Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Chaos polityczno-gospodarczy przekształci Grecję w upadły kraj

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Unijni politycy coraz częściej mówią, że wyjście Aten ze strefy euro będzie tragedią nie dla UE, ale dla Greków

Premier Grecji Lukas Papadimos wyznaczył na dziś rozmowy ostatniej szansy z przywódcami trzech głównych partii politycznych kraju na temat akceptacji programu oszczędnościowego. Od ich powodzenia zależy wypłata przez UE i MFW drugiego pakietu pomocowego dla Aten. Jednak Bruksela ma coraz większe obawy, że niewypłacalność Aten spowoduje reakcję łańcuchową i doprowadzi do rozpadu unii walutowej. I usztywnia swoje stanowisko w negocjacjach z Grekami.

- Wyjście Grecji ze strefy euro absolutnie nie będzie dramatem. Niektórzy sądzą, że to spowoduje upadek innych krajów. Ale tak po prostu nie jest - powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Neelie Kroes w wywiadzie dla holenderskiego dziennika "Volkskrant". - Nie da się przekonać holenderskich i niemieckich podatników do dalszej pomocy, jeśli ze strony Greków nie będzie dobrej woli - dodała. W tym samym tonie wypowiedział się także dla niemieckiego Inforadio szef Eurogrupy (spotkania ministrów finansów państw unii walutowej) Jean-Claude Juncker. - Euro przeżyje nie tylko wyjście Grecji, ale nas wszystkich - przekonywał.

Bankructwo? To nic

Opublikowany wczoraj przez Citibank raport podwyższył z 25 - 30 do 50 proc. prawdopodobieństwo bankructwa Grecji w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Zdaniem amerykańskich analityków z perspektywy Brukseli taki scenariusz jest coraz łatwiejszy do zaakceptowania przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, z każdym kolejnym planem restrukturyzacji europejskie banki spisują na straty coraz większą część greckiego długu. Gdy w razie bankructwa greckie papiery staną się całkowicie bezwartościowe, straty dla unijnych instytucji finansowych będą więc stosunkowo niewielkie. Po drugie, rynki finansowe coraz wyraźniej oddzielają przypadek Grecji i Portugalii, które nie są w stanie przetrwać bez pomocy z zewnątrz od Irlandii, Hiszpanii i Włoch. To potwierdzają wyniki rentowności tych ostatnich państw. Mimo niepokojów wokół Grecji wczoraj rentowność 10-letnich włoskich obligacji wynosiła 5,65 proc., czyli była o 1,5 pkt proc. niższa niż pod koniec ubiegłego roku.

W tej sytuacji Bruksela ma znacznie mocniejszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z Grekami. - Rozmowy nie posuwają się niestety dobrze. Nasi partnerzy są tak sztywni, że kiedy uda się nam zamknąć jeden rozdział, zaraz otwiera się nowy - przyznał wczoraj o 4 nad ranem po wielogodzinnych rozmowach z przedstawicielami UE i MFW premier Papadimos. Unia i fundusz domagają się m.in. obniżenia o 1/5 pensji minimalnej i wcześniejszych emerytur oraz zwolnienia tylko w tym roku 15 tys. urzędników. Roczne wydatki na ochronę zdrowia mają spaść o 1,1 mld euro, na obronę o 400 mln euro, podobnie jak dotacje dla samorządów.

Kiedy nadejdzie krach

W negocjacjach z Grecją podawane były liczne "ostateczne" terminy. Jednak z pewnością musi ona dojść do porozumienia z wierzycielami przed 20 marca. Tego dnia mija termin zapadalności greckich obligacji o wartości 14,4 mld euro. Bez pomocy z zewnątrz kraj nie znajdzie na to pieniędzy i stanie się niewypłacalny. Rząd nie będzie miał środków nie tylko na spłatę długu, ale także podstawowe funkcje państwa: utrzymywanie kolei, szpitali i szkół, pensje dla urzędników i policjantów. Zdaniem ekspertów Citibanku będzie musiał emitować własny pieniądz lub kupony, których wartość wobec euro gwałtownie się załamie, a to spowoduje hiperinflację. Jednocześnie greckie władze zostaną zmuszone do wprowadzenia ostrych kontroli transakcji walutowych, aby powstrzymać masową ucieczkę kapitału z kraju. Zapewne nasili się też emigracja. Zdaniem amerykańskich analityków najbardziej prawdopodobny scenariusz to chaos gospodarczy i polityczny, który przekształci Grecję w upadłe państwo.

