Ministerstwo Finansów zapowiada spadek deficytu w tym roku do 6,9 procent PKB
Na tle gigantycznych kłopotów Grecji sytuacja budżetu naszego kraju wydaje się całkiem niezła.
Deficyt finansów publicznych w Polsce w 2009 r. wyniósł 7,1 proc. PKB. Jednak to nie uchroniło naszej giełdy i złotego od spadków.
Resort finansów prognozuje, że w tym roku deficyt finansów publicznych będzie nieco niższy niż rok wcześniej i wyniesie 6,9 proc. PKB. Taki też deficyt jest zapisany w przesłanym do Brukseli programie konwergencji, w którym Polska zobowiązała się zmniejszyć niedobór finansów publicznych do poniżej 3 proc. PKB w 2012 r. Analitycy jednak coraz bardziej wątpią, że uda się dokonać tak znacznej obniżki deficytu.
- Deficyt w wysokości 3 proc. PKB za dwa lata to ambitne zamierzenia. Prawdopodobnie opierają się na działaniach rządu, które nawet nie zostały do końca sformułowane - mówi Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Banku.
Dane o polskim deficycie nie zrobiły wrażenia ani na inwestorach giełdowych, ani na graczach z rynku walutowego. Zwłaszcza że nasza gospodarka radzi sobie nieźle, co potwierdził wczoraj po południu Michał Boni, szef zespołu doradców premiera. Jego zdaniem w I kwartale tempo wzrostu jest zbliżone do tego z IV kwartału ubiegłego roku.
- Wynik gospodarczy może być troszkę gorszy ze względu na efekt srogiej zimy, jednak sądzę, że będzie to wzrost na poziomie ok. 3 proc. - powiedział.
Jednak przed południem zarówno złoty, jak i indeksy warszawskiej giełdy zaczęły spadać. Ostatecznie nasza waluta straciła blisko dwa grosze w stosunku do euro (kosztowało 3,88 zł) oraz blisko 3,5 gr (2,92 zł)do dolara, zaś główny indeks warszawskiej giełdy, czyli WIG20, stracił wczoraj 2,45 proc. i wyniósł 2483,68 pkt.
W opinii Wojciecha Białka, analityka CDM Pekao, główną przyczyną tak mocnych spadków było pogarszanie się klimatu wokół Grecji. Greckie kłopoty dotknęły całą strefę euro, co było widać także w notowaniach wspólnej waluty do dolara. Straciła ona 0,5 proc. do amerykańskiego pieniądza i na koniec dnia euro kosztowało 1,332 dol.
Dodatkowym czynnikiem, wpływającym na giełdy i waluty strefy euro, były kiepskie wyniki Nokii - największego producenta telefonów na świecie. Rozczarowały one inwestorów, więc na wyścigi wyprzedawali oni akcje firmy, co pociągnęło indeksy na całym kontynencie w dół. Najmocniej, bo o ponad 4 proc. spadła giełda w Helsinkach.
@RY1@i02/2010/079/i02.2010.079.000.010d.001.jpg@RY2@
Wspólna waluta słabnie
MG, MaCH
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu