Inflacja wciąż rośnie. Zjada nasze pensje i oszczędności
Wzrost cen
Coraz więcej płacimy za paliwa, energię, ochronę zdrowia, jedzenie. Nasze zarobki są realnie coraz niższe, topnieją oszczędności. Wszystko przez słabego złotego, który podbija ceny.
Tego skoku inflacji ekonomiści nie przewidzieli. W listopadzie była o 4,8 proc. wyższa niż przed rokiem i o 0,7 proc. niż w październiku. W najbardziej pesymistycznych prognozach eksperci spodziewali się 4,5 proc.
Najbardziej, bo o ponad 19 proc., podrożały paliwa do prywatnych środków transportu, niemal 8 proc. nośniki energii, 6,4 proc. opłaty związane z ochroną zdrowia. Cena żywności rośnie nieco wolniej niż uśredniona inflacja - o 4,5 proc.
- Za ten nadspodziewany wybuch inflacji odpowiada słaby złoty. Przez niego drożeją paliwa, a w związku z tym transport, co przekłada się na ceny innych produktów - tłumaczy Marcin Mrowiec, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. Jest zdania, że w grudniu należy się nastawić na jeszcze wysoką inflację. W 2012 r. powinna zacząć maleć, ale nie dlatego, że ceny spadną. Powodem będzie tak zwany efekt wysokiej ubiegłorocznej bazy. Wciąż będzie wiele czynników podbijających nam inflację. - Od stycznia musimy się nastawić na wzrost cen regulowanych - czyli prądu, gazu, wywozu śmieci - ostrzega Piotr Piekos, ekonomista Pekao SA.
Prognozuje, że choć w kolejnych miesiącach inflacja zacznie się obniżać wraz z coraz mocniejszym spowolnieniem gospodarczym, to jednak bardzo wolno. A to oznacza, że realny wzrost płac będzie minimalny.
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu