Tokio próbuje osłabić mocnego jena
W czasach kryzysu walutowego jen jest postrzegany jako bezpieczna waluta. To dobija japońską gospodarkę
Bank Japonii (BoJ) będzie dziś debatował nad dalszym poluzowaniem polityki monetetrnej. Po tym jak kurs japońskiej waluty w stosunku do dolara wzrósł do najwyższego poziomu od drugiej wojny światowej, sytuacja eksporterów - będących podstawą tamtejszej gospodarki - robi się coraz trudniejsza.
We wtorek za dolara trzeba było płacić zaledwie 75,73 jena. Wczoraj kurs był tylko minimalnie niższy. Przyczyną aprecjacji japońskiej waluty były obawy o fiasko wczorajszego szczytu Unii Europejskiej, który był poświęcony kryzysowi zadłużeniowemu, a jen w ostatnim czasie znów jest postrzegany jako bezpieczna lokata kapitału. Od wyników szczytu bank centralny w dużej mierze uzależni dalsze kroki.
Według źródeł cytowanych przez Reutersa, jeśli BoJ zdecyduje się działać, prawdopodobnie rozszerzy prowadzony obecnie program skupu obligacji o wartości 50 bilionów jenów (660 miliardów dolarów) o kolejne 5 bilionów. Gubernator banku Maasaki Shirakawa, odpierając zarzuty, że robi zbyt mało w kierunku powstrzymania wzrostu kursu waluty, powiedział, że bank centralny już skupuje duże ilości rządowych obligacji (stopy procentowe już są bliskie zeru, więc nimi BoJ nie może operować). Z kolei minister finansów Jun Azumi, przyznając że skoordynowana międzynarodowa interwencja w celu osłabienia juana będzie trudna, zapowiedział, iż jego resort może takiej dokonać razem z bankiem centralnym. Taki przypadek miał miejsce już w sierpniu, gdy sprzedały one na rynku walutowym ponad 4,5 biliona jenów, co było największą inwerwencją w historii. Jej efekty okazały się jednak krótkotrwałe i japońska waluta wkrótce powróciła na trend wzrostowy.
Od początku roku jen zyskał na wartości 6,5 proc., co zwiększa koszty produkcji, a tym samym osłabia wyniki japońskich przedsiębiorstw. - Jesteśmy świadomi, że sektor eksportowy - filar japońskiej gospodarki - znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji, jeśli trend wzrostowy jena utrzyma się przez dłuższy czas - przyznał Jun Azumi. Według Banku Japonii firmy sporządzały prognozy na bieżący rok finansowy przy założeniu, że dolar będzie kosztował maksymalnie 81,15 jena. Niektóre bardziej alarmistyczne przepowiednie mówią wręcz, iż wzrost wartości jena będzie miał gorsze skutki dla japońskiej gospodarki niż trzęsienie ziemi i tsunami z 11 marca.
Z tego powodu japoński bank centralny na dzisiejszym posiedzeniu prawdopodobnie obniży także prognozy wzrostu na ten i przyszły rok, twierdzi dziennik "Asahi Shimbun". W tym roku zamiast 0,4 proc. wyniesie on 0,2 proc. PKB, a w przyszłym zamiast 2,9 proc. - 2 - 2,5 proc.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu