Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezpieczny portfel wygra z inflacją

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

JeŻeli chcesz zainwestować na nie dłużej niż rok i mieć pewność, że nie stracisz, oprzyj swój portfel na funduszach inwestycyjnych. Według analityków, mimo trudnej sytuacji na rynku bez ryzyka uda się zyskać 10 - 12 proc.

Najbliższy rok to nie będzie najlepszy okres dla ciułaczy preferujących bezpieczne i pasywne inwestycje. Z powodu wysokiej inflacji, marnego oprocentowania lokat i niewiele wyższych odsetek od obligacji skarbowych, nawet utrzymanie wartości pieniądza może być bardzo trudne, a wykazanie się jakimkolwiek zyskiem po opodatkowaniu w wielu przypadkach może okazać się niemożliwe.

Analitycy uważają jednak, że przy minimum zaangażowania inwestorzy mogą wygrać z inflacją i osiągnąć zysk, nie narażając jednocześnie swojego kapitału na nadmierne ryzyko.

Większość specjalistów podkreśla, że portfel bezpieczny powinien zostać oparty na funduszach gotówkowych. - Podmioty te osiągają stabilne, powtarzalne wyniki - mówi Paweł Cymcyk, analityk AZ Finanse. Oznacza to, że podmiot osiągający uczciwe zyski w przeszłości ma duże szanse generować podobne stopy zwrotu i w najbliższej przyszłości. Zarządzający takim funduszem nie ma bowiem wielu możliwości popełnienia błędu inwestycyjnego. Dla dodatkowego bezpieczeństwa, hołdując zasadzie, że nigdy nie stawia się wszystkich pieniędzy na jednego konia, część kapitału przeznaczoną na inwestycje w fundusze pieniężne powinniśmy podzielić na pół i ulokować w dwóch różnych podmiotach gotówkowych.

Przy tego rodzaju inwestycji można liczyć na stopę zwrotu wyższą niż oprocentowanie lokat bankowych. Jednocześnie mamy stały dostęp do gotówki bez ryzyka utraty zysków.

Trzeba też zwrócić uwagę na koszty takiej inwestycji, które są minimalne. Opłata dystrybucyjna oraz prowizja za zarządzanie nie przekraczają 1 proc. od włożonej kwoty. Budując nasz bezpieczny portfel, na fundusze pieniężne powinniśmy przeznaczyć 60 proc. naszego kapitału.

Alternatywą dla funduszy pieniężnych mogą być fundusze obligacyjne, które większość aktywów lokują w papierach dłużnych firm. - Obligacje korporacyjne pozwalają zarobić więcej niż skarbowe - mówi Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI.

Klienci indywidualni mają ograniczone możliwości samodzielnej inwestycji w obligacje korporacyjne. Po pierwsze, dlatego że większość tego typu emisji kierowana jest do wyselekcjonowanej grupy inwestorów, dysponującej ponadto odpowiednio zasobnym portfelem, rzędu kilkuset tysięcy złotych. Niewielu więc może sobie na to pozwolić. Z kolei rynek wtórny, na którym odbywa się obrót obligacjami korporacyjnymi, dopiero się rodzi. Catalyst, prowadzony przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, jest na wstępnym etapie rozwoju, charakteryzującym się niską płynnością, a handel jest tu niewielki.

Eksperci odradzają natomiast w obecnej sytuacji inwestowania bezpiecznej części portfela w fundusze koncentrujące się na obligacjach skarbowych oraz bezpośrednio w papiery państwowe, bo ze względu na podwyżki stóp procentowych nie ma co liczyć na wzrost cen. Podwyżki stóp, które ostatnio miały miejsce, oczywiście już zostały zdyskontowane w cenach papierów skarbowych. Czekają nas jednak kolejne, których liczba, skala oraz termin może okazać się zaskoczeniem. A to będzie decydować o kolejnych spadkach rynkowych cen obligacji rządowych i pogarszających się notowaniach funduszy obligacyjnych.

Analitycy przypominają jednak, że fundusze obligacyjne wrócą do gry, gdy stanie się jasne, że sezon na podwyżki stóp się skończył, a częściej będzie się mówiło o luzowaniu polityki pieniężnej. To będzie moment, gdy trzeba będzie się rozglądać za obligacjami. To jednak kwestia kilku, kilkanastu miesięcy.

Zdaniem analityków pozostałą część portfela powinniśmy zainwestować w sposób bardziej agresywny. Około 20 proc. środków powinno znaleźć się w funduszach akcyjnych. Nie należy całej kwoty wpłacać od razu, ale powinno się ją podzielić na sześć równych części, a następnie wpłacać do dwóch różnych funduszy akcyjnych co miesiąc przez pierwsze pół roku, co wprawdzie może zmniejszyć nasze zyski, ale ograniczy też ewentualne straty.

- Zamiennie proponowałbym rozważyć zakup ETF-ów na WIG20 - mówi Paweł Cymcyk. ETF to specjalny fundusz inwestycyjny, odwzorowujący skład indeksu giełdowego. Zarządzający nim nie próbuje wygrać z benchmarkiem, tylko dokładnie go powielić, co często przynosi o wiele lepsze rezultaty niż realizacja jakiejś skomplikowanej strategii inwestycyjnej, a przy okazji kosztuje niewiele, bo prowizja za zarządzanie w ETF na WIG20 to jedyne 0,5 proc.

Kolejne 20 proc. środków eksperci radzą zatrzymać chociażby na lokacie jednodniowej w oczekiwaniu na okazje inwestycyjne. Krzysztof Stępień szukałby tych okazji na rynku surowców. Możliwość zarobku może zapewnić kontrakt na mocno przecenioną bawełnę czy krótka pozycja na srebro.

Okazjami będą także publiczne oferty spółek Skarbu Państwa. Analitycy szczególną uwagę zwracają na prywatyzowane banki oraz Jastrzębską Spółkę Węglową. Na kilku debiutach w krótkim czasie będzie można zarobić po kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent. - To pozwoli na całym portfelu osiągnąć zysk wynoszący 10 - 12 proc. w skali roku - uważa Cymcyk.

@RY1@i02/2011/103/i02.2011.103.214.0001.001.jpg@RY2@

Przykładowy model portfela bezpiecznego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.