Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Ateny na wyprzedaży

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Unia Europejska zmusiła Grecję do wielkiej prywatyzacji, która ma ustabilizować jej budżet. Plan sprzedaży może nadzorować międzynarodowa komisja

Pierwsza odpowiedź brzmi "tak". Jeśli spojrzeć na sprawę z perspektywy ekonomicznego laika, to wydaje się naturalne, że niewypłacalny dłużnik najpierw ogranicza wydatki, a jeśli nie przyniesie to efektu, sprzedaje część majątku, dopiero na koniec prosi bliskich o pożyczkę. Jednak ekonomista patrzy na tę sprawę inaczej. Gdy z niewypłacalnością walczy państwo czy przedsiębiorstwo, wyprzedaż majątku może się okazać zgubną strategią.

Pozbycie się aktywów to rozwiązanie skuteczne tylko na krótką metę. Działa w wypadku problemów z płynnością finansową. Załóżmy, że Grecja chce zebrać pieniądze na spłatę wygasających w danym okresie obligacji bez uciekania się do bardzo niekorzystnie oprocentowanych - nawet do 25 proc. - krótkoterminowych kredytów. Wtedy Ateny zaciskają zęby, sprzedają jeden czy dwa zakłady państwowe, a uzyskaną gotówkę przeznaczają na spłatę długu. Wówczas prywatyzacja działa jako środek na przywrócenie bieżącej budżetowej równowagi. Niestety, greckie długi są zbyt duże i ich spłata jest bardzo rozciągnięta w czasie. To nie brak finansowej płynności, lecz długoterminowa niewypłacalność.

Niekoniecznie. Sprzedaż majątku oznacza z jednej strony przypływ gotówki, z drugiej powoduje uszczuplenie tzw. środków trwałych czy mówiąc wprost - odcięcie się na dobre od przyszłych źródeł dochodów budżetowych. Na przykład z państwowej telekomunikacji albo należących do państwa nieruchomości. Na dodatek mniejszy majątek oznacza mniejsze zabezpieczenie, gdy pojawi się konieczność wzięcia nowych pożyczek. Jeśli dodać do tego to, że grecka gospodarka od trzech lat ciągle się kurczy, dzisiejsza prywatyzacja oznacza mniejsze pole manewru dla rządu Papandreu i jego następców. Nie zapominajmy też o tym, iż każda transakcja przeprowadzana w warunkach, gdy sprzedający ma nóż na gardle, będzie dla niego siłą rzeczy mniej korzystna.

Kondycja i efektywne zarządzanie państwowymi przedsiębiorstwami są kluczem do rachunku zysków i strat w przypadku każdej prywatyzacji. Jednak, że Grecja pozostaje od dawna gospodarką rynkową. Nie ma więc sensu snucie analogii z doświadczeniami krajów postkomunistycznych, gdzie prywatyzacja na szeroką skalę była po prostu konieczna. Nie istnieje tu jeden wzór postępowania. Na przyjętej przez Ateny liście majątku do sprzedania są przecież zarówno porty, do których budżet dokłada, jak i prawdziwe żyły złota w postaci telekomunikacji. Nic dziwnego, że Deutsche Telekom już ogłosił chęć wejścia w ten ostatni interes.

Jak każdy dłużnik, tak i Grecy nie mają innego wyjścia, jak słuchać warunków swoich finansowych wybawców. Zwłaszcza w sytuacji gdy będą potrzebowali od pozostałych krajów UE więcej pieniędzy na domknięcie budżetu, a prywatyzacja jest warunkiem wstępnym ich otrzymania. Grecy nie mają też w ręku żadnych kart, które pozwoliłyby im na uniknięcie unijnego nadzoru nad prywatyzacją.

Grecja to kraj o niskiej, jak na europejskie warunki, ocenie przejrzystości i dużej korupcji. Aby prywatyzacja miała sens, powinna zostać przeprowadzona w sposób wiarygodny i transparentny, w co muszą uwierzyć rynki finansowe. Kontrola Unii daje im takie gwarancje. Taki jest smutny los zadłużonych państw.

Pojawi się oczywiście sprzeciw ze strony opozycji i związków zawodowych. Rząd Georgiosa Papandreu wciąż jednak ma stabilną większość w parlamencie. Musi rzecz jasna sprzedawać z głową. Znam greckiego ministra finansów Giorgosa Papakonstantinu, z którym przed laty studiowaliśmy razem w London School of Economics. Wierzę, że rozegra to sprytnie. Powinien na przykład tłumaczyć, że sprzedaż sektora telekomunikacyjnego, portów czy kolei pociągnie za sobą wiele korzyści dla konsumentów. W wyniku zwiększonej konkurencji i poprawy efektywności ceny połączeń stanieją, a pociągi będą czystsze i punktualne. Dużo ostrożniejszy powinien być w przypadku sprzedaży nieruchomości, zwłaszcza na wyspach, które uchodzą w Grecji za narodowy skarb.

Wszystkich dłużników z wyjątkiem Irlandii łączy tradycyjny duży i mało wydajny sektor publiczny. W pewnym sensie można się więc spodziewać podobnych nacisków, gdy i dla nas przyjdzie godzina próby. Ale mówiąc szczerze i pomijając dramatyzm sytuacji zadłużeniowej, kraje Południa nie wyszłyby na tym rozwiązaniu najgorzej. Prywatyzacja mogłaby poprawić wydajność tych gospodarek i stać się krokiem w kierunku większej konkurencyjności, której tak bardzo potrzebujemy.

Rząd zamierza pozbyć się 16 proc. akcji OTE, największego w regionie operatora. Murowanym kupcem jest Deutsche Telekom, który już dziś dysponuje dużym pakietem udziałów.

Greckie państwo do końca roku odsprzeda pakiet 34 proc. akcji w Heleńskim Banku Pocztowym (800 mln dol.). Pod młotek pójdzie też 25 proc. udziałów w ATE Banku (430 mln).

Ateny pragną sprzedać 74 proc. akcji w dwóch największych portach - Pireusie i Salonikach. Pozostałe 850 portów zostanie prawdopodobnie zespolonych w jeden holding i również sprywatyzowanych. Zainteresowanie kupnem sygnalizuje chińska firma Cosco Pacific.

Na sprzedaż jest prawie 30 proc. udziałów w firmie EYDAP, która zapatruje w wodę grecką stolicę. Taki sam los czeka przedsiębiorstwo działające w Salonikach.

Do końca 2012 r. rząd sprzeda pakiet kontrolny w zatrudniającej 21 tys. ludzi kluczowej firmie PPC.

Na sprzedaż pójdzie 34 proc. udziałów w spółce OPAP, która kontroluje grecki rynek gier liczbowych i zakładów sportowych

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.186.0007.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Sytuacja Grecji staje się coraz poważniejsza. Głośno są już wypowiadane słowa, że Ateny same powinny opuścić strefę euro, powrócić do drachmy i dopiero zreformować swoją gospodarkę

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.186.0007.002.jpg@RY2@

Fot. mat. prasowe

BIO: Paolo Manasse, włoski ekonomista z uniwersytetu w Bolonii. Wcześniej wykładał m.in. na paryskiej Sorbonie i w mediolańskiej szkole biznesu im. Luigiego Bocconiego. Pracował dla OECD, Banku Światowego i MFW

Z PAOLO MANASSEM ROZMAWIA RAFAŁ WOŚ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.