Nie da się przekonać Niemców do udzielania dalszej pomocy Grecji

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

OPINIA

Kryzys 2.0 nadchodzi i przemodeluje Europę

@RY1@i02/2012/027/i02.2012.027.00000080d.803.jpg@RY2@

Steen Jakobsen, główny analityk Saxo Banku

2012 rok będzie rokiem totalnego chaosu. Sztorm rozpęta się jeszcze w tym kwartale, bo presja staje się niemożliwa do zniesienia. Najważniejsze czynniki są znane: kryzys UE i rosnące napięcia społeczne.

Docieramy do końca gry na czas / drukowania pieniędzy / interwencjonizmu w wykonaniu władców marionetek z sektora publicznego. Wkrótce marionetki przestaną reagować na manipulacje pociągających za sznurki rządów i banków centralnych. Koślawe ramy polityczne i fiskalne doprowadziły UE do punktu, w którym rosnący interwencjonizm zaczyna przynosić coraz mniejsze efekty. Punkt ten można nazwać Kryzysem 2.0, który zniszczy stary porządek i pozwoli na stworzenie nowego. Można mieć nadzieję, że zaczniemy planować przyszłość, zamiast udawać, że możemy zapłacić za błędy przeszłości.

Cięcia, które zostaną wdrożone w UE, okażą się najbardziej dokuczliwymi w historii. Wpędzą Unię w dotkliwą spiralę deflacyjną, o ile nie rozleci się ona wcześniej pod wpływem niepokojów związanych z ich wdrażaniem.

Pierwszymi oznakami konfliktu są ruchy oburzonych. Rośnie też niechęć do UE, która będzie poważnym wyzwaniem dla szykujących się do wyborów polityków. Wygląda na to, że przywódcy wciąż nie dostrzegli, iż problem z systemem bankowym i zadłużeniem państw wiąże się nie tyle z brakiem płynności, ile z niewypłacalnością i powrót kryzysu jest nieunikniony. Tym razem możemy mieć do czynienia z prawdziwym systemowym przełomem. Środki wpompowane w system finansowy wkrótce się skończą, zaś kursy akcji europejskich spółek stracą 25 proc. lub więcej. Wywołałoby to kryzys tak intensywny, że przywódcy UE musieliby połączyć siły, zamknąć rynki i zwołać ostatni szczyt, w trakcie którego zaprojektowaliby nową Unię - jak kardynałowie, którzy na czas wyboru nowego papieża zamykają się w odosobnieniu. Nowa Wspólnota oznaczałaby masową restrukturyzację długów, nacjonalizację banków, a może też wypadnięcie kilku państw ze strefy euro. Środki z Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej nigdy nie wywarły bowiem realnego wpływu na rynek, a euroobligacje dotychczas nie zostały wyemitowane.

Totalny chaos zbliża się, ale nie ma powodów do paniki. Nadchodzący Kryzys 2.0 okaże się konstruktywny w tym sensie, że zmusi decydentów i polityków do działania. Ostatecznie musimy znaleźć długoterminowe rozwiązanie, które poprą również zwykli obywatele. Dokonany przez Włochów i Greków wybór premierów technokratów powinien stać się rozwiązaniem modelowym. Rok 2012 będzie okresem wielkich zmian. Zdecydowanie odrzucimy przyjmowane dotąd założenia - zarówno ekonomiczne, jak i dotyczące sposobu życia.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.