Bramin, który uzdrowił Indie
Minister finansów Indii Pranab Mukherjee zerwał z wizją kraju stworzoną przez Gandhiego. Efekt: potężny wzrost gospodarczy
Ten niebywały skok jest możliwy dzięki ministrowi finansów, który zdecydował się ostatecznie zerwać z socjalistycznym dziedzictwem kraju.
W I kwartale PKB Indii wzrósł aż o 7,4 proc. Tylko Państwo Środka rozwija się szybciej - niemal w tempie 12 proc. w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Udało się utrzymać wzrost, choć ubiegłoroczny monsun niemal unicestwił indyjskie rolnictwo.
To nie koniec dobrych wieści. - Na koniec roku fiskalnego spodziewam się wzrostu nawet o 8,5 lub 8,6 proc. PKB - powiedział na specjalnie zwołanej konferencji Pranab Mukherjee.
Nie lubi rzucać słów na wiatr. W indyjskiej polityce nie ma wielu bardziej od niego doświadczonych ludzi - on działa w niej od ponad pół wieku. I mniej koniunkturalnych - szczerze mówił, że jego Partia Kongresowa jest jak inne przeżarta korupcją. Mukherjee, który urodził się w 1935 roku, gdy Indie były jeszcze brytyjską kolonią, zdążył być już i ministrem spraw zagranicznych, i szefem resortu obrony. Choć dorastał w czasach, gdy kraj zachłyśnięty był socjalizmem, nie podążał wyłącznie trzecią drogą wyznaczoną przez Gandhiego i Nehru.
Jego niezależne myślenie dało o sobie znać w 1982 roku, gdy po raz pierwszy został ministrem finansów. Zgodził się wówczas na przyjęcie ponadmiliardowej pożyczki z MFW. Nie dane mu było jednak wówczas zreformować indyjskiej gospodarki będącej w marnej kondycji. Dwa lata później został zmuszony do odejścia przez koterię związaną z Rajivem Gandhim, który przejął rządy w kraju po zamordowaniu swojej matki, Indiry. Ale jego wysiłki zostały dostrzeżone przez świat: magazyn "Euromoney" uznał go w 1984 roku za najlepszego ministra finansów.
By uczynić z ponadmiliardowych Indii gospodarczego tygrysa, musiał czekać aż do stycznia 2009 roku, gdy drugi raz został szefem resortu finansów. Ale to już był zupełnie inny kraj niż 25 lat wcześniej. Władze w Delhi zrozumiały, że trzecia droga jest ślepą uliczką. Otworzyły się na świat i zaczęły reformy. Ale to Pranab Mukherjee spowodował, że Indie mogą teraz śmiało porównywać się z najpoważniejszym rywalem, czyli z Chinami.
Rok urzędowania potomka rodziny braminów, który z lubością oddaje się pielęgnacji kwiatów, to przede wszystkim bitwa z podatkami i obciążeniami dla przedsiębiorców. Obciął przywileje pracownicze. Przygotował też reformę podatkową, która ma oczyścić pogmatwany system fiskalny. Jej głównym atutem ma być wprowadzenie w Indiach podatku VAT.
@RY1@i02/2010/107/i02.2010.107.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Pranab Mukherjee spowodował, że Indie mogą teraz śmiało porównywać się z najpoważniejszym rywalem, czyli z Chinami
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu