Inwestorzy spragnieni polskich obligacji
Finanse
Rząd już zrealizował 34 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych. Wczoraj kolejna emisja polskich obligacji sprzedała się rewelacyjnie, po cenach poniżej rynku wtórnego.
Resort finansów zaoferował obligacje 9-letnie. Chciał w sumie sprzedać papiery za 1 - 3 mld zł. Nabywców znalazły za 2,94 mld zł, przy czym popyt był znacznie większy - na 4,8 mld zł. Rentowność obligacji wyniosła 5,511 proc. - To właśnie rentowność najbardziej zaskoczyła. Była zdecydowanie korzystniejsza niż obligacji o podobnym terminie zapadalności notowanych na rynku wtórnym. Spodziewaliśmy się poziomu 5,53 proc. - mówi Mirosław Budzicki, dyr. departamentu skarbu PKO BP. - Dzięki styczniowym i wczorajszej emisji rząd zaspokoił już 34 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych netto i brutto szacowanych w sumie na 176 mld zł - dodaje.
Pierwszą emisję resort finansów przeprowadził 4 stycznia. Oferował 10-latki, czyli papiery o zbliżonym terminie zapadalności do wypuszczanych wczoraj. Ale ich rentowność była zdecydowanie wyższa, wyniosła 5,899 proc., co przy ówczesnej niepewności na rynku eksperci uznali za duży sukces. W styczniu doszło jeszcze do kolejnych emisji obligacji w złotych, euro i dolarach, a także bonów. Na ten miesiąc minister finansów zaplanował jeszcze dwie emisje obligacji - 4- i 3-letnich oraz przetarg bonów - w sumie z wczorajszymi na maksymalnie 14 mld zł. - Resort przeprowadza ubiegłoroczny scenariusz realizacji jak największej części potrzeb pożyczkowych na początku roku. W normalnych czasach byłaby to dziwna strategia. Ale teraz trzeba korzystać z dobrych nastrojów panujących na rynkach - przekonuje Mirosław Budzicki.
Spadek rentowności udaje się uzyskiwać dzięki ustabilizowaniu sytuacji w strefie euro, a także dzięki hojności Europejskiego Banku Centralnego, który zasila rynek finansowy w kapitał. Kolejne takie zasilenie nastąpi 29 lutego. Banki dostaną tyle pieniędzy, na ile zgłoszą popyt. Ale muszą mieć w portfelach aktywa, jeśli chcą się ubiegać o nisko oprocentowaną pożyczkę. To pozytywnie wpływa nie tylko na wycenę polskiego długu i złotego, lecz także na rentowność obligacji Hiszpanii, Portugalii czy Włoch, co automatycznie odsuwa ryzyko niewypłacalności tych państw.
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu