Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Powolny wzrost zamówień i produkcji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Polski sektor przemysłowy nie ma powodów do narzekań. Choć sama dynamika przyrostu nowych zamówień i produkcji była w maju nieco niższa niż w kwietniu, to ustabilizowały się koszty produkcji napędzane w pierwszym kwartale przez wysoką inflację. To zachęciło firmy do zwiększania zatrudnienia.

Wskaźnik PMI Polskiego Sektora Przemysłowego, opracowany i podawany co miesiąc przez bank HSBC, osiągnął w maju poziom 52,6. To wynik gorszy o 1,8 od kwietniowego i jednocześnie najniższy od lipca ubiegłego roku. Co wcale nie znaczy, że powinniśmy się tym zamartwiać. Dopóki utrzymuje się powyżej neutralnego poziomu 50,0, możemy być spokojni - przemysł ma się dobrze i z miesiąca na miesiąc jest coraz silniejszy. - Polski PMI przekracza pułap 50 już od 19 miesięcy - mówi Murat Ulgen, główny ekonomista HSBC ds. Europy Środkowo-Wschodniej. A to - jego zdaniem - jasny sygnał, że Polska gospodarka ma się dobrze.

Majowe wyniki wskazują na osłabienie dynamiki wzrostu produkcji i zamówień, ale jednocześnie na wzrost zatrudnienia. Innymi słowy firmy potrzebują rąk do pracy.

Optymistyczne dane banku potwierdzają przedsiębiorcy. Choć z nieco większą ostrożnością. - Wielkiego boomu w zamówieniach nie ma, ale ich liczba sukcesywnie rośnie. Możemy raczej mówić o rozwoju małymi krokami - mówi Michał Wróblewski, dyrektor w firmie Unit4Teta, produkującej oprogramowanie dla przemysłu.

Zdaniem ekspertów firmy mogą inwestować w pracowników, ponieważ w maju nie obserwowały już tak dużego wzrostu kosztów produkcji jak w pierwszych czterech miesiącach roku. - To spowolnienie tempa wzrostu kosztów było niezwykle gwałtowne - mówi Ulgen. Prawdopodobnie automatycznie przełożyło się to również na wolniejsze tempo wzrostu cen gotowych towarów, a więc - w rezultacie - możemy spodziewać się nieco bardziej optymistycznych danych o inflacji za maj. Szczególnie w porównaniu z okresem styczeń - kwiecień, gdy wyraźnie uderzała ona po kieszeni nie tylko firmy, lecz również konsumentów.

Martwić w tym wszystkim może jedynie to, że mimo dobrej koniunktury na Zachodzie (głównie w Niemczech) w maju polskie przedsiębiorstwa praktycznie nie odnotowały wzrostu zamówień eksportowych. Z drugiej strony więcej towarów skonsumowanych zostanie na miejscu, a więc majowe dane o konsumpcji, na które przyjdzie nam poczekać jeszcze około trzech tygodni, mogą być równie optymistyczne jak te kwietniowe, które pokazały wzrost sprzedaży detalicznej o 13,6 proc.

Łukasz Bąk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.