Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Trzeci filar rozczarowuje przyszłych emerytów

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Po sześciu latach obecności na polskim rynku indywidualne konta emerytalne, podstawa III filaru reformy emerytalnej, przeżywają głęboki kryzys.

Z roku na rok spada liczba zakładanych kont, likwidowane są już istniejące. Zdaniem ekspertów to wynik braku przewidywalności Polaków co do ich przyszłej emerytury oraz wina zarządzających tymi kontami, którzy nie potrafią do nich zachęcić.

Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, w 2007 r. założono prawie 121 tys. nowych IKE, rok później było to już tylko 55 tys. W ubiegłym roku ta liczba spadła jeszcze do 42,3 tys. Według ekspertów winny jest przede wszystkim brak edukacji. - Wciąż mamy przekonanie, że państwo zadba o nas na starość. Wiele młodych osób ma złudne nadzieje, że na emeryturze będzie im się żyło nieźle. - W naszym przypadku tak nie będzie. Ale o tym się przekonamy, gdy na dobre zacznie się wypłacanie emerytur z pierwszego i drugiego filara i zaczniemy porównywać wysokość tych wypłat z dzisiejszymi emeryturami - ostrzega Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

Do tego dochodzi kryzys gospodarczy. W takim czasie ujawnia się prawdziwy stosunek ludzi do oszczędzania. Wiele osób zlikwidowało w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ubezpieczenia na życie czy właśnie ubezpieczenia emerytalne, licząc, że gdy sytuacja się poprawi, wrócą do oszczędzania. Dotyczy to także IKE, mimo że preferencje w postaci zwolnienia z podatku Belki mają tylko ci, którzy dotrwają z wypłatami z kont aż do emerytury.

Problemem jest także to, że ci, których stać na oszczędzanie w III filarze, nie uważają tej formy za atrakcyjną. - Jak dotąd IKE wykazały się niską stopą zwrotu, co jest spowodowane ich ograniczeniami inwestycyjnymi. To mogło zniechęcić wielu młodych ludzi, którzy w inny sposób są w stanie zarobić dużo więcej - uważa Rafał Antczak. Jak? Inwestując na przykład w nieruchomości, fundusze inwestycyjne, grając na giełdzie czy po prostu gromadząc majątek rodzinny. Poza tym część osób korzysta z ubezpieczeń emerytalnych w swoich miejscach pracy.

Zachętą w IKE mogłaby być ulga podatkowa. Rok temu trafił do Sejmu obywatelski projekt nowelizacji o podatku dochodowym umożliwiający odpisanie od podstawy opodatkowania nawet 12 tys. zł wpłaconych na IKE lub inne dobrowolne formy zabezpieczenia emerytalnego. Jak na razie ten pomysł pozostał w fazie projektu.

Zdaniem ekspertów w odwracanie złej sytuacji włączyć powinno się państwo. I tłumaczyć, jak działa system emerytalny, jakich emerytur można się spodziewać. - Powinno też zachęcać do oszczędzania, uświadamiając, że jeśli ktoś liczy na utrzymanie standardu życia po przejściu na emeryturę, to musi inwestować w trzeci filar - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy i polityki społecznej, dziś pracownik Instytutu Statystki i Demografii SGH. Wyliczenia są proste. Ci, którzy wpłacą na III filar 300 tys. zł, mogą powiększyć swoją emeryturę nawet o 1,5 tys. zł. Ale IKE nie jest idealne dla wszystkich. Najkorzystniejsze jest dla średniozamożnych, którzy nie mogą sobie pozwolić na agresywne i ryzykowne inwestycje.

@RY1@i02/2010/057/i02.2010.057.000.008b.001.jpg@RY2@

Coraz mniej Polaków posiada IKE

Zwolnienia podatkowe są rzeczą złą, ponieważ prowadzą do wyższych podatków. Poza tym mówimy tu o dobrowolnym oszczędzaniu. Nie ma powodu, żeby wpływać na decyzję ludzi, którzy odkładają tyle, ile chcą.

Zawsze jak pomyślimy o bieżących potrzebach, wydaje nam się, że są ważniejsze niż te za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ale to złudzenie. To, co będzie w przyszłości, też okaże się ważne, tylko niestety przekonujemy się o tym za późno. Warto oszczędzać nawet w trudnych czasach. I dostrzec, że w nowym systemie emerytalnym nie rośnie składka (dawniej szybko rosła). Dzięki temu możemy i powinniśmy oszczędzać co najmniej te sumy, które, gdyby nie reforma, pochłonąłby system powszechny.

Wierzę w edukację i bazujące na niej racjonalne argumenty. Ludzie nie są nieracjonalni, lecz bywają zagubieni w chaosie informacyjnym. Stąd tak ważna jest edukacja ekonomiczna i pokazywanie, że trzeba dodatkowo oszczędzać, bo to się opłaca.

@RY1@i02/2010/057/i02.2010.057.000.008b.002.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Grzedziński

prof. Marek Góra, ekonomista, współautor reformy systemu emerytalnego w 1999 r.

, ekonomista, współautor reformy systemu emerytalnego w 1999 r.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.