Dokapitalizować banki? Europa: Nie!
Niemcy i Hiszpania odrzuciły wczoraj wezwanie szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde do pilnego, być może nawet obowiązkowego, dokapitalizowania europejskich banków.
W sobotę podczas konferencji amerykańskiej Rezerwy Federalnej w Jackson Hole w Wyoming Lagarde ostrzegła przed groźbą powrotu światowej recesji i wezwała polityków do skoordynowanych działań. Jednym z nich miałoby być obowiązkowe znaczące dokapitalizowanie banków, w miarę możliwości prywatnymi kanałami, ale jeśli to się nie uda - pieniędzmi publicznymi, np. przez europejski instrument stabilizacji finansowej.
- Wydarzenia tego lata wskazują, że jesteśmy na nowym niebezpiecznym etapie. Stawka jest jasna - ryzykujemy załamanie delikatnego odbicia. Więc musimy działać teraz - mówiła Lagarde. Było to pierwsze istotne wystąpienie byłej francuskiej minister finansów, od kiedy na początku lipca stanęła na czele MFW.
Jednak Niemcy i Hiszpania dość chłodno przyjęły ten pomysł. Rzeczniczka niemieckiego ministerstwa finansów Silke Bruns powiedziała wczoraj, że europejskie rządy już podjęły działania w celu wzmocnienia banków, m.in. podnosząc minimalne wymagania kapitałowe. Także rzecznik hiszpańskiego resortu finansów wyjaśnił, że Madryt już w lutym wprowadził nowe rozporządzenie w sprawie kapitału posiadanego przez banki, które mają czas do końca września na dostosowanie się.
To właśnie niemieckie i hiszpańskie banki, w szczególności regionalne kasy pożyczkowe, uważane są za jedne z kilku słabych ogniw w europejskim systemie bankowym.
Z kolei rzecznik Komisji Europejskiej Amadeu Altafaj powiedział, iż KE i MFW zgadzają się co do tego, że wzmocnienie sektora bankowego jest kluczowym elementem odpowiedzi na kryzys, więc w propozycji Lagarde nie ma w zasadzie nic nowego. Zaznaczył przy okazji, że banki w UE są dziś znacznie lepiej dokapitalizowane niż rok temu.
Apel Lagarde nie wpłynął zasadniczo na notowania banków na najważniejszych giełdach. Wprawdzie Societe Generale i Credit Agricole w Paryżu oraz Commerzbank we Frankfurcie należały wczoraj do najbardziej zyskujących na wartości, ale wynikało to raczej z tego, że na obu parkietach były silne wzrosty. Z kolei w Londynie Royal Bank of Scotland i Lloyds najmocniej traciły.
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu