Polska za słaba na obronę dotacji
Z wygaszanego właśnie programu dla grup producentów owoców i warzyw w ogóle nie korzystali rolnicy ze starej Unii. Dlatego Bruksela, nie niepokojona przez Francuzów i Holendrów, łatwo złamała opór Warszawy
Jeszcze w 2006 roku, niedługo po przystąpieniu Polski do Unii, wsparcie publiczne dla grup producentów warzyw i owoców wynosiło zaledwie 3,3 mln zł (z czego 2/3 pochodziło od Unii, a 1/3 od polskiego rządu). W 2007 roku pomoc wynosiła już 22 mln zł, a w kolejnych latach 65 mln zł, 294 mln zł i 631 mln zł. W ubiegłym roku jej wartość wyniosła aż 1 mld 45 mln zł, dzięki czemu Polska dostała aż 90 proc. całego wsparcia przeznaczonego dla nowych krajów członkowskich. Po decyzji Komisji Europejskiej o ograniczeniu wsparcia do 10 mln euro bonanza się skończy.
- Przed kryzysem Bruksela zakładała, że kraje zachodnie rozwijają się w przyzwoitym tempie, a fundusze unijne pomagają nowym państwom członkowskim dogonić Zachód - mówi DGP Cinzia Alcidi z brukselskiego ośrodka analitycznego CEPS. - Dziś bogata Unia stoi w miejscu i to ona potrzebuje stymulacji wzrostu, podczas gdy takie kraje, jak Polska, rozwijają się same. To spowoduje, że rozkład funduszy strukturalnych w budżecie 2014 - 2020 znacząco się zmieni - dodaje. Najnowsze rozporządzenie KE dotyczące producentów warzyw i owoców tylko potwierdza ten trend.
Najaktywniejsi w programie od początku byli producenci jabłek. Za nimi poszli rolnicy specjalizujący się w produkcji pomidorów i dla przetwórstwa, a także marchwi i pieczarek. Ostatnio coraz większym powodzeniem program cieszył się wśród producentów warzyw gruntowych: buraków, pietruszki, cebuli i kapusty - mówi DGP przewodniczący Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw Witold Boguta.
Utworzenie grup producentów to warunek, aby rolnicy mogli być partnerami dla wielkich sieci handlowych, jak Carrefour czy Biedronka. Inaczej nie mogą zagwarantować stałych dostaw i jednolitej jakości, przez co wielcy odbiorcy są zmuszeni sprowadzać warzywa i owoce z zagranicy, nawet jeśli Polska jest ich poważnym producentem.
Program pomocy dla grup producentów idealnie służy celom, jakie wyznaczyła sobie Bruksela: poprawie wydajności pracy, wzrostowi eksportu i ograniczeniu różnic w poziomie życia między biednymi i bogatymi regionami. Problem jest tylko jeden: z tego pakietu nie korzystają kraje mające największe rolnictwo, jak Francja i Hiszpania. A sama Polska była za słaba, aby ten program obronić - mówi DGP Jorge Nunez, ekspert brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS).
Z naszych informacji wynika, że Ministerstwo Rolnictwa spodziewało się radykalnego ograniczenia programu już od jesieni i zachęcało producentów do składania jak najwięcej wniosków o pomoc. Ustalenia z Brukselą zakładają, że fundusze na już zaakceptowane wnioski się znajdą. Jednak ci, którzy nie zdążyli ich złożyć, właściwie mogą pożegnać się ze wsparciem: będzie ono przynajmniej dwadzieścia razy mniejsze niż do tej pory.
Nasi rolnicy dostawali 90 proc. całej puli unijnego wsparcia
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu