Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Polska potrzebuje kapitału

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Każde z tych wyzwań jest istotne, ale w perspektywie najbliższych 2 - 3 lat największe znaczenie ma poprawa stanu finansów publicznych. Nie jesteśmy w katastrofalnie złej sytuacji. Zbliżamy się do dopuszczalnej granicy zadłużenia, ale sami narzuciliśmy sobie w konstytucji ostrzejsze niż w innych krajach ograniczenia. Nie wiadomo jednak, jak będzie wyglądała gospodarka światowa. Przez najbliższe kilka lat lepiej być bardziej samowystarczalnym, jeśli chodzi o kapitał. Rząd powinien wyraźnie ograniczyć potrzeby pożyczkowe, bo kapitał trudniej będzie pożyczyć i będzie on droższy. Najważniejsze dziś wyzwanie to wzmocnić finanse publiczne.

Największym hamulcem rozwoju jest źle działający system instytucji publicznych. Skutkiem tego jest zła jakość dostarczanych przez państwo usług, zła jakość prawnego otoczenia biznesu, przejawiająca się m.in. w wysokim koszcie funkcjonowania państwa i jego instytucji. Instytucje państwowe nigdy nie przeszły przez proces reform jakie przeszła sfera prywatna. Zwykło się je określać mianem terapii szokowej Balcerowicza.

Reformy sfery publicznej są trudniejsze od reform sektora prywatnego. W sektorze prywatnym wystarczy zlikwidować przeszkody, stworzyć warunki, pozwolić działać rynkowi. I sfera ta sama zacznie się naprawiać, bo prywatne firmy muszą się dostosowywać do wymogów rynku, konkurencji. W sektorze publicznym nie ma żadnego mechanizmu wymuszającego zmiany.

Otóż to. Co konkretnie trzeba zrobić - wszyscy wiedzą. Potrzeba decyzji i potężnej woli. W sektorze publicznym bardzo łatwo sabotować próby reform. Jak nie ma stałej determinacji, przeprowadzone już zmiany cofają się. Mamy na to wiele dowodów z przeszłości.

Efekty można osiągnąć przez stworzenie autentycznego budżetu zadaniowego. Nie chodzi tu o zmianę zapisu w budżetowych tabelkach, ale o tworzenie budżetu nakierowanego na osiąganie pożądanych wyników. Chodzi o uruchomienie mechanizmów, które spowodują, że w sferze publicznej pieniądze będą szły do tych, którzy potrafią je efektywnie wykorzystywać. I nie będą oni w następnym roku karani za efekty, poprzez zmniejszenie zasobu środków budżetowych. Krótko mówiąc, chodzi o mechanizmy, które przeniosą motywację z sektora prywatnego do sektora publicznego. Do tego potrzebna jest gigantyczna zmiana, także świadomości.

Jesteśmy na dobrej drodze do czegoś, co można byłoby nazwać realizacją planu minimum. Budowa autostrad przyspieszyła, ale trudno być z tego dumnym. Problemów infrastrukturalnych Polski nie rozwiąże 2 tys. kilometrów planowanych autostrad. Coraz szybciej rozwijająca się gospodarka będzie potrzebowała lepszej infrastruktury, nie tylko tej twardej, ale np. informatycznej. Tego problemu nie rozwiążemy, czekając, aż wszystko sfinansuje nam Unia Europejska.

Budowa infrastruktury może bazować na wysiłku publicznym, ale rozsądek podpowiada, że powinien to być koordynowany przez państwo wysiłek sektora prywatnego. Państwo powinno stworzyć warunki, aby w inwestycje infrastrukturalne angażował się sektor prywatny.

Jesteśmy krajem o niskiej stopie oszczędności, co oznacza konieczność pożyczania kapitału za granicą. A to wystawia nas w najbliższym czasie na ryzyko. Właśnie dlatego, że mamy gigantyczne potrzeby inwestycyjne, sektor publiczny powinien przyczyniać się do tworzenia oszczędności, a nie do ich przejadania.

Większa wydajność pracy, jeśli w ślad za nią natychmiast idą wzrost pensji i wyższa konsumpcja, nie musi rozwiązywać problemu. Źródłem oszczędności są środki związane z emeryturami. Do społeczeństwa powinna dotrzeć świadomość, że przyszłe emerytury będą niskie, że warunkiem ich wzrostu jest nie tylko wydłużenie czasu pracy, ale także zwiększenie oszczędności. To niepopularna prawda. A jeszcze mniej popularna jest prawda, że na dłuższą metę to, ile naród oszczędza, decyduje o jego możliwościach rozwoju.

W porównaniu z zachodnimi krajami Unii wciąż pozostajemy krajem taniej siły roboczej.

Mamy 10-letnie okienko dobrego rozwoju. Czas ten trzeba wykorzystać na uruchomienie w Polsce tych mechanizmów, dzięki którym rozwijają się gospodarki najwyżej dziś rozwinięte - lepsze wykorzystanie kapitału ludzkiego, oparcie gospodarki na wiedzy, wzrost wydajności. Mamy warunki, ale nie jesteśmy skazani na sukces.

@RY1@i02/2010/104/i02.2010.104.050.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

To, ile naród oszczędza, decyduje o możliwościach rozwoju

członek Rady Gospodarczej przy Premierze RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.