitycy giełdowi. Choć w trakcie wczorajszych notowań WIG20 udało się ograniczyć skalę spadków, indeks zakończył dzień zniżką o 1,02 proc. Według Roberta Nejmana, zarządzającego w MCI TFI, ostatnie spadki to początek większej fali, która może zaprowadzić indeks przynajmniej do najniższych tegorocznych poziomów z lutego. WIG20 był wtedy w okolicy 2170 pkt.
Marek Chądzyński, mk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu