Obligacje Stanów Zjednoczonych znów są w cenie
Duże zainteresowanie papierami USA to skutek europejskiego kryzysu i słabnącego wzrostu gospodarczego na świecie
Obawy, że Stany Zjednoczone bankrutują i nie będą w stanie spłacić zaciągniętych już pożyczek, są przesadzone. W 2011 r. popyt na amerykańskie obligacje federalne był najwyższy od wielu lat, dzięki czemu administracja Baracka Obamy nie będzie miała problemu ze sfinansowaniem deficytu budżetowego, a to z kolei zwiększa szanse prezydenta na reelekcję.
Departament Skarbu sprzedał w tym roku obligacje i bony skarbowe o łącznej wartości 2,135 bln dol. Na każdego dolara z tej sumy inwestorzy złożyli na aukcjach oferty o średniej wartości 3,04 dol., czyli najwięcej od kiedy w 1992 r. zaczęto zbierać informacje na ten temat. Natomiast 20 grudnia podczas aukcji czterotygodniowych obligacji o wartości 30 mld dol. osiągnięto najwyższy w historii Ameryki stosunek popytu do podaży (współczynnik bid-to-cover) wynoszący 9,07 - i to mimo że nie były one oprocentowane.
Mimo że 5 sierpnia agencja ratingowa Standard & Poor’s pozbawiła USA najwyższej oceny wiarygodności kredytowej - AAA, nie zmieniło to tego, że obligacje o co najmniej 10-letnim terminie zapadalności były w tym roku jedną z najlepszych możliwych inwestycji. Zyskały one na wartości 25,6 proc. Poprzednio długoterminowe obligacje przyniosły większy zysk w 1995 r. - było to 30,7 proc. Zaś w przypadku wszystkich rodzajów obligacji stopa zwrotu wyniosła 8,9 proc.
Tak duże zainteresowanie amerykańskimi obligacjami to skutek kryzysu zadłużeniowego w Europie oraz słabnącego wzrostu gospodarczego na świecie - amerykańskie papiery skarbowe w tej sytuacji znów stały się bezpieczną lokatą kapitału. W efekcie spadła ich rentowność - w przypadku 10-letnich nieznacznie przekracza ona obecnie 2 proc., podczas gdy pod koniec zeszłego roku było to 3,3 proc. To mniej, niż spodziewali się analitycy - według ankiety przeprowadzonej przez Bloomberga na początku stycznia wśród 70 ekonomistów miała ona wynosić 3,75 proc.
To z kolei dobra informacja dla budżetu, ponieważ niższa rentowność to mniejsze koszty obsługi długu. Wynoszą one w tym roku 3 proc. PKB, podczas gdy 10 lat wcześniej było to 4 proc. Amerykański dług publiczny przekroczył w tym roku wprawdzie astronomiczną kwotę 15 bln dol., co stanowi równowartość 100 proc. PKB USA, ale bieżący deficyt - mający w tym roku finansowym wynosić 1,1 bln dol. - bez problemów udało się sfinansować ze sprzedaży obligacji.
W ciągu ostatnich kilku dni pojawiło się wiele danych wskazujących na to, że amerykańska gospodarka wreszcie może ruszyć z miejsca. Sprzedaż detaliczna w okresie przedświątecznym była największa od momentu wybuchu kryzysu w 2008 r., powoli spada również bezrobocie, które jest obecnie największą bolączką Amerykanów. Z kolei wzrost gospodarczy w przyszłym roku ma według Fedu wynieść 2,7 proc., a w 2013 - 3,25 proc.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu