Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Zawiódł makler czy komputer

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

To gapowaty makler z Citigroup mógł doprowadzić Wall Street do stanu histerii. Czy pomyliły mu się klawisze?

Literę "B" i "M" na komputerowej klawiaturze dzielą zaledwie dwa centymetry. Te dwa klawisze mają kolosalne znaczenie: w systemie transakcyjnym NYSE - największej giełdy świata - B oznacza billions, czyli miliardy, a M to miliony.

Wystarczy, by maklerowi, który na klawiaturze wystukuje rzędy cyfr, omsknął się palec... Do tej pory nic takiego się nie zdarzyło.

Aż do ostatniego czwartku, kiedy indeksy w Nowym Jorku w ciągu kilku sekund spadły o 10 proc. Wszystko wskazuje na to, że błąd popełnił makler wystawiający gigantyczne zlecenie sprzedaży akcji spółki Procter & Gamble.

Zawiodła również sieć zabezpieczająca w samym domu maklerskim, z którego wyszło zlecenie, a także nowojorska giełda. Przy dużych zleceniach, sięgających w przypadku NYSE setek milionów dolarów, system informatyczny domu maklerskiego prosi o potwierdzenie transakcji.

Nie wiadomo, czy komputer się zaciął, czy rozgorączkowany makler potwierdził decyzję, naciskając Enter raz jeszcze. Wyjaśni to śledztwo prowadzone przez amerykański nadzór nad rynkiem kapitałowym.

Zawiodła jeszcze jedna blokada. Gigantyczne zlecenie sprzedaży akcji, wywracające rynek do góry nogami, powinno być wychwycone przez systemy informatyczne giełdy. W takiej sytuacji mogło dojść nawet do zawieszenia notowań, by maklerzy mogli ochłonąć.

Tak się nie stało, mimo że sytuacja była ewidentnie nietypowa: nie pojawił się kupujący, cena akcji spadła, ale obroty nie wzrosły. Dzień później NYSE sama zresztą przyznała się, że błąd był po jej stronie, bo anulowała wszystkie popołudniowe transakcje.

Na Wall Street - tak jak na wszystkich dużych giełdach - miliardami dolarów obracają maszyny. Makler wprowadza je tylko w ruch.

Według różnych szacunków za około 30-40 proc. transakcji odpowiadają komputery, stosujący tzw. algorytm handlowy. Początkowo służyły one do np. rozbijania większych transakcji na mniejsze partie, z czasem - wraz z postępem technologicznym - komputery podejmują nawet decyzje inwestycyjne! Informacje podawane przez agencje informacyjne są analizowane najpierw nie przez analityków, ale przez komputery. Wszystko po to, by do minimum ograniczyć czas między decyzją a zleceniem.

W grę nie wchodzą sekundy, tylko milisekundy. Dla komputera nie jest problemem przetworzenie tysięcy zleceń w sekundę. Inwestycje w opracowywanie coraz to bardziej wymyślnych algorytmów handlowych idą w setki milionów dolarów. Ale zyski, które gwarantują, idą już w miliardy dolarów.

Chyba że system się zatnie, algorytm zawiedzie, a makler zaśpi.

@RY1@i02/2010/089/i02.2010.089.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Nawet 40 proc. operacji finansowych na giełdzie wykonują komputery

Mirosław Kuk

miroslaw.kuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.